Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2014

Ulubieńcy września 2014

Witajcie,  tym razem jak co miesiąc przyszedł czas na ulubieńców poprzedniego miesiąca. Tym razem będzie bardziej kosmetycznie;]
Nie da się ukryć, że jesień zawitała u nas na dobre i będzie już tylko chłodniej. Dlatego też wiele z nas bardziej dba o naszą skórę. Ja  póki co przerzuciłam się już na łagodne mycie. 

W ciągu ostatniego miesiąca do mycia najchętniej używałam: 
Dove, Pure & Sensitive, który delikatnie myje i nie wysusza skóry. Nie uczula i nie podrażnia, zatem zostanie pewnie ze mną na długo, a jak się skończy kupię inną wersję zapachową. Moim zdaniem zapach jest bardzo typowy dla Dove. O dziwo powoli przekonuję się to tej firmy, bo do tej pory omijałam ją szerokim łukiem z powodu jakichś dziwnych uprzedzeń...Soap&Glory, kremowy żel pod prysznic z balsamem. I muszę przyznać, że ta firma sama mnie dopadła, bo informacja o tym, że kosmetyki tejże firmy są dostępne w naszym kraju przyszła do mnie na pocztę, dzięki czemu mogę się cieszyć tym produktem:). Nie używałam go cał…

Yrsa Sigurdardóttir, "Niechciani", recenzja

"Niechciani" to moje kolejne spotkanie z twórczością Yrsy Sigurdardóttir.

Tym razem autorka przenosi nas do Krókur, gdzie w latach 70. ubiegłego wieku, małżeństwo prowadzi dom wychowawczy. Już od początku czuć, że coś w tym miejscu jest nie tak, a za chwilę wydarzy się coś strasznego. Yrsa powoli odkrywa nam tajemnice bohaterów i buduje napięcie. Równolegle w teraźniejszości śledzimy losy Ódinna, który po śmierci byłej żony zajął się córką.

Pewnego dnia Ódinn dostaje w pracy projekt, który ma się zakończyć raportem o działalności wyżej wspomnianego domu wychowawczego. w pewnym momencie losy bohaterów zaczynają się przeplatać a atmosfera staje się coraz gęstsza. Yrsa powoli odkrywa przed nami mroczne wydarzenia oraz ciemne strony charakteru poszczególnych bohaterów. Poza tym opisując teraźniejsze wydarzenia autorka ukazuje nam losy niektórych postaci z Krókur i osób, które są z nimi związane. Jednak nie odkrywa tego przed nami od razu. 
Sądząc z okładki i tego co jest na niej na…

Multifunkcyjne serum do rzęs od Eveline; kilka słów

Witajcie,  dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o multifunkcyjnym serum do rzęs z Eveline z olejkiem arganowym. Według producenta jest to innowacyjny produkt, które łączy ze sobą właściwości serum odbudowującego, aktywatora wzrostu rzęs oraz bazy pod tusz. 
Tego kosmetyku możemy używać na dwa sposoby: W charakterze bazy pod tusz, nanosząc serum na oczyszczone i suche rzęsy przed wykonaniem makijażu.W charakterze serum odbudowującego, nanosząc preparat codziennie przed snem na suche i oczyszczone rzęsy. Producent deklaruje, że powyższy kosmetyk ma: podwoić objętość rzęs, wydłużyć i wzmocnić rzęsy, odżywiać i regenerowaćprzyspieszać wzrost zapobiegać wypadaniu. Jeżeli chodzi o działanie tego serum to po ok. 2 miesiącach stosowania go na moich rzęsach zauważyłam, że są gęstsze i mniej wypadają. Jeżeli chodzi o resztę zapewnień producenta ciężko jest mi się cokolwiek odnieść, bo nigdy nie mogłam narzekać na swoje rzęsy, gdyż odkąd pamiętam miałam je w dość dobrej formie. 
Produkt jest całkiem wy…

