Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2011

Mała spontaniczna decyzja;)

Jak możecie się dowiedzieć z notki poniżej ostatni rok był dla mnie niesamowitym czasem, w którym wiele się działo, chociaż było również wiele trudnych chwil.  Nie wiem dlaczego, ale pod wpływem impulsu postanowiłam wziąć udział w konkursie na Bloga Roku 2011.
 Mam nadzieję, że pomożecie jak zacznie się etap głosowania. Póki co trwają zapisy. Krótką informację na temat mojego udziału w konkursie znajdziecie powyżej nad napisem "Strony" Poza tym w tym roku po raz pierwszy od dwóch lat nie wychodzę nigdzie na Sylwestra - nie dlatego, że nie mam gdzie, z kim i za co, ale najzwyczajniej w świecie z lenistwa. W końcu już pojutrze czeka mnie długa podróż. A oto moje towarzystwo na dziś:  A we wtorek znów przywitam się z Brukselą:). Trochę mi się nie chce jak sobie pomyślę o samej podróży, ale cieszę się na mój powrót tam:)

Małe podsumowanie

Wiem, że być może jestem już nudna, bo podobnych notek jest zapewne masa na blogach w tym czasie, ale mam taką potrzebę małego rozliczenia się z tego roku. Pewne rzeczy zostawię dla siebie, ale kilka rzeczy chciałabym napisać.  To był dla mnie dobry rok pełen niesamowitych doświadczeń, fascynujących ludzi i miejsc oraz wyzwań.
1.Koordynacja biura Centrum Wolontariatu i Inicjatyw Obywatelskich sprawiła, że zyskałam więcej wiary we własne siły - poza tym nauczyłam się radzić z kryzysowymi sytuacjami:)
2. Akcja 52 książki- już w zeszłym roku wiedziałam, że wezmę w niej udział, ale wtedy było już na nią za późno. A w tym roku z zapałem wzięłam się do czytania. Zadziwiłam samą siebie, bo nie spodziewałam się, że mogę przeczytać tyle książek w roku.
3.Podyplomówka z kryminologii- nie spodziewałam się, że poznam tylu fajnych ludzi, a z rocznych studiów zostaną mi jakieś konkretne znajomości. Mile się zaskoczyłam.
4. Stalowi Czytacze - moje dziecko, które nie miało szansy dorastać pod moim ok…

[W międzyczasie]

Mój pobyt w Polsce mija szybciej niż się spodziewałam i nie zdążę ze wszystkim co sobie zaplanowałam jednak i tak mimo wszystko jestem zadowolona z pobytu. Wczoraj byłam z kuzynką na zakupy w mieście, w którym kończyłam swoje pierwsze studia i muszę powiedzieć, że pobyt był udany. Maraton po sklepach przerwałyśmy pobytem w Kawiarni Dominikańskiej, w której jeszcze nie miałam okazji być mimo tego, że wybierałam się do niej już parę lat. Zatem jedna wypiła kawę, druga czekoladę, a wszystko to przegryzłyśmy pyszną kremówką:)
Miejsce jest bardzo przyjemne i jasne. Można chwilę posiedzieć, odpocząć i porozmawiać - nam udało się chwilę odetchnąć przed dalszą bieganiną. Zakupy też się udały i nie chcę nawet myśleć ile wydałam tamtego dnia:/. Miło było znowu chodzić po tak bardzo znanych mi ulicach i mijać miejsca, które budzą tyle wspomnień i tak dobrze się kojarzą...a torby z zakupami zapełniły prawie cały stół u kuzynów w pokoju;) Tymczasem coraz bardziej ja i moje otoczenie odczuw…

AA THERAPY Oliwkowa - krem na dzień, kilka słów

Dzisiaj dla odmiany chciałabym napisać o czymś innym niż Święta i pobyt w Brukseli, chociaż po części wiąże się to z moim zamieszkaniem w Belgi.
Otóż chcę napisać kilka słów o kremie do twarzy, którego używałam przez cały swój pobyt w Brukseli.
Chodzi mi o krem do twarzy z firmy AA z serii THERAPY Oliwkowa. 

Opis produktu:
Jest to krem na dzień zalecany do pielęgnacji skóry wrażliwej i skłonnej do alergii. Zawiera wyciąg z liści oliwki, który ma skutecznie regenerować skórę i zapobiegać jej fotostarzeniu. Natomiast olej z avocado ma za zadanie pielęgnować i odżywiać skórę, a alantoina łagodzić podrażnienia. Producent podaje również, że produkt jest testowany na osobach z chorobami alergologicznymi skóry, nie zawiera barwników i nie podrażnia spojówek. Poza tym ma hypoalergiczną kompozycję zapachową i posiada pH neutralne dla skóry.


