Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2012

Co/kto mi pomogło w dużych miastach?

Nie wiem dlaczego mam wrażenie, że w dużym mieście trudno przetrwać. Zanim pojechałam do Brukseli, a później do Warszawy też tak myślałam o dużych miastach - ot dżungla, w której trzeba przebijać się łokciami i nawet w autobusie musisz zmagać się z nieprzyjemnymi ludźmi. Wprawdzie jest coś prawdy w określaniu dużych miast mianem dżungli, ale jest też sporo plusów (np. nikt nie zwraca uwagi na to jaki jesteś - po prostu wtapiasz się w tłum, bo zawsze znajdzie się jakiś większy dziwak od Ciebie;p).
Co pozwoliło mi przetrwać w dużych miastach?
1. Mapa
Nieodłączny towarzysz moich wszelakich eskapad;p. Chociaż tak na prawdę w Brukseli wolałam nigdzie dalej nie ruszać się bez mojej sąsiadki, która przy okazji robiła za przewodnika i tłumacza. Już sama wyprawa do Łuku Tryumfalnego kilka przystanków metrem dalej była dla mnie niesamowitym wyczynem;p.
2. Internet
W Warszawie bardzo ułatwił mi podróże serwis Jak dojadę, dzięki któremu dotarłam w miarę bezproblemowo do wielu strategicznych dla mni…

Wiadomość + rewelacje z pracy ze starszą panią.

Jutro mam bardzo ważny dzień, ponieważ idę na dzień próbny do przedszkola i od tego jak się sprawdzę będzie wiele zależało. Mam nadzieję, że się uda i od września w końcu zacznę jakąś sensowną pracę! Mam blisko, bo zaledwie kilka przystanków autobusem + parę minut piechotą. Szczerze mówiąc nie mogę się doczekać jutra!
Tymczasem miałam nie mała przeprawę z babcią, którą się opiekuję.
W momencie kiedy dowiedziałam się o rozmowie o pracę powiedziałam starszej pani, że może tak być, że mnie jeden dzień nie będzie, bo istnieje możliwość, że mnie zaproszą na dzień próbny. Powiedziałam jej też, żeby zastanowiła się jak to widzi, bo ten jeden dzień nie będę mogła jej pomóc. A, że starsza pani ma swoiste podejście do życia powiedziała mi, że pomyślimy, jak już będę zaproszona na ten dzień próbny i w momencie kiedy powiadomiłam ją z odpowiednim wyprzedzeniem, że muszę ją opuścić na jeden dzień wpadła w histerię i sprawiała wrażenie, jakby miała dostać zawału serca. Zdenerwowałam się, bo obdzwon…

starsza pani

Od ponad tygodnia opiekuję się pewną starszą kobietą, która na moje nieszczęście okazała się babcią typu moherowy beret. Kobieta odmawia w dzień wiele modlitw, rano słucha Mszy w Radio Maryja, a wieczorem Apelu. Poza tym cały czas mówi o wierze i Bogu tak jakby nie było nic innego, a każdego, kto ma inne zdanie jest w stanie nieustannie przekonywać, że jest tak jak ona myśli. To jest męczące, bo kobiecina przejawia ewidentny brak szacunku, kto ma inne podejście do wiary i Boga, a jak jest innego wyznania, albo jest przynajmniej agnostykiem jest w stanie odciąć od siebie w bardzo nieprzyjemny sposób. Dodatkowo kobieta jest coraz mniej kontaktowa - chociaż tak na prawdę chyba wyciąga z czyichś słów i czynów to co ona chce usłyszeć czy zobaczyć.
W niedzielę powiedziałam jej, że w tym tygodniu wracam do siebie i będę dochodziła do niej, żeby się nią opiekować (tłumaczyłam jej, że będę robiła to co teraz tylko, że będę wychodziła popołudniu). Kobieta zaczęła biadolić, że jak to zostanie be…