Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2014

Lipiec 2014 - w zdjęciach

Lipiec był dla mnie czasem, w którym odkryłam nowe aplikacje na telefon (Retrica) i Instagrama: http://instagram.com/mojportret. Dlatego też robiłam zdjęcia jak szalona, testując nowe możliwości, które obudziły we mnie wątpliwego talentu fotografa;p. Dlatego też możecie mieć więcej zdjęć, w przeglądzie lipca niż z innych miesięcy;p 


Lipiec był miesiącem, w którym nauczyłam się piec nowe ciasto - może banalne, ale kojarzące się z dzieciństwem i na pewno jedno z moich ulubionych:D. Przepis >>TU<<


Przetestowałam też bardzo mało letni wosk z Kringle Candle - Cozy Cabin. Notka o nim >>>TU<<<

W lipcu częściej zdarzało mi się czytać po nocach, ale takie jest życie, a książka sama się nie przeczyta (chyba, że zarzuci się jakiegoś audiobooka;p)




Kawa - bardzo często ratowała sytuację...chociaż czasem i ona nie pomagała:/



W zeszłym miesiącu czasem dopadał mnie deszcz na drugim końcu miasta. Na szczęście często bywał przelotny, co było dla mnie błogosławieństwem, bo prze…

"Słowa skruszą mury. Pussy Riot" M. Gessen, recenzja

źródło obrazka: lubimyczytac.pl
Chyba każdy z nas słyszał o grupie kobiet, która jakiś czas temu  wtargnęła to jednej z rosyjskich cerkwi i zaśpiewała piosenkę "Bogurodzico przegoń Putina". Pamiętam, że znalazło to oddźwięk w naszych mediach, a nagranie z występu wciąż można znaleźć w sieci. Przyznam się szczerze, ze bardzo podziwiam te kobiety za odwagę i kiedy zobaczyłam, że ukazała się o nich książka postanowiłam zapoznać się bliżej z historiami tych kobiet. 
"Słowa skruszą mury. Pussy Riot" autorstwa Mashy Gessen jest historią walki wyżej wspomnianych kobiet o wskrzeszenie prawdy, w społeczeństwie zbudowanym na kłamstwach. 
21 lutego 2012 roku do cerkwi Chrystusa Zbawiciela w Moskwie weszło pięć kobiet. Nosiły jaskrawe, kolorowe sukienki i rajstopy, a na głowach miały kominiarki. W takich strojach wykonały w świątyni "punkową modlitwę", w której błagały "Matkę Boską" o "przepędzenie Putina". Ochrona szybko pozbyła się ich ze świątyni…

Ulubieńcy lipca 2014

Witajcie,  dzisiaj na moim blogu po raz pierwszy pojawiają się ulubieńcy. Nie wiem czy będę robić taką notkę co miesiąc, ale raz na jakiś czas na pewno. Chciałabym Wam tu robić podsumowanie miesiąca nie tylko odnośnie kosmetyków, ale także książek, miejsc itp. Mam nadzieję, że starczy mi motywacji do nowego cyklu;)

Ulubionymi kosmetykami z zakresu pielęgnacji są głównie te, które uwiodły mnie zapachem. Tak jest w przypadku toniku do twarzy z Oriflame z ekstraktem z jagody i lawendy. Na szczęście w tym przypadku przebija zapach jagód, bo lawendy nie lubię i tego bym nie zniosła. Oprócz tego, że ładnie pachnie, to dodatkowo dobrze koi twarz i zbiera resztki zanieczyszczeń, które zostały po demakijażu i myciu twarzy. 
Cena ok. 10 zł. 
Jeżeli chodzi o mycie, to niewątpliwie moje serce podbiło mydło w płynie z Avonu Citrus Burst. Oprócz idealnego na lato zapachu dobrze spełniał swoją rolę i nie wysuszał mi dłoni. Cena ok. 7 - 8 zł. 
Trzeci produkt do pielęgnacji, to kremowy balsam do ciała z Ev…

TOP 3 Ulubione kosmetyki, których nie miałabym czym zastąpić.

Witajcie,  dzisiaj będzie o kosmetykach, które już długi czas goszczą w mojej kosmetyczce i za każdym razem kiedy się kończą do kupuję sobie je ponownie i nie wyobrażam sobie, żeby kiedyś miały zostać wycofane. 

