
Sięgając po te szminki przede wszystkim obawiałam się tego, że będą szybko i nierówno się ścierać, co jak się okazało niepotrzebnie wzbudzało mój niepokój. Albowiem okazało się, że jak na swój przedział cenowy (ok. 10 zł.) te szminki trzymają się dość dobrze, a jak już znikają z ust to dość równomiernie, bez brzydkich prześwitów.
Moje pierwsze spotkanie z ciemnymi i kryjącymi kolorami uważam za udane i na pewno niebawem odważę się na czernie i bordo na ustach :).
Tymczasem tak u mnie prezentowała się pomadka o numerze 202:
A tak o numerze 206:
Dajcie znać jak Wy radzicie sobie z ciemnymi i kryjącymi kolorami na ustach i czy macie swoich ulubieńców.
Ja mam ich 2 pomadki z serii nude bodajże 203 i 205 i jestem zachwycona - cena i jakość bardzo ok
OdpowiedzUsuńZawsze myślałam, że firma Bell ma tylko perłowe odcienie szminek ;P
OdpowiedzUsuń