
Kwiat kobiety
Jeszcze jakiś czas temu kiedy dziewczyna zaczynała miesiączkować mówiło się, że zakwita - ma swój kwiat, swój czas, przez co zdolna jest do poczęcia dziecka. Dopiero wtedy matki informowały swoje córki o właściwościach ich organizmu i fizjologii. Działo się tak dlatego, że dość powszechnie uważano, iż uświadamiające rozmowy o sprawach intymnych, a zwłaszcza o tajemnicy płci i rodzeniu dzieci są niewłaściwe i nieobyczajne. Zatem dziewczęta miały dowiadywać się o wszystkim we właściwym czasie - najlepiej w zaciszu małżeńskiej alkowy.

Stan niezwykły, niezbadany, dziwaczny i tajemniczy.
Ów kwiat na całym świecie (i u nas również) był postrzegany za coś tajemniczego i dziwacznego, a już na pewno niebezpiecznego dla otoczenia. Tak samo traktowano cały żeński cykl rozrodczy, ciążę, poród i połóg - jak wielką i niepojętą tajemnicę kobiecej płodności, z którą wiązał się liczne nakazy, zakazy izolacyjne oraz praktyki ochronne.

Dlatego też obowiązywały ją różne specjalne zakazy i zachowania, które dotyczyły np. różnych zajęć w domu i ogrodzie. Kobiecie nie wolno było w tych dniach, siać, flancować warzyw i kwiatów; gdyż uważano, że ziarna nie wzejdą, sadzonki nie wyrosną jak należy, natomiast ich korzenie nadgryzą robaki, krety i nornice. Taka niewiasta nie mogła również zbierać warzyw, aby nie wyjałowić grządki; zrywać owoców, ani tym bardziej - wspinać się po nie na drzewa, które mogły od tego przestać rodzić lub odtąd wydawać owoc skąpy i niewydarzony, a nawet usychać.
Miesiączkującej kobiecie kategorycznie zabraniano rozniecania ognia, pieczenia chleba, a nawet pomocy czy rozczynianiu i wyrabianiu ciasta chlebowego, toczeniu bochenków i wkładaniu ich do pieca ze względu na to, że zarówno ogień (symbol dobra i domowego ogniska), jak i chleb (najważniejszy pokarm) doznawały zniewagi.
Podobne zakazy dotyczyły zagniatania i pieczenia innych ciast, które nigdy nie udawały się kobiecie z miesięczną słabością, gdyż źle rosły, zawsze miały zakalec i nikomu nie smakowały. Zakaz ten obejmował również kiszenie ogórków, kapusty i przygotowanie innych przetworów z owoców i warzyw - w przekonaniu, że na pewno się zepsują i spleśnieją. Kobiecie nie wolno było również czerpać wody ze studni, która mogła ulec skażeniu i lęgły się w niej larwy much i komarów. Natomiast jeżeli nie było nikogo w pobliżu, kto mógłby ją z tej czynności wyręczyć zobowiązana była wrzucić w toń kilka groszy, aby oczyścić wodę oraz jako zadośćuczynienie za złamanie zakazu.
Wierzono, że w tych osobliwych dniach kobieta nie powinna współżyć z mężem, aby mu nie zaszkodzić i nie narazić jego zdrowia na szwank jego zdrowia. Uważano, że jeżeli poczęłoby się w tym czasie dziecko to urodzi się ono z plamami na skórze, z czerwoną, brzydką cerą oraz na pewno będzie miało zły, gwałtowny - czyli krewki charakter.
Inne ograniczenia
Liczne ograniczenia miesiączkujących kobiet dotyczyły również kontaktów z ludźmi oraz udziału w tradycyjnych obrzędach. Ograniczenia takie egzekwowano np. na ziemi tarnobrzeskiej, na ziemiach położonych w widłach Wisły i Sanu, na ziemi krakowskiej, ale również w innych regionach Polski.