Kącik kulinarny #1 Kulinarne plany

Witajcie, przełom września i października to idealny czas, żeby zacząć nowy cykl na blogu. Chciałabym, żeby to był cykl kulinarny, bo wierzę w to, że będzie on stanowić dla mnie motywację do rozwoju w tym kierunku. Nie jestem nie wiadomo jak doświadczoną kucharką. Nie mam też wykształcenia w tym kierunku. Jednak ostatnio moja styczność z gotowaniem jest wzmożona. Chciałabym, żeby ten cykl był zapisem moich doświadczeń z tej dziedziny i liczę na to, że nie będzie on tylko i wyłącznie pasmem bolesnych klęsk. 
Co zaplanowałam sobie w ramach tego cyklu? 
kuchnia dla zabieganych, czyli szybko, dobrze i w miarę możliwości tanio (może jakiś zabłąkany student tu trafi;p),kuchnia inspirowana książkami (mam tu na myśli głównie "Grę o tron", ale chciałabym zrobić też coś z "Ani z Zielonego Wzgórza" - chociaż kuchni z Zielonego Wzgórza się nieco boję,kuchnie świata - chciałabym zahaczyć nie tylko o kuchnie polską, ale też włoską, angielską i francuską. Przygotowania do tego cyklu…

Soap & Glory oraz Urban Decay dostępne już w Polsce;)

Witajcie;)
Dzisiaj chciałabym Wam napisać słów kilka o moim ostatnim odkryciu sklepowym;].Otóż ostatnio znalazłam sklep Glam Beauty (http://glambeauty.pl/), a właściwie to on znalazł mnie, ale to długa i nudna historia, więc nie będę nią Was katować;]. Powyższy sklep w asortymencie ma kosmetyki z Anglii, które do tej pory w Polsce nie były dostępne. Chodzi mi przede wszystkim o Urban Decay oraz Soap & Glory. Piszę o tym, bo być może jest wśród Was ktoś, kto chciałby sobie coś wypróbować, a nie ma dostępu do wyżej wspomnianych kosmetyków;). 
Ci z Was, którzy śledzą mnie na Facebooku wiedzą, ze wczoraj dostałam przesyłkę z tajemniczą zawartością, która była nie tylko dobrze i bezpiecznie zapakowana, ale po tym jak już ją wyjęłam z tych wszystkich wiórek i folii moim oczom ukazało się to: 

Czyż nie uroczo zapakowane? Niczym gigantyczny cukieras, albo opakowanie ciastek z odpustu, które kojarzą mi się z dzieciństwem :D.

Przesyłkę miałam dostać już w piątek, ale niestety kurier nawalił i z…

L. Di Fulvio "Dziewczyna, która sięgnęła nieba", recenzja

Ostatnio bardzo często w ręce wpadają mi książki, które łączą w sobie kilka gatunków. Tak też było z „Dziewczyną, która sięgnęła nieba” autorstwa L. Di Fulvio. W książce znajdziemy bowiem chociażby elementy powieści historycznej i romansu. 

Autor zabiera nas głównie do średniowiecznej Wenecji i jej okolice, gdzie przeplatają się losy kilku bohaterów. Akcja powieści rozgrywa się w roku 1515. Poznajemy Mercuria, który jest mistrzem drobnych oszustw. Chłopak jest sprytny, szybki, zręczny, całkiem inteligentny, a stosując wymyślne sztuczki charakteryzacji, potrafi zmienić się nie do poznania. Rzymski rynsztok stał się dla niego domem, a ulica nauczyła go swoich praw - aby przeżyć, trzeba myśleć tylko o sobie. Jednakże pewnego dnia Mercurio jest zmuszony do ucieczki, gdyż jest przekonany, że zabił pewnego kupca, którego niedawno okradł. 

Chłopak nowe życie zaczyna w Wenecji, gdzie poznaje Giudittę, która przybyła na lagunę z ojcem, w nadziei, że będzie to miejsce wolne od nasilających się p…

Krem do depilacji i balsam - kompres po depilacji od Eveline, moja opinia

Dzisiaj będzie o dwóch kolejnych produktach od Eveline, które towarzyszyły mi w sierpniu i wrześniu. 
Lato sprawia, że odsłaniamy więcej ciała, a co za tym idzie trzeba się pozbyć chaszczy z nóg, jeżeli chcemy je pokazać ludziom. Tu z pomocą mogą nam przyjść chociażby dwa poniższe produkty. 
Zacznę od tego, który nie skradł mojego serca, żeby później było już tylko lepiej. 

