wtorek, 24 października 2017

C. R. Zafon, "Labirynt duchów"

Są takie historie na zakończenie których czeka się latami. Jedną z nich jest seria Cmentarz Zapomnianych Książek, autorstwa Carlosa Ruiz'a Zafona

W "Labiryncie duchów" odwiedzamy Barcelonę w połowie ubiegłego stulecia. Alicja Gris piękna, inteligentna oraz pozbawiona skrupułów agentka pewnego dnia otrzymuje zlecenie z najwyższych sfer władzy. Sprawa jest ściśle tajna i dotyczy zniknięcia ministra kultury. Wydaje się, że sprawa może mieć związek z przeszłością, kiedy polityk był dyrektorem budzącego grozę więzienia Montjuic. W trakcie poszukiwań w ręce agentki trafia siódmy tom z serii "Labirynt duchów", który doprowadza Alicję do ukrytej w samym sercu księgarni Sempere&Synowie. Czar tego miejsca sprawia, że jak przez mgłę wracają do niej obrazy z dzieciństwa, co budzi w kobiecie pewne dawno zapomniane i głęboko schowane struny. Jednak to co odkryje będzie śmiertelnym zagrożeniem nie tylko dla niej, ale również dla tych, których kocha. 

"Labirynt duchów" to niezwykła powieść, w której wyczuwa się niezwykły i mroczny klimat Barcelony. Pokochałam tą książkę właśnie za ponurą i duszną atmosferę, która wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć. Zafon po mistrzowsku rozsupłuje wszystkie zawiłe intrygi i prowadzi czytelnika do emocjonującego i zaskakującego finału. "Labirynt duchów" to opasłe tomiszcze, na które potrzebowałam więcej czasu niż normalnie, jednakże z tą serią już tak jest, że trzeba się nią delektować; gdyż "Labirynt duchów" jest niezwykły hołd dla świata książek, sztuki snucia opowieści oraz magicznych powiązań między literaturą a życiem. 

sobota, 21 października 2017

Zabawki dla chłopców i dziewczynek

Nie da się ukryć, że nasze życie jest zdeterminowane przez normy społeczne. Bez nich bylibyśmy zagubieni jak dzieci we mgle. Mimo to pracując z ludźmi coraz bardziej uświadamiam sobie rozmiar pewnych zwyczajów, które są krzywdzące i często tłamszą tego człowieczka, który w nas siedzi. 

 Zabawki dla dziewczynek i chłopców. 

Kiedy dziewczynki bawią się lalkami, albo w takie tematyczne zabawy jak dom, zakład fryzjerski itp., a chłopcy grają w piłkę i trenują sport wszystko wydaje się być na swoim miejscu. Problem zwykle pojawia się w momencie, kiedy w naszym otoczeniu dziewczynka trenująca w drużynie piłki nożnej czy chłopiec, który przynosi do szkoły lalki z Monster High. W takich przypadkach zarówno wśród innych dzieci, a nawet i dorosłych, którzy chcą na siłę wcisnąć innych w sztywne ramy tego jak sami widzą rzeczywistość. Bo niby dlaczego dziewczynka ma nie grać w piłkę nożną lub stać koło kolegów na szkolnej akademii skoro ich lubi?


Owszem pewne zachowania, zainteresowania czy zawody są zdeterminowane przez płeć, ale w wielu przypadkach powoli zaczyna się to zmieniać. Mamy zatem świetnych fryzjerów i całkiem niezłe panie prowadzące miejski autobus. Powiedzcie mi dlaczego miałabym bronić wyboru hobby czy zawodu, który nie jest powszechnie przypisany do płci? Nie rozumiem też podejścia chłopców, którzy karzą dziewczynkom zostać na placu zabaw, bo siłka jest przecież dla chłopaków i dziewczyny nie mogą tam iść. Nie wiem też dlaczego mam nie chodzić w glanach? Czemu to jest zaskakujące, że fascynuje mnie kryminologia, kryminalistyka i psychopaci? Co jest takiego dziwnego w tym, że wolę przeczytać lub obejrzeć, kryminał, horror czy coś sensacyjnego zamiast głupiego romansu bazującego na baśni o kopciuszku? 


Otóż moi drodzy jestem kobietą i chodzę na siłownię. Jestem kobietą i zrobiłam sobie podyplomówkę z kryminologii i profilaktyki przestępstw, a w mojej domowej biblioteczce dominuje fantastyka, literatura faktu, kryminały i sensacja...no może jeszcze trochę literatury dziecięcej oraz młodzieżowej - ale to z racji wykonywanego zawodu. 