Miesiączkująca kobieta nie mogła również przez kilka dni karmić piersią, brać na ręce i kołysać w ramionach dziecka innej matki, przestępować przez żywe stworzenia, np. siedzące w progu zwierzę lub dziecko (przestawały rosnąć), a przechodząc przez kładkę lub most nie mogła mijać się z inną osobą, gdyż mogła jej zaszkodzić.
Miesiączkująca kobieta a obrzędy religijne.
Miesiączkująca niewiasta nie mogła również być druhną na weselu, ani trzymać dziecka do chrztu, ponieważ jej stan mógł wyrządzić zło zarówno nowożeńcom, jak również dziecku.
Jeszcze w XIX w. i nawet na początku XX w. (np. na ziemi rzeszowskiej, tarnobrzeskiej, i tarnowskiej - przeważnie na wschodnich rubieżach Polski, na całym pograniczu polsko - ruskim) pod groźbą grzechu śmiertelnego kobiecie nie można było podczas miesiączki przystępować do komunii, a nawet wchodzić do kościoła, kaplicy czy nawet odwiedzać cmentarza. Jeżeli kobieta złamała ten zakaz, a zwłaszcza kiedy np. kropla jej krwi upadła na kościelną posadzkę, natychmiast wzywano księdza, w celu wyświęcenia zbezczeszczonego miejsca. Te wierzenia i obyczaje były poparte autorytetem Kościoła.
Inne cechy przypisywane kobietom z menstruacją
Szkodliwe i wzbudzające lęk działanie przypisywano odzieży noszonej w te dni przez kobiety oraz wodzie, w której noszone rzeczy były prane. Wodę po wypraniu takiego ubrania należało wylewać ukradkiem, poza obejście, najlepiej do bieżącej wody (np. rzeki), aby złe i szkodliwe nieczyste siły jak najszybciej odpływały z prądem. Czasem taką wodę wlewano do kreciej czy mysiej nory, bo wtedy nikomu nie mogła zaszkodzić a przy okazji niszczyła szkodniki.
Krew menstruacyjną (żeński kwiat) stosowały czarownice w swych niezliczonych, niecnych i grzesznych praktykach - głównie w magii miłosnej.
Kwiat ten uchodził bowiem za niezwykle skuteczny i niezastąpiony afrodyzjak - lepszy nawet od dosypanych do jedzenia spalonych włosów ludzkich czy lubczyku. Miał on wzbudzać w mężczyznach wielką namiętność. Dlatego też młode pany na wydaniu z różnych stanów starały się, aby chociaż odrobinę tej substancji zadać upragnionemu i upatrzonemu chłopcu, aby oczarować go i wzbudzić w nim wielkie pożądanie oraz miłość.
Ciekawostka...
Biologiczną dojrzałość kobiety potwierdzał nie tylko stan fizjologiczny, ale poświadczało o tym również tak zwane huknięcie w twarz. Był to siarczysty policzek wymierzany przez matki dziewczynom przy pierwszej menstruacji. Robiły tak dlatego, aby córki miały zdrową, piękną i gładką cerę oraz, aby zapamiętały, że od tej chwili stają się kobietami, których przyrodzoną powinnością jest macierzyństwo.
Nie wiem jak Wy, ale ja o tych rzeczach nie miałam zielonego pojęcia. Szczególnym zaskoczeniem jest dla mnie to, że powyższe zwyczaje były szczególnie obecne w regionie, w którym mieszkam. Dlatego na pewno będę chciała jeszcze bardziej zgłębić się w tematykę zwyczajów, które kiedyś panowały w naszym kraju. Dajcie znać czy chcecie, abym stworzyła cykl dotyczący powyższej tematyki...mam nadzieję, że jesteście za, bo mimo wszystko chciałabym się z Wami dzielić tym co odkryję.
Bibliografia:
- Polskie tradycje i obyczaje. Rodzinne., dr B. Ogrodowska
Zdjęcia/obrazy:
Z tego co czytałam w judaizmie nadal obowiązuje szereg zakazów dla mirsiaczkujacych kobiet
OdpowiedzUsuńWiem, że jeszcze chyba w islamie też mają ograniczenia.
UsuńBardzo ciekawy wpis :-)
OdpowiedzUsuń