1. Ultradelikatny nawilżający krem do depilacji 9w1 z aksamitnym olejkiem arganowym.  

 Z informacji z opakowania dowiadujemy się, że krem ma:
Skutecznie i szybko usuwać zbędne owłosienie, Opóźniać odrastanie włosków,Ograniczać częstotliwość depilacji, hamując cykl życiowy włosa, Usuwać nawet najgrubsze owłosienie,Koić i łagodzić podrażnienia dzięki zawartości wyciągu z aloesu, Wyciąg z jedwabiu nawilża skórę pozostawiając ją aksamitnie gładką.Energoismy Q10+R dodatkowo wygładzają skórę oraz dbają o jej kondycjęOlejek arganowy odżywia, łagodzi podrażnienia oraz regeneruje skórę.Dodatkowo powyższy kosmetyk ma zapewniać d…

Craberry Pear oraz Black Plum Blossom, od Yankee Candle, krótka opinia

Dzisiaj chcę Wam napisać j kilka słów o dwóch woskach, które znalazły się u mnie jakiś czas temu. A mianowicie o Cranberry Pear i Black Plum Blossom od Yankee Candle.

Wyczuwalne aromaty w powyższym wosku to gruszka i żurawina. Byłam bardzo ciekawa tego zapachu i jak się okazało bardzo mnie zauroczył. Jest słodko kwaśny i bardzo intensywny. Po odpaleniu kominka czuć go w całym mieszkaniu. Jest to na pewno jeden z moich ulubionych wosków. 

Jeżeli chodzi o Black Plum Blossom to w tym przypadku wyczówalny jest kwiat czarnej śliwki i wanilia. Słyszałam o nim bardzo dużo pozytywnych opinii jednak mnie się nie spodobał tak bardzo. Ot taki przeciętniak, który jest nieco mdły. To chyba przez tą nutkę wanilii, która nadaje mu zapach, który kojarzy mi się z tym takim śmierdzącym drzewkiem, które zawieszało się kiedyś w samochodach.
To kwestia gustu co komu się podoba, jednakże osobiście mogę Wam polecić ten pierwszy wosk, a ten drugi najlepiej obwąchać gdzieś na żywo;).

Peeling enzymatyczny do twarzy z Organic Shop, recenzja

Hey,
dzisiaj nieco o enzymatycznym peelingu do twarzy z Organic Shop. Mam go mniej więcej od lutego, ale używam go może od marca lub kwietnia, bo męczyłam się z peelingiem z Lirene. 

Z informacji, które znalazłam na etykietce wynika, że jest to delikatny peeling, który ma oczyścić i odnowić skórę oraz nasycić ją substancjami odżywczymi. Dodatkowo ma zmiękczyć skórę. To wszystko ma wpłynąć na elastyczność i aksamitność naszej skóry.

Jeżeli chodzi o działanie tego kosmetyku to jest ono zadowalające. To znaczy, że jakieś efekty są, ale szału nie robi. Musiałam po prostu nauczyć się jaka ilość i częstotliwość nakładania tego peelingu jest dla mnie optymalna, bo jak się peelinguje twarz zbyt małą ilością produktu i nieregularnie to zabieg jest nieefektywny, a jeżeli przy regularności (raz tygodniowo); przesadzimy z tym kosmetykiem i jego trzymaniem na facjacie to może nas podrażnić (np. ze mną tak czasem robił jak go przetrzymałam, nakładałam zbyt często lub zbyt dużo). Jednakże jak już si…