Kilka słów ode mnie:
Przed wyjazdem do Brukseli skusiłam się właśnie na ten produkt ponieważ nie wiedziałam jaki tam będzie klimat. Wprawdzie słyszałam, ż…

pierwszy post z Polski:)

Wieczorem przed Wigilią przyjechałam do Polski na Święta. Nie mogłam się doczekać spotkania z rodziną, a zwłaszcza z nowo narodzonym siostrzeńcem. Mały jest niesamowity i jest najfajniejszym siostrzeńcem na świecie;).
Poza tym wczoraj widziałam się już z częścią rodziny i niestety mój pierwszy chrześniak mnie nie poznał:( - w końcu nie było mnie ze 2 miesiące, więc mogę mu to wybaczyć. Poza tym kiedy dałam mojej babci mały upominek z Belgi to jej radość stała się rzeczą bezcenną:). Miło widzieć taką reakcję na nawet skromny prezent:).
Tymczasem czeka mnie jeszcze kilka dni w Polsce - mam zamiar je odpowiednio wykorzystać:)

Atak w Liege - kilka słów o wydarzeniu z miejscowości nieopodal.

>>>KLIK<<<
Liege podobno leży jakieś 90 km. od Brukseli i nie udało mi się uniknąć życia tym wydarzeniem. O takich atakach zwykle słyszy się w telewizji i po pewnym czasie zapomina. Jednak zupełnie inaczej przeżywa się to jak rzecz dzieje się nieopodal. Kiedy dowiedziałam się o tym, że był jakiś atak w mojej głowie od razu pojawiły się czarne scenariusze - w końcu mieszkam w bardzo ważnym dla Europy miejscu. Jednak podobno Bruksela jest spokojnym miejscem i tak też było przez czas w którym tu mieszkam. Poza tym rozmawiałam już ze znajomą na ten temat i powiedziała, że takie rzeczy nie miały tu miejsca, od kiedy tu mieszka a żyje tu już spory kawał czasu. Jednak mimo wszystko stres był, chociaż wiedziałam, że sprawcy/sprawcy są ujęci. Dopiero później okazało się, że koleś, który rzucał granatami w ludzi popełnił samobójstwo. Muszę powiedzieć, że ulżyło mi, kiedy dowiedziałam się, że nie ma się czym martwić, ale nieodmiennie budzi przerażenie fakt, że są zabici i wielu…

Weekend w Brukseli:)

Po powrocie do domu próbowałam Wam napisać notkę z wieczoru jaki spędziłam z moimi sąsiadkami, jednak niechcący tekst mi się skasował i byłam nie tyle zła, co zrezygnowana i położyłam się spać, bo nie chciało mi się pisać tego jeszcze raz w środku nocy. Otóż wczoraj wybrałyśmy się na Grand Place na pokaz światła i dźwięku, bo mając tam tak blisko byłoby grzechem ciężkim się nie wybrać. Na początku zobaczyłyśmy szopkę, która była bardzo dużych rozmiarów. Na tyle dużych, że wygospodarowano odpowiednie miejsce dla dwóch żywych owieczek, co nas rozwaliło niesamowicie:) (zwierzątka naturalnie miały odpowiednie warunki:)). Na środku placu stoi już duża choinka, wokół której była postawiona scena, na której tańczyli artyści wymachując linkami z przywieszonymi do nich ognistymi obręczami. To było coś pięknego. Następnie zaczął się właściwy pokaz światła i dźwięku, gdzie odpowiednio ustawione lampy oświetlały plac i budynki wokół oraz niebo w rytm muzyki.Jeżeli chcecie mieć wyo…

Kawał sztuki, czyli "Między nami dobrze jest"

