Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2016

Podsumowanie stycznia 2016

Hey, hey, 
dzisiaj przyszedł czas na książkowe podsumowanie miesiąca. W tym miesiącu w końcu było lepiej niż ostatnio, ale może to dlatego, że miałam dużo więcej wolnego niż normalnie w miesiącu i udało mi się trochę nadgonić (pomimo latania po różnych miejscach, nawet w ciągu wolnego). A zatem w styczniu tego roku przeczytałam: 

J. Harris, "Ewangelia według Lokiego", >>>KLIK<<<J. K. Rowling, "Harry Potter i kamień filozoficzny", >>>KLIK<<<M. A. Collins, "Zabójcze umysły. Ostre cięcie" >>>KLIK<<<M. Kidruk, "Bot" >>>KLIK<<&lt;,W. P. Young, "Chata" >>>KLIK<<<Anonim, "Polowałam na terrorystów" >>>niebawem o niej napiszę<<<W tym miesiącu poszło mi całkiem nieźle - mimo to, że nie zrealizowałam swojego planu tak jakbym chciała. Chociażby zabrakło mi 1 książki do ilościowego celu do osiągnięcia w styczniu ;), ale to nic...nadr…

Dwa buble od Avon.

Od jakiegoś czasu mam więcej kosmetyków i książków niż przeciętna kobieta w moim wieku, ale to ze względu na to, iż wsiąkłam w blogosferę i vlogosferę dość mocno i często kieruję się notkami i filmikami w swoich wyborach. Poza tym zdarza się, że dostaję coś w ramach współprac recenzenckich. Dzisiaj chcę Wam napisać o dwóch kosmetycznych bublach, na które się ostatnio natknęłam. 

Pierwszą rzeczą, o której chcę Wam wspomnieć to trwała szminka we flamastrze z Avonu

Koszt: ok. 22 zł, 
Kolor: raspberry,
Pojemność: 2,4 ml
Dostępność: konsultantki Avon. 


Kiedy się na nią decydowałam miałam nadzieję, że będę miała na ustach piękny, trwały kolor, ale okazało się zupełnie inaczej. Już przy pierwszym użyciu czekało na mnie rozczarowanie. Otóż kolor na ustach okazał się być praktycznie żaden, bo z pisaka wydobywało się tyle produktu ile wydostaje się w momencie kiedy kosmetyk się kończy, a my chcemy z niego coś jeszcze wycisnąć. W efekcie szminka tylko bardzo delikatnie i niemal niewidocznie barwiła …

M. Kidruk, "Bot"

Ten rok jest dla mnie rokiem zmian i nowych doświadczeń. Przede wszystkim postanowiłam otworzyć umysł na nowe doświadczenia i rozwijać się. Niewątpliwie nowym i ciekawym doświadczeniem jest świadome otwarcie się na nowe gatunki literackie, po które już zaczęłam sięgać. 
Jednym z takich gatunków jest s - f, za którym nigdy nie przepadałam, jednak postanowiłam się przełamać i bardzo dobrze zrobiłam, bo trafiłam na perełkę, do której zapewne będę wracać, a mianowicie na "Bota" Max'a Kidruka

W sumie już nie pamiętam jak trafiłam na tą książkę, jednak bardzo przykuła moją uwagę. Otóż głównym bohaterem jest Tymur Korszak - młody i zdolny programista, który pracuje w firmie produkującej gry komputerowe. Mężczyzna specjalizuje się w tworzeniu botów. 
Pewnego dnia dostaje dziwne zlecenie - musi naprawić usterkę w botach, które skonstruował kilka lat wcześniej dla tajemniczego klienta z Ameryki Południowej. W grę wchodzą bardzo duże pieniądze. Po krótkim namyśle chłopak udaje się w…

Jak pomagać zwierzętom? #1

Jeszcze kiedy byłam koordynatorem w Centrum Wolontariatu i Inicjatyw Społecznych zgłosiła się do mnie grupa młodych osób, która bardzo chciała coś działać na rzecz zwierząt. Osobiście nie mogłam zbytnio nic pomóc - poza szukaniem jakiegoś schroniska czy stowarzyszenia działającego na rzecz zwierząt i poradzeniem im, żeby sami czegoś też szukali to coś zrobimy. 


Dzisiaj mam nieco więcej dystansu do tej sprawy i trochę więcej wiedzy. Dlatego też chciałabym rozpocząć cykl o tym jak działać na rzecz zwierząt lub na rzecz poprawy ich dobrostanu. 
Na pierwszy rzut chciałabym Wam podlinkować kilka organizacji, które zajmują się działalnością na rzecz zwierząt. Jednak jeżeli nie będzie nic z Waszej okolicy to nic straconego...przecież wystarczy się rozejrzeć, popytać znajomych oraz zajrzeć do Internetu. Ja ze swojej strony mogę Wam jedynie nieznacznie pomóc;). 