Zapach ma znaczenie

Różnorakie świece, woski, olejki zapachowe oraz inne produkty tego typu podbiły wiele serc nie tylko w Polsce, ale też na świecie. Jednak wiele osób nie rozumie tej fascynacji i nie „jarają” się tym, co niektórzy bardzo lubią. Jednakże to co wywołuje tak skrajne odczucia może odgrywać w naszym życiu bardzo ważną rolę. Moim skromnym zdaniem zapachy odgrywają znaczącą rolę w naszym życiu. W przypadku jedzenia potrafią pobudzić apetyt, a w przypadku wspomnianych na początku produktów potrafią pomóc w budowaniu relaksującego atmosfery. Według mnie to czym się otaczamy, zapachy, muzyka itp. bardzo wpływają na nasz stan ducha i mają na nas zbawienny wpływ, albo działają destrukcyjnie. Stosowanie olejków do kominków i innych podobnych substancji zapachowych w potocznym rozumieniu jest określane jako aromaterapia. Jednak jest to coś szerszego, co ma służyć nie tylko relaksowi, ale również zdrowiu.
Albowiem aromaterapia (lub jak kto woli aromatoterapia) jest gałęzią medycyny alternatywnej wyko…

N. Neuhaus "Przyjaciele po grób", recenzja

Bardzo dawno nie czytałam typowego kryminału – takiego ze śledztwem, przestępstwami itp. Dlatego też kiedy w bibliotece zobaczyłam „Przyjaciół po grób” z serii Gorzka Czekolada nie mogłam się powstrzymać i przygarnęłam na najbliższy czas. Tym bardziej, że opis mnie zainteresował. 
Otóż w Opel-ZOO w górach Taunus zostaje dokonane makabryczne odkrycie. W terrarium dla słoni leży ludzka dłoń, a pasującego do niej denata policja znajduje w okolicy ogrodu zoologicznego. Ofiara była nauczycielem i zapalonym ekologiem, która miała wśród uczniów wielu zagorzałych sympatyków, natomiast kilku mieszkańców miasta w równym stopniu ją nienawidziło. Motyw zbrodni zostaje jednak zagadką, a prowadzone śledztwo nie ominie bogatych udziałowców holdingów budowlanych, najwyższych urzędników miejskich oraz młodych genialnych informatyków i bezkompromisowych ekologów. Policja zainteresuje się również dyrektorem zoo – Christophem Sanderem.
W sumie tak sobie teraz myślę, ze ten opis powinien dać mi do myślenia…

Aqua Platinum od Eveline nr 483 recenzja

Jak zastanawiacie się gdzie jestem jak mnie nie ma i nie daje przez jakiś czas znaku życia to pomagam w opiece nad siostrzeńcem, a że to bardzo absorbujące dziecko to siłą rzeczy nie mogę siedzieć na kompie;]

Jednakże do rzeczy. Dzisiaj będzie kosmetycznie.

Otóż co dzień bardzo mało się maluję. Jednakże mam tyle kosmetyków do makijażu, że postanowiłam w końcu zacząć je zużywać. Przez ostatnich kilka tygodni jeżeli już się maluję to używam dwóch szminek od Eveline. O tej drugiej pisałam Wam >>>TU<<<, więc jeżeli jesteście ciekawi to odsyłam do notki;). 
Dziś natomiast będzie o szmince z serii Aqua Platinum i ma numerek 483

W tym przypadku zaobserwowałam tylko jedną rzecz, którą można zakwalifikować jako minus dlatego też od niej zacznę. A mianowicie ta pomadka potrafi podkreślić niedoskonałości na ustach (chociażby tak jak u mnie suche skórki), ale wystarczy posmarować je wcześniej jakąś pomadką ochronną i wszystko jest ok (przynajmniej w moim przypadku;)). Chociaż w su…

Ogłoszenia parafialne

Witajcie:)  dzisiaj jeszcze wpadłam coś napisać, żeby powiedzieć Wam kilka rzeczy. Otóż zapraszam Was do polubienia mojego:Fanpage: https://www.facebook.com/pages/M%C3%B3j-Portret/136063976509773?fref=nf
oraz Instagram:  http://instagram.com/mojportret

