Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2016

Seria Anew Reversalist od Avon - moja opinia

Mam wrażenie, że wiele kobiet przekraczając 30 rok życia ma poczucie, że przekracza pewną magiczną barierę, za którą wiele rzeczy będzie zupełnie inne. Kiedy ja skończyłam 30 lat stanęłam zawodowo bardziej stabilnie na nogach, a 20 sierpnia wyszłam za mąż. Jedną z rzeczy, które zmieniam w swoim życiu po przekroczeniu tej magicznej granicy jest inne podejście do pielęgnacji - bo wiadomo...pierwszej młodości już nie jestem;). Jakiś czas temu sięgnęłam po serię kremów do twarzy Avon, Anew Revitalist. I mimo to, że jest to linia kosmetyków przeznaczona dla kobiet nieco starszych ode mnie to postanowiłam ją zastosować jako kurację specjalną, która ma wspomóc moją pielęgnację. 
Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami swoją opinią na temat tychże kosmetyków. W skład mojego zestawu wchodzą: Kompleksowa pielęgnacja naprawcza na dzień SPF25, kompleksowa pielęgnacja naprawcza na noc, kompleksowa pielęgnacja naprawcza okolic oczu.
Kompleksowa pielęgnacja naprawcza okolic oczu: 


Kompleksowa pielęgnacj…

Kiedy zakwitała kobieta...

Prokreacja jako oczywisty fakt biologiczny każdej społeczności ma również wymiar społeczny i kulturowy; o czym szczególnie ostatnio się przekonujemy. Dlatego też uznałam, że to będzie idealny moment na rozpoczęcie cyklu inspirowanego serią książek "Ocalić od zapomnienia", która ukazała się nakładem wydawnictwa Muza. W związku z tym co się dzieje ostatnio w naszym kraju chciałabym zostać w temacie dorastania i przekazywania nowego życia. 
Kwiat kobiety
Jeszcze jakiś czas temu kiedy dziewczyna zaczynała miesiączkować mówiło się, że zakwita - ma swój kwiat, swój czas, przez co zdolna jest do poczęcia dziecka. Dopiero wtedy matki informowały swoje córki o właściwościach ich organizmu i fizjologii. Działo się tak dlatego, że dość powszechnie uważano, iż uświadamiające rozmowy o sprawach intymnych, a zwłaszcza o tajemnicy płci i rodzeniu dzieci są niewłaściwe i nieobyczajne. Zatem dziewczęta miały dowiadywać się o wszystkim we właściwym czasie - najlepiej w zaciszu małżeńskiej alkow…

Bell, pomadki do ust o nr 202 i 206

Bell to marka, którą bardzo długo omijałam, jednak pewnego dnia postanowiłam to zmienić. Podczas jednych z zakupów zwróciłam uwagę na dwie pomadki w powyższej marki o numerkach: 202 (jaśniejsza) i206 (ciemniejsza). 
Sięgając po te szminki przede wszystkim obawiałam się tego, że będą szybko i nierówno się ścierać, co jak się okazało niepotrzebnie wzbudzało mój niepokój. Albowiem okazało się, że jak na swój przedział cenowy (ok. 10 zł.) te szminki trzymają się dość dobrze, a jak już znikają z ust to dość równomiernie, bez brzydkich prześwitów. 
Moje pierwsze spotkanie z ciemnymi i kryjącymi kolorami uważam za udane i na pewno niebawem odważę się na czernie i bordo na ustach :). 
Tymczasem tak u mnie prezentowała się pomadka o numerze 202:

A tak o numerze 206: 

Dajcie znać jak Wy radzicie sobie z ciemnymi i kryjącymi kolorami na ustach i czy macie swoich ulubieńców.