Fundacja Kocia Wyspa (Stalowa Wola)To fundacja, która zajmuję się kotami i szukaniem dla nich domów. Jeżeli nie chcecie adoptować kotów …

Stosik własny i stosik biblioteczny, styczeń 2016

Nawet nie spodziewałam się, że moja poprzednia notka spotka się z tak pozytywnym Waszym zainteresowaniem, i że sama znajdę pod nią swoją herbacianą listę zakupową. 

Herbata jest dla mnie idealnym towarzystwem do czytania, a książki są dla mnie niesamowitą odskocznią od rzeczywistości i szansą na reset - szczególnie po ciężkim i stresującym okresie. Dlatego też lubię się w nie zaopatrywać...niezależnie od tego czy przynoszę je z biblioteki, czy je kupuję. 
W tym miesiącu znalazłam kilka książek, z których bardzo się cieszę i czytałam, czytam lub będę je czytać z przyjemnością. 

Jeżeli chodzi o książki, które trafiły do mojej prywatnej biblioteczki to są to: 


Max Kodruk, "Bot" - genialna książka, o której będę pisać niebawem, Denise Kiernan, "Dziewczyny atomowe",Scott Lynch, "Niecni Dżentelmeni. Kłamstwa Locke'a Lamory",Joanna Gorzelińska, "Piramida w kuchni czyli dzieci zdrowo gotują",Alicja Szubert - Olszewska, "Alfabet mody"Natomiast …

Herbata moja codzienna.

Jestem herbaciarą i nie da się tego ukryć. Do tej pory najlepszy zestaw na prezent dla mnie to herbata, dobra książka i kubek do tego. Ostatnio w mojej kuchni obok Sagi, którą pijemy litrami znalazły się też herbaty, których nie pije się w takich ilościach jak wyżej wspomnianą, ale też popija się chętnie. Są to: 

1. Teekanne, Green Tea, orange,  2. Basilur, ceylon black tea, masala chai,  3. Lipton, black tea, 



W tą herbatę zaopatrzyłam się dlatego, że wśród moich znajomych są osoby, które preferują właśnie zieloną herbatę. Jednak nawiedzają mnie na tyle rzadko, że ja też zaczęłam ją pić, żeby się nie zmarnowała ;). Polubiłam najbardziej tą z cytrusami. Herbaty tej firmy widziałam m. in. w Lidlu i chociaż nie pamiętam dokładnie ceny to należą raczej do tych tańszych. 



W sierpniu byłam na moim pierwszym spotkaniu blogerek. Bardzo mile je wspominam dzięki miłemu towarzystwu i temu, że przytargałam do domu wiele dobroci. Jednym z gości był pan reprezentujący firmę Basilur, która produkuje her…

Max Allan Collins, "Zabóhcze umysły. Ostre cięcie"

Od kiedy pamiętam wolałam thrillery, horrory i kryminały od romantycznych historii, do których o dziwo jakiś czas temu zaczęłam się przekonywać. 
Nie wiem czy ktokolwiek z Was pamięta, ale kiedy szłam na rzeszowskie spotkanie blogerek niechcący weszłam do księgarni, która okazała się bardzo tania i kupiłam między innymi "Zabójcze umysły. Ostre cięcie" autorstwa Max'a Allan Collins'a za 7,9 zł. Tak, tak - dobrze przeczytaliście i nie pominęłam żadnej cyferki. 
Książka jest napisana na podstawie "Zabójcze umysły", więc tu nie ma tu zbyt wielkiego pola manewru.
Do członków Jednostki Analizy Behawioralnej należy elita profilerów FBI, której zadaniem jest rozpracowywanie najbardziej nieobliczalnych zabójczych umysłów w kraju.  Zespół JAB zostaje wezwany do Lawrence w stanie Kansas, aby przeprowadzić śledztwo w sprawie serii zabójstw wśród bezdomnych. Ofiary, które zginęły w wyniku pchnięcia nożem, miały na sobie czyste ubrania i były zadbane oraz świeżo wykąpane. Zd…

Ulubione cienie do powiek:).

Ostatnio bardzo mało się maluję i jak już to zwykle maluję powieki i tuszuję rzęsy oraz kładę coś delikatnego na usta. Jeżeli chodzi o kolory cieni to też nie szalałam, bo ze względu na moją pracę sięgałam ostatnio raczej po stonowane kolory. Cieniami, które w zupełności zaspokajają moje aktualne potrzeby są: 


1. Paletka Sleek MakeUP, i-Divine, Au Naturel 601, którą dostaniecie np. >>>TU<< , 2. Maybelline, Color Tatoo 24hr, Creme De Rose 91, która jest ogólnie powszechna w drogeriach. 