Nie zamierzam zmieniać swojego podejścia do życia tylko dlatego, że coś co robię wydaje się komuś mało kobiece i powinnam zamienić siłownię na kuchnię. Bo nie mam zamiaru wstydzić się tego co mnie definiuje - zarówno jako kobietę, jak i człowieka. 

poniedziałek, 16 października 2017

Biolaven, opinia o wybranych kosmetykach z olejem z pestek winogron i lejkiem lawendowym

Zanim zaczęłam subskrypcję BeGlossy nie ciągnęło mnie jakoś specjalnie do marki Biolaven. Jednak już od jakiegoś czasu używam trzy produkty z powyższej marki. Dziś chciałabym Wam napisać o nich kilka słów. 

1. Szampon do włosów, olej z pestek winogron i olejek lawendowy. 


Jest to wzmacniająco - wygładzający szampon do każdego rodzaju włosów, przeznaczony do codziennego stosowania. 

Ma on za zadanie delikatnie i skutecznie oczyszczanie nawet najbardziej wrażliwej skóry głowy. Olej z pestek winogron ma zapewnić włosom miękkość, gładkość i sprawić, że staną się bardziej odporne na niektóre niekorzystne czynniki. Natomiast olejek eteryczny z lawendy jest znany ze swoich odświeżających i wzmacniających właściwości. 

Już na początku bardzo pozytywnie zaskoczył mnie zapach, bo okazał się świeży i bardzo przyjemny. Moim zdaniem jest to produkt przeznaczony bardziej do suchych i zniszczonych włosów, niż do innego ich rodzaju. U mnie sprawdził się właśnie po tym jak drastycznie rozjaśniłam włosy (z niemalże czarnych na rudy wpadający w blond). 

2.Płyn Micelarny


Jest to płyn, który ma usunąć nawet wodoodporny makijaż z twarzy. Natomiast składniki nawilżające i łagodzące zapobiegają wysuszeniu i koją podrażnioną skórę. 

Jeżeli mam być szczera to ten produkt służy mi do przetarcia twarzy po jej pierwszym umyciu. I jedyne co Wam mogę powiedzieć poza tym, że nie podrażnia i nie uczula to, to, że ładnie zbiera resztki zanieczyszczeń, które znajdują się na twarzy. 

3. Krem do twarzy na dzień. 



Tenże nawilżająco - ochronny krem na dzień jest przeznaczony do pielęgnacji suchej i wrażliwej skóry. Zawiera: olej z pestek winogron, ksylitol, mocznik i witaminę E, których działanie ma chronić przed wysuszeniem oraz działaniem szkodliwych czynników oraz przywrócić skórze miękkość i elastyczność. Dodatkowo olejek eteryczny z lawendy ma ukoić i odświeżyć naszą skórę. 

Jak na razie ten krem sprawdza mi się całkiem nieźle. Lekko nawilża i dość szybko się wchłania. Szczerze mówiąc bałam się, że będzie przeszkadzać mi zapach, jednakże po chwili przestaje być dla mnie wyczuwalny. Zobaczymy jak będzie się sprawdzać, kiedy na prawdę się ochłodzi. 

Póki co jestem całkiem mile zaskoczona tymi kosmetykami i zapewne wypróbuję jeszcze inne kosmetyki z tej firmy.

Biolaven Organic, żel myjący do twarzy

Na moim blogu znajdziecie jeszcze opinię o żelu do twarzy z powyższej marki. Jeżeli jesteście zainteresowani zapraszam >>>TU<<<

sobota, 14 października 2017

Moje pielęgnacyjne must have.

Od kiedy testuję więcej kosmetyków nie tylko uzbierało mi się sporo takich, które polubiłam i, do których wracam, ale też dorobiłam się kilku takich, bez których nie wyobrażam sobie swojej łazienki. Dzisiaj chcę Wam pokazać 3 z nich. 


1. Olej avocado. 



Dla mnie jest to wielofunkcyjny kosmetyk. Sięgam po niego głównie w przypadku uczuleń spowodowanych przez inne kosmetyki. Świetnie łagodzi, koi i przywraca do równowagi moją skórę. Olej avocado z Nacomi towarzyszy mi już dłuższy czas i nie mam już połowy, chociaż jest to 100 ml, a produkt jest całkiem wydajny. 


2. Carmex



Ten nawilżający balsam do ust towarzyszy mi już od lat i  kiedy kończy mi się jedno opakowanie to kupuję nowe. Świetnie nawilża i odżywia mi usta. 

3. Koreańskie maski w płacie. 



Koreańskie maski w płacie to coś co już na stałe weszło do kanonu mojej pielęgnacji twarzy. Uwielbiam je za ich działanie i zawsze staram się mieć ich zapas w domu. Wszelkie notki o tych maskach macie podlinkowane wyżej, więc jeżeli chcecie zobaczyć co sądzę o tych, które przetestowałam to zapraszam do innych notek. Wyczekujcie też kolejnych, chociażby o tych maskach ze zdjęcia ;). 

Na dziś to wszystko. Dajcie znać jakie Wy macie kosmetyki, które musicie mieć pod ręką ;).