Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2014

Ulubieńcy listopada 2014

Koniec miesiąca jest czasem podsumowania na wielu blogach. Dlatego też pojawiają się ulubieńcy miesiąca, a w wielu przypadkach również podsumowania tygodnia czy całego miesiąca. Tak też jest u mnie. 
Dziś czas na ulubieńców. 

Jak widzicie nie jest ich wielu, bo w sumie listopad nie był dla mnie jakoś odkrywczy pod żadnym względem, a stosiki, o których Wam wspominałam dopiero czekają na przeczytanie;]. Jednakże udało mi się Wam znaleźć coś godnego polecenia. 

Do ulubionych książek w tym miesiącu należy "Kosogłos" - zarówno książka, jak i film są warte tego, żeby się z nimi zapoznać. Więcej na ten temat macie >>>TU<<<

Czerwony Garnier i krem do rąk wygładzająco - odżywczy z Nivei mają dwóch poważnych konkurentów: krem z DeBa Bio Vital - odżywcza pielęgnacja dłoni,Neutrogena - odżywczy krem do rąk z maliną nordycką. Oba kremy zakupiłam w Biedronce i z tego co kojarzę ten z DeBy, wciąż jest tam dostępny - a przynajmniej bywa w sprzedaży od czasu do czasu, 
Te kremy b…

Stosik książkowy, listopad 2014, cz.2.

W poprzednim poście o książkowym stosiku w tym miesiącu zapowiedziałam kolejną część. I oto ona:))...jak się przekonacie prezentuje się całkiem nieźle;)


Od góry: Paweł Mirosław Szlachetko, "Adwokat spraw ostatnich"J. Kosiński, "Malowany ptak" J. Kosiński, "Randka w ciemno"Przemek Kossakowski "Na granicy zmysłów"Philip Pullman "Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży" Noah Gordon "Medicus" Christian Dreller "Czy słonie boją się myszy"Ze wszystkich książek bardzo się ciesze i nie mogę się doczekać jak po nie sięgnę. Jednak najbardziej jestem ciekawa Kosińskiego, Kossakowskiego i książki Pullmana - mam nadzieję, że te baśnie na prawdę będą dla nieco starszych odbiorców;]
Tymczasem mam nadzieję, że niebawem dostanę dwa tomy poezji Gałczyńskiego;]
Czytaliście coś z mojego stosiku, albo macie na coś szczególnie ochotę?? Ja w każdym bądź razie będę miała całkiem fajny czytelniczy czas;]

S. Collins "Kosogłos",

The Hanging Tree


Przedwczoraj skończyłam czytać serię "Igrzyska Śmierci" i na świeżo po "Kosogłosie" udało mi się być w kinie na ekranizacji. Idąc na film zastanawiałam się nad sensem podziału filmu na dwie części i doszłam do wniosku, że najpewniej chcą więcej zarobić. Jednak już po filmie moja postawa nieco się zmieniła, ale o tym może nieco później. Najpierw zacznijmy od książki. 
Jak wiecie "Kosogłos" jest ostatnią częścią wyżej wspomnianej trylogii. Książka zaczyna się od momentu, w którym Katniss musi przystosować się do życia w Trzynastym Dystrykcie, co nie przychodzi jej łatwo. Po uratowaniu jej z areny boryka się nie tylko z obrażeniami fizycznymi, ale przede wszystkim z ranami na psychice, które są znacznie trudniejsze do wyleczenia. Dodatkowo, w momencie, kiedy zaczęła przeżywać żałobę po Peecie (uznała, że chłopak zginął) okazuje się, że on żyje, ale jest więziony w Kapitolu. Jednakże mimo tego, że jeszcze nie doszła do siebie i przeżywa sytuacj…

[TAG] Czytelnicze nawyki

Ostatnio po blogach i vlogach krąży tag o czytelniczych nawykach, który bardzo mi się spodobał. Niektóre pytania przywołały wspomnienia, o których wprawdzie nie wspomniałam niżej, aczkolwiek sprawiły, że uśmiechnęłam się sama do siebie - a właściwie do swoich wspomnień. 
1.Czy masz ulubione miejsce do czytania?
Zwykle czytam na kanapie w salonie, albo przy stole. 
 2. Czy w trakcie czytania używasz zakładek czy przypadkowych skrawków papieru?
Używam zakładek. Mam ich kilka i wybieram jedną w zależności od książki (nie wszystkie mają odpowiednią długość;)) i humoru. 
  3. Czy możesz po prostu przestać czytać w dowolnym momencie czy musi to być koniec rozdziału lub parzysty numer strony?
Nie. Ja mam tak, że muszę dojść do końca strony lub rozdziału, albo do momentu, w którym np. jakiś wątek się kończy. Inaczej ciężko jest mi się odnaleźć w fabule przy ponownym sięgnięciu po książkę. 
4. Czy pijesz coś albo jesz w trakcie czytania książki?
Czasem piję herbatę lub kawę, ale rzadko. Jednak jedzeni…