Jeżeli chodzi o cień z Maybelline to traktuję go jako bazę i cień bazowy w jednym. Nie tylko wyrównuje koloryt powieki, ale też sprawia, że cienie łatwiej i na dłużej do niej przylegają. 

Natomiast paletka ze Sleeka pozwala mi zrobić zarówno delikatny dzienny makijaż, jak i ten bardziej wyjściowy w kolorach, które zazwyczaj używam. Wprawdzie lekko się osypują jednak sprawę załatwia pędzel do pudru lub do różu, którym lekko można strzepać jakieś resztki. 
Jak widzicie nie jestem jakaś mega wyma…

Kupuj lokalnie #1: soki z owoców, z okolicznych sadów

Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć nieco o sokach, które produkowane są niedaleko mojego miejsca zamieszkania, a w których wykorzystywane są owoce od miejscowych rolników i przedsiębiorców. A to dlatego, że wspieranie lokalnej gospodarki jest czymś co staje się dla mnie coraz ważniejsze. Chciałabym, aby rozpoczęcie cyklu o lokalnych produktach było dla mnie wyzwaniem do zapoznawania się z regionalnymi wyrobami.
Produkty, o których chcę Wam dzisiaj opowiedzieć to soki z firmy:  Sad Sandomierski: http://www.sadsandomierski.pl/pl/index.php,Owoc Sandomierskihttp://www.owocsandomierski.pl/#/oferta/https://www.facebook.com/Owoc.Sandomierski


Do produkcji soków są wykorzystywane jabłka z sadów z okolic Sandomierza. Już od jakiegoś czasu te soki rzucały mi się w oczy, w okolicznych sklepach, jednak dopiero ostatnio, kiedy Rafał przytargał jeden 3 litrowy do domu przekonałam się, że warto je kupować. 
Jeżeli wierzyć informacjom zawartym na etykietach to soki są wykonane w 100% z owoców i nie do…

Multikurs i Profesor Klaus

Już od dawna myślałam nad zrobieniem jakiegoś kursu językowego jednak czas i pieniądze mocno ograniczały moje możliwości, co niestety bardzo utrudniało mi sprawę. 
Jednakże pewnego pięknego grudniowego dnia pojawiła się możliwość na to, żeby jednak zacząć robić jakiś kurs językowy drogą online na multikurs.pl. Zdecydowałam się na zrobienie kursu podstawowego z j. niemieckiego, ponieważ chciałam sobie odświeżyć wiadomości. 


Szczerze mówiąc na początku miałam spore wątpliwości co do formy kursu. Robienie go przez Internet wydawało mi się mało skuteczną formą nauki. Mimo to postanowiłam zaryzykować, bo w końcu uznałam, że wyjdzie mi to tylko na dobre.


Kurs podzielony jest na 16 działów tematycznych, które dodatkowo podzielone są na mniejsze grupy tematyczne. Tak więc mamy do czynienia z zakresem słownictwa z takich działów jak:  Skąd pochodzisz? W szkole, w domu, Moja rodzina, moja praca,W kuchni, Pytanie o drogę, Środowisko naturalne, Zdrowie, Sport i czas wolny, Przeczytaj instrukcję i inn…

Mel Merio, It's Pool Time,

Ostatnie pół roku było dla mnie bardzo pouczające ze względu na staż (który już dobiega końca). Placówka, w której się stażuje okazała się być wylęgarnią doświadczeń i szkołą dla mojego charakteru. 

Wśród młodzieży, z którą miałam styczność są dzieci i młodzież w różnym wieku, a najmłodsza gwiazda ma 8 lat i już chce mieć te same możliwości, co jej kilka lat starsze koleżanki. Chociażby ma już wodę toaletową, którą sprezentował jej ktoś z rodziny, co sprawiło, że poczuła się troszkę doroślejsza. Dlatego też postanowiłam wprowadzić cykl o szeroko pojętej tematyce dziecięcej i młodzieżowej, z racji tego, że ostatnio mam dużo wspólnego z tymi, którzy uważają mnie już za wapniaka. 
Wyżej wspomniana dziewczynka z lekka zainspirowała mnie do tego, żeby zacząć dzielić się moim zdaniem co do używania kosmetyków przez dzieci. Jeżeli chodzi o wywołany już temat używania różnych wód toaletowych to dziewczynki w wieku kilku lat zwykle obserwując mamy, ciocie i babcie też chcą być tak jak one i np. …

Przysłowiowy TAG

W internetach, aż roi się od wszelkiego rodzaju tagów - i ja postanowiłam zrobić jeden z nich. Mam nadzieję, że Wam się spodoba, a jeżeli chcecie więcej tego typu notek na moim blogu po prostu dajcie mi znać, a zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby takie notki częściej powstawały ;). Tym razem mój wybór padł na przysłowiowy tag, w którym dobiera się książki do ośmiu przysłów. 