Dorit Rabinyan, "Żywopłot"

Lubię czasem sięgać po literaturę izraelską, bo jest w niej coś co mnie intryguje i przybliża powyższą tematykę. Zatem nie mogłam powstrzymać się przed sięgnięciem po "Żywopłot" autorstwa Dorit Rabinyan. Powieść ta jest oparta na biograficznych wątkach i opowiada o uczuciu, które w Nowym Jorku połączyło dwoje emigrantów - Żydówkę z Tel Awiwu i Araba z Ramallah. I już ten fakt czyni tą książkę wyjątkową.  
To, co zaczyna się w chłodzie wczesnej zimy w Nowym Jorku, kończy się w szczycie oślepiającego słońcem lata na plaży w Jaffie. Przypadkowe spotkanie łączy wspomnianych już wyżej ludzi, którzy zbliżają się do siebie stęsknieni za bliskowschodnim słońcem. Liat i Hilimi znajdują sobie miejsce zarezerwowane tylko dla nich - ich własny intymny świat, przeznaczony tylko dla nich. Jednakże w mrocznych zakątkach oraz w szczelinach życia rzeczywistość dopada ich pod postacią ich izraelskich rówieśników i warczy na nich groźnie. 
"Żywopłot" to skomplikowana, słodko - gorzka h…

Dobrze się myśli kulturą.

W moim domu od zawsze było dużo książek. Pamiętam też, że moi rodzice mieli dużo kaset z naprawdę różnorodną muzyką. Dodatkowo moi rodzice mając zupełnie różne gusta filmowe sprawili, że już od małego dziecka musiałam nauczyć się wybierać czemu poświęcić swój czas i np. jaki film obejrzeć. 
Dlatego też to czego słuchają inni ludzie oraz co oglądają i czy czytają książki potrafi wiele mi powiedzieć. To wszystko razem wzięte pokazuje mi nie tylko jak dana osoba myśli, ale również jak przeżywa emocje. Dlatego też postanowiłam nieco się przed Wami otworzyć i odrobinę bardziej otworzyć się przed Wami właśnie ze strony kultury. 
Muzyka
Moje dzieciństwo kojarzy mi się przede wszystkim z piosenkami Marka Grechuty, Ewy Demarczyk, Queen, Phila Collinsa, Michaela Jacksona, i kilku innych wykonawców. Dlatego też dziś dość starannie wybieram muzykę, która mi na co dzień towarzyszy. Powyżsi wykonawcy nadal mi towarzyszą, ale to głównie Michał Bajor, Jarosław Wasik czy David Garrett mi towarzyszą. Jedn…

J. K. Rowling, "Harry Potter i Czara Ognia"

Jak wiecie bardzo długo wzbraniałam się przed lekturą serii o Harrym Potterze. Wywodziło się to z tego, że podskórnie nie ufam bestsellerom i zazwyczaj dopiero po przejściu tego całego zachwytu jakąś książką czy serią jestem w stanie ocenić czy chcę po nią sięgnąć czy nie. Dziś jestem świeżo po lekturze czwartego tomu - "Harry Potter i Czara Ognia". Muszę wam zdradzić, że coraz bardziej żałuję, że zabrałam się za tą serię tak późno. 
Tym razem w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart rozegra się Turniej Trójmagiczny, na który przybędą uczniowie z Bułgarii i Francji. Zgodnie z prastarymi regułami w turnieju ma uczestniczyć trzech uczniów - reprezentantów każdej ze szkół, którzy są wybierani przez Czarę Ognia. Jednakże dziwnym zbiegiem okoliczności zostaje wybranych czterech. 
Jest to jak do tej pory najgrubszy tom z serii jednakże mimo to im bliżej byłam końca, tym bardziej żałowałam, że zbliżam się ku końcowi tej historii. J. K. Rowling po raz kolny przedstawia nam historię o o…

Holika Holika, pianka do mycia twarzy z aloesem.

Moje życie toczy się na tyle szybko i nie zapowiada się na to, że ma to się zmienić. Dlatego też ostatnio mam dużo mniej czasu i siły na to, aby poświęcić uwagę jednej ze swoich pasji - blogowaniu. Jednakże mam nadzieję, że uda mi się w końcu zorganizować na tyle, żeby moje życie w mediach społecznościowych było bardziej regularne, bo bardzo mi tego brakuje. 
Tymczasem dziś mam dla Was kilka słów o piance do oczyszczania twarzy z firmy HOLIKA HOLIKA

Pianka zawiera 92% wyciągu z aloesu. Produkt daje efekt nawilżenia i chłodzenia. Dodatkowo przynosi ulgę podrażnionej skórze. 
Skład:Aloe Barbadensis Leaf Juice, Water, Lauryl Hydroxysultaine, Myristic Acid, Lauric acid, Cocamidopropyl Betaine, Potassium Hydroxide, Sodium Chloride, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Phenoxyethanol, Fragrance, Chlorphenesin, Ethylhexylglycerin, Caprylyl Glycol, Disodium EDTA, Palmitic Acid, Capric acid, Butylene Glycol, Betula Platyphylla Japonica Juice, Zea Mays (Corn) Silk Extract, My Asia Beauty, Cucumis Sativus…

"Zwierzogród" - czyli "Jak zmienić świat na lepsze?"