Szczególnie na FP zaczęły się pojawiać krótkie informacje dotyczące chociażby zużytych kosmetyków, bubli i stosików przytarganych z biblioteki;]. Poza tym planuję wrzucać też szybkie przepisy, których nie opłaca mi się zamieszczać na blogu, bo są na prawdę ekspresowe;]. 
Zatem te dwa serwisy będą idealnym uzupełnieniem bloga, więc jeżeli zaglądacie tu zachęcam Was do zajrzenia jeszcze w tamte dwa miejsca;)
Pozdrawiam i miłego wieczoru:) Natalia

Paula Daly, "Gdy przejdziesz przez próg", recenzja

Ostatnio częściej sięgam po książki z elementami związanymi z ludzką psychiką i z wątkami obyczajowymi. Tak było chociażby w przypadku „Autorki” i „Kolacji”, o których mogliście czytać ostatnio. Jak się okazuje dzisiaj wcale nie jest inaczej, bowiem chcę Wam napisać nieco o powieści „Gdy przejdziesz przez próg” autorstwa P. Daly. Otóż (bo nie zaczyna się zdania od a więc;p) Natty i Sean Wainwright tworzą szczęśliwe małżeństwo, na którym jednak pojawiły się niewielkie rysy. Jednakże mimo to, jedno skoczyłoby za drugim w ogień. Zatem kiedy ich młodsza córka trafia do szpitala podczas szkolnej wycieczki do Francji, Natty bez wahania zostawia męża ze swoją najlepszą przyjaciółką i jedzie się zająć chorym dzieckiem. Jednak po powrocie Sean oświadcza żonie, że zakochał się w Eve (przyjaciółce żony), co nastąpiło w przeciągu tygodnia. To dopiero początek problemów, które tak naprawdę dopiero się zaczną…          Muszę przyznać, że Paula Daly nie pozwoliła nam się nudzić, bo co rusz zask…

Home Decor #1

Od kilku lat nie mieszkam z rodzicami i samodzielne życie nauczyło mnie wiele rzeczy. Chociażby tego, że nic samo się nie zrobi i trzeba sobie wyprać, posprzątać czy ugotować, bo jak sama tego nie zrobię, to raczej nikt tego za mnie nie zrobi - to ja muszę zadbać o wszystko. Jednak mieszkanie bez rodziców ma swoje zalety, w końcu ja decyduję kiedy posprzątam i co będzie na obiad, chociaż czasem jakoś tak mi się tęskni chociażby do nastoletnich lat...ale nie ma lekko, trzeba z żywymi naprzód iść;p.

Tymczasem dom to nie tylko cztery ściany, ale też to jak i czym je zapełnimy oraz przede wszystkim ludzie. To ma być dla nas ostoja oraz schronienie, w którym czujemy się bezpiecznie i możemy odpocząć.

Dla mnie zaopatrywanie się w dodatki do domu to chyba jeden z najprzyjemniejszych aspektów takiego samodzielnego mieszkania. Do mnie poczucie bycia panią domu dopiero dochodzi, więc stosunkowo niedawno włączył mi się zmysł dekoracyjny. Zaczęło się niewinnie - od świec, a właściwie samplerów i wo…

Herman Koch "Kolacja" recenzja

„Nieszczęście zawsze poszukuje towarzystwa. Nieszczęście nie znosi ciszy – przede wszystkim momentów niezręcznej ciszy, które zapada, kiedy jest samo.”Herman Koch „Kolacja”
         Niby czytam blogi z recenzjami książek, jednakże bardzo rzadko sięgam po powieść, której recenzje przeczytałam na którymś z nich. „Kolacja” Hermana Kocha jest książką, po którą sięgnęłam za sprawą Anity z bloga: https://www.youtube.com/user/bookreviewsbyanita . I nie zawiodłam się!
         „Kolacja” to thriller psychologiczny, który dotrze do tych bardziej wymagających czytelników, którzy są otwarci na niuanse, niedopowiedzenia, czytanie między wersami i grę gestów.          Otóż dwa małżeństwa spotykają się w najbardziej eleganckim lokalu w Amsterdamie i to tam podczas kolacji toczy się gra na frazesy, gesty i pozory. Obie pary spotykają się, aby omówić pewną sprawę dotyczącą ich dzieci, która może odbić się na życiu ich rodziców. Kiedy wystrojone kelnerki wnoszą poszczególne dania, a neutralne tematy niep…