Korzystając z prezydencji Polski w UE uczestniczę w różnych wydarzeniach kulturowych w Brukseli z racji tego, że jest tu teraz tego mnóstwo.   4 grudnia 2011 (niedziela) wybrałam się z moimi sąsiadkami do teatru na spektakl "Między nami dobrze jest" Doroty Masłowskiej. Czego on dotyczy?  Otóż opowiada o naszym narodzie, o tym jacy jesteśmy i jak myślimy. "Między nami dobrze jest" to trudny w odbiorze obraz, bo jest w nim skumulowane wiele naszych cech, kompleksów i uprzedzeń. Jest w nim dużo prawdy, bo Autorka "Między nami dobrze jest" i Twórcy spektaklu o tym samym tytule w genialny sposób ukazują, że nie umiemy dostrzegać dobrej strony naszej rzeczywistości i często doszukujemy się dziury w całym zamiast usiłować zmienić swoje otoczenie. Wprawdzie jest też ukazana bieda i to jak funkcjonują osoby z dysfunkcjami społecznymi, ale ukazana jest też sytuacja ludzi, którzy zdawałoby się, że odnieśli sukces, ale i on potrafi mieć swoje drugie dno. Ciężko jest …

udało się:)

Tak sobie pomyślałam, że bardziej szczegółowe podsumowanie akcji 52 książki zrobię między świętami a Sylwestrem, więc na razie tak tylko ogólnie:)
Nie sądziłam, że uda mi się zmobilizować i przeczytać tyle książek w ciągu roku, ale dałam radę:). W sumie jestem z siebie strasznie dumna i mam nadzieję, że w przyszłym roku też będzie przynajmniej 52 książki. Ale czy to oznacza, że to koniec czytania przeze mnie książek w tym roku?? Otóż nie:D.
Dzisiaj zaczęłam czytać książkę pt. Kat z listy Schindlera Zbrodnie Amona Leopolda Götha autorstwa Johanesa Sachslehnera. Moją uwagę na tą książkę zwrócił Kasiek i zakupiłam sobie ją w promocji jak była promocja w Empiku 3za2 czy jakoś tak:) Długo nie mogła doczekać się swojej kolei, ale w końcu przyszedł na nią czas i jestem jej strasznie ciekawa.
Poza tym na półce czekają jeszcze:
Ann Patchett i Belcanto
Vladimir Nabokov i Lolita
oraz
Jožo NižnánskyPani na Czachticach
Nie wiem ile z tych książek uda mi się przeczytać w tym roku (w sumie już niewi…

Nostalgicznie

Dzisiaj znów mam tak jakoś nostalgiczny humor, a że muzyka często towarzyszy mi w takim nastroju teraz nie mogło być inaczej.
A oto dwa kawałki, które nie mogą się ode mnie dziś odczepić:




Jeszcze 3 tygodnie i święta:D

Strajk krajowy

Dzisiaj w Belgi mieliśmy strajk krajowy. W sumie myślałam, że Bruksela będzie sparaliżowana, ale tak nie było. Miałam szczęście, bo metro dojeżdżało do mojego przystanka na którym przesiadam się w tramwaj, ale nie jeździło ok. połowy moich tramwajów i  był niesamowity ścisk, więc ciężko było w ogóle wejść do tramwaju. Dodatkową oznaką tego, że jest strajk było to, że dopilnowano, żeby wszyscy wysiedli na danej stacji. Pan w garniturze i z czerwoną wstążką, i kulturalnie przypomniał o tym, że ty trzeba wysiąść. Na szczęście żyję i mam się dobrze:). Jakoś ogarniam się z klaustrofobią i lękiem przed tłumami - innego wyjścia nie mam.

okołoświątecznie

Już niedługo mija miesiąc od mojego przyjazdu do Brukseli. Normalnie nie wiem, kiedy on mi minął. Tymczasem wszyscy wokoło coraz częściej zaczynają mówić o świętach, więc udzielił mi się nastrój radosnego czekania na świąteczny urlop w Polsce. Już mam 10 tys planów na ten czas, ale zapewne nie będę mogła ich wszystkich zrealizować:/  Tymczasem na mojej ulicy pojawiły się dzisiaj świąteczne dekoracje:D. Niestety nie mogę Wam ich pokazać, bo nie mam tu ze sobą aparatu:(. Jednakże najbardziej urzekły mnie niebieskie i czerwone lampki na drzewach. Jakoś tak poprawiły mi nastrój.   Poza tym powrót do domu metrem umilili nam (mnie i innym pasażerom) dwaj muzycy - jeden grał na skrzypcach, a drugi na harmonii. Gigantyczny uśmiech na twarzy pojawił się, kiedy zagrali "Kalinka maja" i kałasznikowa;).   A jutro mamy krajowy strajk...ciekawa jestem jak będzie wyglądała jutro komunikacja miejska.