Pracując w podstawówce mam pewną wymówkę ku temu, aby być na bieżąco z rzeczami, z którymi lubię być. Ten fakt pozwala mi jakoś wytłumaczyć bycie na bieżąco chociażby z wszelakimi bajkami i nowościami wchodzącymi do kin. Dlatego też moja praca stała się idealnym pretekstem ku temu, aby obejrzeć "Zwierzogród". 


Otóż tytułowe miasto nie można pomylić z żadnym innym miastem, ponieważ jest to jedyna współczesna metropolia zamieszkiwana tylko przez zwierzęta. W Zwierzogrodzie nie jest ważne, jakim stworzeniem jesteś - czy największym z lwów, czy może malutką ryjówką. Możesz się stać kim chcesz. Jednak nie wszystkie marzenia spełniają się od razu. Kiedy do miasta przybywa ambitna policjantka Judy Hops, szybko przekonuje się, że będąc pierwszym królikiem zatrudnionym w miejscowym komisariacie policji nie będzie miała lekkiego życia. Dlatego robi wszystko, aby udowodnić swoją wartość oraz zdobyć upragniony awans. Chcąc się wykazać Judy przejmuje sprawę, w której musi rozwiązać pewną …

"Oczy", Iwona Chmielewska

Moja praca często jest uważana za niewdzięczną, ze względu na to, że jest trudna, bywa stresująca i wykańczająca psychicznie i fizycznie. Jednak dla mnie bywa też źródłem zadowolenia, inspiracji, a czasem wręcz dumy - bo jak widać efekty, to ciężko jest to przebić. 
Publikacja "Oczy" Iwony Chmielewskiej jest dla mnie takim małym odkryciem z zeszłego roku szkolnego, które mam zamiar wpleść w zajęcia w tym obecnym. Ta książeczka jest oparta na oczach i jest bardzo minimalistyczna. 

Kiedy ją po raz pierwszy zobaczyłam - wplecioną w zajęcia dla dzieci w muzeum pomyślałam, że to dość banalny pomysł, jednak to co uważałam za proste okazało się być wspaniałe w swej prostocie. 

"Oczy" opowiadają nam o tym, jak wielkim darem jest to, że widzimy i nawet nie zastanawiamy się nad tym jak wielki prezent dostaliśmy. 

W końcu oczy są naszymi przewodnikami i dzięki nim możemy robić wiele rzeczy. 

Jednak jest coś co sprawia, że ta książeczka jest bardzo wyjątkowa, bo mówi też o tym, że …

L'biotica, głęboko oczyszczające plastry na nos.

L'biotica zasłynęła na rynku ze swoich produktów do włosów. Jednak wypuszcza też innego typu produkty. Na jednych z zakupów skusiłam się na głęboko oczyszczające plastry na nos
Producent zapewnia nas, że idealnie oczyszczają i zwężają pory, co ma zapewnić brak zaskórników i zanieczyszczeń oraz redukcję sebum.

W opakowaniu znajdziemy trzy plastry, które wyglądają bardzo standardowo. Chociażby zupełnie jak >>>TE<<<. Z tego co się orientowałam zapłacimy za nie od ok. 7 - 10 zł., w zależności od tego gdzie je kupimy. 
Oczekiwałam od nich, że będą mocniejsze od tych, które Wam podlinkowałam wyżej, jednak się rozczarowałam, bo mają bardzo podobne działanie, a są droższe. Więc raczej już do nich nie wrócę. Fakt, że spełniają swoją rolę, a przy tym są w miarę delikatne jakoś nie wyróżnia ich na tle tych, które już zdążyłam przetestować - choć lepsza dostępność może tu zdecydowanie działać na plus.

Unique; olejkowy, solny peeling do ciała.