1. Apetyt rośnie w miarę jedzenia - czyli książka jednotomowa, której kontynuację chętnie bym przeczytała. 

"Atrofia", Lauren DeStefano - niestety wydawnictwo nie opublikowało kolejnych części:/, a bardzo mam ochotę na kontynuację. Chyba pozostaje mi ściągnąć inne części w języku angielskim i w między czasie nauczyć się tego języka na tyle, żeby móc je przeczytać;]

2.Co za dużo, to niezdrowo - czyli kontynuacja, która była gorsza od pierwszej części.

"Próby ognia" i "Lek na śmierć" J. Dashnera - kontynuacja "Więźnia labiryntu", który był świetny. Jednak autor zmasakrował dalsz…

Zimowa pielęgnacja dłoni

Jesienią i zimą na zmiany pogody i temperatury najszybciej reaguje mi skóra na twarzy i dłoniach. Szczególnie moje dłonie zwykle stają się przesuszone, a na ich skórze tworzą się drobne ranki, które później pieką i swędzą. Sprawy nie ułatwia nawet noszenie rękawiczek :/. 



Dlatego też kilka/naście razy dziennie potrafię kremować ręce. A sprawę ułatwia mi fakt, że mam 3 kremy, które mam porozstawiane po całym mieszkaniu, z tymże jeden z nich zazwyczaj leży w torbie, którą zabieram ze sobą jak wychodzę z domu.
1. Nivea, wygładzająco - odżywczy krem do rąk z olejkiem z orzechów Macadamia

To mój absolutny klasyk, który towarzyszy mi od lat i pisałam o nim nie raz. Już sama nie wiem ile zużyłam buteleczek - używałam też belgijskiej wersji, która również była niezawodna. Jak widzicie na zdjęciu mój krem już się kończy :( i trzeba będzie zaopatrzyć się w kolejną tubkę. 
2. Luxury Paris, luksusowy krem - serum do rąk i paznokci z olejkiem makadamia.


Chyba olejek makadamia bardzo mi służy, bo równ…

J. K. Rowling, "Harry Potter i kamień filozoficzny"

Nie wiem czy Wam też się zdarza, że macie wrażenie, że już wszyscy coś czytali lub oglądali, a Wy jesteście ostatnimi ludźmi na świecie, którzy tego nie robili? Ja tak mam właśnie z Harrym Potterem - to czytali chyba wszyscy, szczególnie Ci, którzy są w podobnym wieku co ja (rocznik 86) i młodsi. 



Dla tych co jeszcze nie znają...

Harry jako małe dziecko trafia pod opiekę swojego wujostwa, które nie toleruje wszystkiego co odbiega od normy. Dodatkowo mają oni syna, który jest ich oczkiem w głowie i ma co tylko mu się zapragnie, a nawet jeszcze więcej. 

Harry mieszka pod schodami i musi znosić wszelkie nieprzyjemności ze strony swojego wujostwa, swojego kuzyna i jego kolegów. Jednak po kilku latach dowiaduje się, że jest czarodziejem - i to potężnym, synem dwójki silnych czarodziejów. Chłopiec dostaje zaproszenie do Hogwartu - Szkoły Magii i Czarodziejstwa. 



Dla tego młodego człowieka już sama wieść o tym, że jest czarodziejem jest nowa, ekscytująca i porażająca zarazem. A to, że całe je…

Avon, Anew Hydro - Advence spf15

Pamiętam, że jeszcze kilka lat temu przeglądałam katalogi Avonu i bardzo chciałam moc sobie kupować kosmetyki z linii Anew. Ta seria wydawała mi się luksusowa i dlatego bardzo mnie pociągała. Jednak powyższa linia była dla mnie nieosiągalna z tego względu, że miałam bardzo ograniczone fundusze - wszak w liceum czy też na studiach dziennych nie ma się ich zbyt wiele. Jednak dziś kosmetyki z tej linii pojawiają się u mnie od czasu do czasu. Jak już się domyślacie aktualnie kolejnym kosmetykiem, którego używam z tej linii po kremie pod oczy, jest krem do twarzy. Jest to krem Anew Hydro - Advence spf15.
Według producenta jest to krem do skóry normalnej ze skłonnością do przesuszania się, dla każdego wieku. Obiecuje on nam, efekt nawilżenia może trwać aż do 5 dni. Dodatkowo krem:  chroni filtrem SPF15, podwaja poziom nawilżania skóry, przywraca uczucie komfortu, przywraca skórze naturalny blask. 

Jeżeli chodzi o mnie to nawet się sprawdzał jesienią, kiedy jeszcze było dość ciepło. Wtedy moja …