Bez Green Tea Tropical od Elizabeth Arden nie wyobrażam sobie, wiosny, lata i jesieni. Czasem używam go nawet w zimie. Ten zapach kojarzy mi się z wieloma fajnymi wspomnieniami, o czym więcej >>>TU<<<


Czarna kredka z Avonu z linii SuperShock. Bardzo ją lubię za to, że jest świetnie napigmentowana i wystarczy jedno pociągnięcie, aby narysować kreskę. Jest dość trwała. Jednakże ma jeden minus:(...źle się struga:/, ale poza tym często do makijażu oczu wystarczy mi właśnie ta kredka i tusz do rzęs;). Dostaniecie je u konsultantek Avonu za kilkanaście zł. Osobiście używam jej praktycznie od momentu, w którym pojawiła się w katalogu.



Ostatnim produktem bez którego nie wyobrażam sobie mojej kosmetyczki jest balsam do ust z Nivea - ten najciemniejszy niebieski. To jest j…

S. Forward, D. Frazier "Toksyczni teściowie" recenzja

Z wykształcenia jestem pedagogiem i do tej pory lubię sięgać po literaturę z zakresu interesującej mnie tematyki ze studiów. Podczas jednej z ostatnich wizyt w bibliotece udało mi się dorwać "Toksycznych teściów" autorstwa S. Forward i D. Frazier. Nie mogłam się oprzeć sięgnięciu po nią, tym bardziej, że zarówno tą pozycję oraz "Toksycznych rodziców" polecała mi moja dobra znajoma pedagog z dużo większym ode mnie stażem zawodowym. 

Ale do rzeczy. W książce znajdziemy opis rodzajów toksycznych teściów, którzy potrafią wejść w rolę m. in. nadzorców czy krytyków. Poza opisami konkretnych ról teściów autorki dostarczają nam całą gamę informacji na temat tego jak sobie radzić w sytuacjach, kiedy teściowie nagminnie przekraczają granice, których nie powinni przekraczać. Wszystko to oprószone jest mnóstwem przykładów z praktyki terapeutycznej Suzan Forward. 
Bardzo podobało mi się, że w powyższej publikacji zachowany jest bardzo jasny, prosty, a zarazem rzeczowy język, któr…

Sekret długich i zadbanych włosów #2

Jak już wspominałam w poprzedniej notce o mojej pielęgnacji włosów, w tej części będzie o maskach i odżywkach. Aktualnie Biovax przez przypadek zdominował moją pielęgnację włosów. W sumie sama nie wiem dlaczego mam taką słabość do tej firmy... Jeżeli chodzi o szampony to nie będę o nich pisać, ponieważ uważam, że mają one myć i jakoś nie przywiązuję się specjalnie do tych, których używam (chociaż swoją drogą często wracam do szamponów z Garniera z linii Ultra Doux). 
 Zaczynając od masek jak widać po lewej jedną mam z serii z kreatyną i jedwabiem, której recenzję znajdziecie >>>TU<<<. Druga maska pochodzi z serii z naturalnymi olejami (arganowym, makadamia i kokosowym). W tym przypadku przydałoby się kilka słów o tymże kosmetyku, żebyście mieli chociaż ogólny obraz tego co ma robić z włosami. 
Otóż intensywnie regenerująca maseczka z naturalnymi olejami ma dać nam efekt:  odmłodzonych, pełnych życia i energii włosów, równomiernego nawilżenia i wygładzonej powierzchni wł…

George R.R. Martin "Gra o tron"

"Gra o tron" - od czego się zaczęło?
W "Grze o tron" - pierwszym tomie kultowej już serii przenosimy się do Zachodnich Krain, które mają osiem tysięcy lat zapisanej historii. Jednakże nad Siedmioma Królestwami zawisło widmo wojen i katastrofy. Zbuntowani władcy pokonali Smoczego Króla, Aerysa Targeryena zasiadającego na Żelaznym Tronie, a władze objął najznamienitszy z buntowników -  Robert. 

Jednakże po wielu latach pokoju nad królestwem znowu zbierają się czarne chmury, a sytuację najlepiej oddaje dewiza jednego z najstarszych rodów "Nadchodzi zima". Lodowate wichry wieją z północy, a za Murem wciąż żyją pradawne rasy i starzy bogowie wyparci przez ludzi. 


Moim zdaniem: 
Ta część jest moim zdaniem wstępem do całej historii - dość obszernym, ale jednak. Uważam tak dlatego, że poznajemy w niej wszystkie rody, powiązania oraz mentalność poszczególnych bohaterów, a także istoty i świat, w którym żyją. Tym z Was, którzy nie znają jeszcze powyższej historii z ser…