Jeżeli chodzi o peeling ciała to często bywa tak, że nie chce mi się go robić. Jednak od jakiegoś czasu usiłuję to zmieniać. Ostatnio pomaga mi w tym olejkowy, solny peeling do ciała z Unique. Jest to produkt, który ma za zadanie oczyszczać i odświeżać skórę przygotowując ją do dalszej pielęgnacji. Kryształki soli delikatnie masują i złuszczają zrogowaciały naskórek, mocno pobudzając krążenie krwi.
Do tego produktu przyciągnęło mnie przede wszystkim to, że jest on olejkowy przez co wyszłam z założenia, że będzie dla mnie mniej inwazyjny niż inne, ale z drugiej strony będzie spełniał swoje zadanie. 
W swoim składzie ma:  Olej rycynowy – stymuluje naturalne procesy regeneracyjne skóry, pozwalając  zachować jej dobre napięcie i gładkość, a w konsekwencji młodość. Olej brzoskwiniowy– doskonale zmiękcza, natłuszcza i chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi. Szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy. Polecany dla cery dojrzałej, wrażliwej, podrażnionej. Olej avocado – olej 7 witamin…

Kolejny stosik :)

Okres okołoślubny zaowocował nowymi książkami w mojej biblioteczce, czego wynikiem są dwa stosy ślubne. Jednak poza prezentami od gości uzbierało mi się jeszcze trochę książek, których nie ujęłam w prezentach od gości :). 

Od góry:  A. Clover, "Tata rządzi",J. S. Foer, "Zjadanie zwierząt", M. Weiss, Hassan Hassan, "ISIS wewnątrz armii terroru", W. Jagielski, "Wszystkie wojny Lary", A. Turner, "Perfekcyjna pani domu. Przyjęcia z klasą",I. Chmielewska, "Oczy" Jak widzicie ostatni przybyło mi wiele fajnych pozycji i lektury większości z nich wprost nie mogę się doczekać ;). W sumie to tak po prawdzie ostatnio przybyło mi tyle książek, że przydałby się szlaban na kupowanie nowych książek i przyjmowanie egzemplarzy recenzenckich ;).

M. i P. Wołochowicz, "Złamać szyfr czyli jak zrozumieć małżonka".

"Złamać szyfr czyli jak zrozumieć małżonka" autorstwa Marioli i Piotra Wołochowiczów. Jest to jedna z książek, które dostaliśmy z mężem z okazji ślubu.
Ta niepozornych rozmiarów książka już przy rozpakowywaniu prezentów rzuciła mi się w oczy i zaczęłam ją podczytywać. 
Otóż konflikty i spięcia są nieodwracalnym elementem małżeńskiej codzienności. Przecież zupa często może być za słona, a uparcie cieknący w kuchni może być przeszkodą, której nie da się naprawić żadnym ludzkim sposobem. I chociaż często trudne sytuacje goszczą we wzajemnych relacjach małżonków, to przecież każdy marzy o życiu bez większych zakłóceń. 
Autorzy książki uważają, że dobre zdrowe i spokojne relacje między żoną i mężem są możliwe, a biała flaga pokojuu może zawsze wisieć na domowym maszcie. Jest jednak pewien warunek. Najpierw trzeba złamać szyfr, poznać tajniki zaprogramowania drugiej strony i zrozumieć współmałżonka.
Książka jest napisana przez małżeństwo, które na co dzień jest zaangażowane w życie Ko…

Posumowanie sierpnia 2016

Sierpień był dla mnie wyjątkowym miesiącem, ponieważ to był miesiąc, w którym wzięłam ślub. I cieszyłam się, że mam wolne cały miesiąc, bo przygotowania dawały mi w kość, a stres był na prawdę ogromny...nawiedzały mnie myśli o tym czy wszystko się uda, czy zdążę na czas itd. Ale było pięknie i dla mnie był to wyjątkowy dzień. 

Udało mi się nie zapomnieć o książkach, których przeczytałam w zeszłym miesiącu 4: 
1. Magda Olimowicz, "Bestia. Studium zła", >>>KLIK<<< 2. Marissa Meyer, "Saga księżycowa: Scarlet", >>>KLIK<<< 3. M. Wołochowicz, P. Wołochowicz, "Złamać szyfr czyli jak zrozumieć małżonka" 4. J. L. Wiśniewski, D. Wellman, "Siedem lat później". >>>KLIK<<<
Tak się złożyło, że życie nie dało mi odpocząć, bo wczoraj dowiedziałam się, że dziś wracam do szkoły na cały etat.