Honey Glow od Yankee Candle, recenzja

Jakiś czas temu zaopatrzyłam się w kilka produktów od YC. Idzie jesień, więc zapasy jak najbardziej są wskazane;). Wśród wosków i samplerów znalazły się też produkty z jesiennej serii Yankee Candle. Zdecydowałam się m. innymi na zapach Honey Glow, który bardzo mi przypomina Amber Moon, tylko jest nieco subtelniejszy. 
Na jednym ze sklepów, które mają w ofercie produkty od Yankee Candle przeczytałam, że jest to zapach miodowo słodki, ciepły i nastrojowy. W sumie sama nazwa wskazuje na to czym będzie pachniał, więc to nic odkrywczego. 
Muszę jednak Wam napisać, że jakością tego sampleru jestem bardzo zawiedziona, bo jest mało intensywny - ot taka droższa świeczuszka, którą można sobie gdzieś postawić i zapalić jak zabraknie prądu:/. 
Cóż widocznie trzeba zostać przy woskach, albo kupować świece...dajcie znać czy u Was też tak jest z tym samplerem, czy może ja trafiłam na jakąś gorszą partię. 

LactaMED™ żel do higieny intymnej, Eveline, recenzja

Witajcie,
     dzisiaj będzie kosmetycznie, jednakże następna notka znów zapowiada się książkowo - a przynajmniej takie mam plany na następny post;p. Z resztą teraz będzie dużo więcej recenzji książek, bo mi marazm czytelniczy chyba przeszedł i jakoś szybciej mi idzie z książkami:D. Ale do rzeczy...


~*~
        Lato to czas, w którym osoby kochające słońce czują się jak w swoim żywiole, a ja cierpię niesamowicie, co każdy z mojego bliskiego otoczenia wie doskonale. Jednak to też okres, w którym trzeba zwracać uwagę na pewne rzeczy. Wielu z nas nakłada filtry ochronne na twarz, a dbanie o higienę osobistą jest o wiele bardziej znaczące niż w trakcie trwania chłodnych dni.          U kobiet (szczególnie tych, które nie lubią nosić spódnic i sukienek, bo np. nie lubią pokazywać swoich nóg) zwiększa się ryzyko infekcji okolic intymnych. Dlatego też bardzo ważne jest szczególne dbanie o te części ciała, kiedy temperatura daje nam popalić.         Dlatego też dzisiaj chcę Wam trochę opowiedzieć…

M. Ulatowska, J. Skowroński, "Autorka"; recenzja

Ile jesteście w stanie zrobić dla miłości? Sporo, prawda? Jednak czy dla ukochanej osoby jesteś w stanie zabić? Nie?, Tak?          Historia, o której chcę Wam dzisiaj nieco opowiedzieć, jest właśnie o tym – o miłości często przyprószonej szaleństwem, która popycha do wielu czynów krzywdzących innych i nie raz do zabójstwa. A to ze względu na to, że jej bohaterowie bardzo często interpretują miłość w dość niekonwencjonalny sposób, który nie jednemu z nas nigdy nie przyszedłby do głowy. Jednakże zacznijmy od początku.
Wszystko zaczyna się od pewnego rozwodu, który sprawia, że nasza tytułowa autorka z powieści M. Ulatowskiej i J. Skowrońskiego postanawia zrobić coś dla siebie i pisze książkę, która szybko okazuje się sukcesem. Głównie dlatego powstają kolejne powieści, dzięki czemu Justyna Sobolewska staje się bardzo popularną pisarką. W pewnym momencie ludzie z otoczenia kobiety zaczynają ginąć, a praca autorki zostaje zaburzona kolejnymi wiadomościami o tragicznych wydarzeniach…