Gwiazdka z Aromatelli i atlantycka sól do kąpieli ze Starej Mydlarni

Moją drugą miłością obok świec są produkty do kąpieli. Raz na jakiś czas lubię sobie wziąć dłuższą kąpiel i uprzyjemnić ją sobie jakimś produktem do kąpieli - kulą, solą, albo płynem. 
Jednymi z moich ulubionych produktów umilających kąpiel są kule dostępne w sklepie Aromatella
Ich ceny zaczynają się od 11 zł. wzwyż. Jednak moim zdaniem raz na jakiś czas można sobie pozwolić na odrobinę luksusu. Tym bardziej jeżeli np. na co dzień jesteśmy bardzo zabiegani i zestresowani, a nasze ciało domaga się chociaż odrobiny odpoczynku i relaksu. 
Kula, którą widzicie na zdjęciach jak już wspomniałam pochodzi z Aromatelli. Nosi nazwę GWIAZDECZKA. Ma pachnieć ananasami i kokosami, ale dla mnie miała zapach bliżej nieokreślonych tropikalnych owoców. Jednak był on całkiem przyjemny.  Po wrzuceniu jej pod bieżącą wodę zaczęła barwić już napuszczoną wodę na niebiesko, a na jej powierzchni zaczęły migotać brokatowe drobinki. Jak dla mnie to był całkiem przyjemny element kąpieli i bardzo ją uprzyjemnił. J…

James Dashner, Próby ognia"

Próby ognia są kontynuacją dobrze znanegoWięźnia Labiryntu
W pierwszej części Streferzy liczyli na to, że znalezienie wyjścia z Labiryntu miało być końcem prób. Jednakże kiedy oburzili się w miejscu, które miało być bezpieczne i stanowić początek nowego życia, od razu dociera do nich, że jeszcze wiele prób przed nimi. 
Życie w Labiryncie było łatwe - mieli jedzenie, schronienie i względne bezpieczeństwo. Wraz z przybyciem Teresy zaczął się koniec, który w świecie poza Labiryntem został zapoczątkowany już dawno temu. Ziemia stała się miejscem penetrowanym przez ludzi zarażonych Pożogą. 
Dlatego też Streferzy nie mogą przestać uciekać, a zamiast upragnionej wolności muszą stawić czoła kolejnym próbom.  W Próbach ognia nasi bohaterowie muszą przejść w linii prostej przez otwartą przestrzeń. Tym razem nie mają schronienia i zbyt wiele jedzenia, a palące słońce dodatkowo utrudnia podróż. Rzecz wydawałaby się stosunkowo prosta po tym co przeszli w Labiryncie, jednakże James Dashhner przygotow…

Kącik kulinarny#8: Herbatniki miodowe

Herbatniki z tego przepisu mają dość oryginalny (jak dla mnie) i pikantny smak. Jednak są pyszne:). 
Składniki:   2 szklanki mąki, łyżeczka proszku do pieczenia,łyżeczka przyprawy do ciasta dyniowego lub przyprawa do piernika1/2 szklanki cukru (wiem, że dla niektórych te ciasteczka są za słodkie, więc można dodać trochę mniej), 2 łyżeczki mielonego imbiru, łyżeczka sody oczyszczonej,łyżeczka soli110 g masła pokrojonego w kostkę, 1/2 szklanki miodu, szklanka surowego (żółtego) cukru do dekoracji - ja nie miałam, więc nie dodałam. Rozgrzej piekarnik do 150*C i wyłuż dwie blachy do pieczenia papierem pergaminowym, albo zaplanuj pieczenie w dwóch turach. 
Wymieszaj w misce mąkę, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną, sól, przyprawy, cukier i imbir. 
Palcami zagnieć mąkę z masłem, aż uzyskasz konsystencję przypominającą okruchy chleba. Na średnim ogniu rozgrzej w niewielkim rondlu miód (lub wsadź go na minutę do mikrofalówki). Dodaj miód do masy mącznej i zamieszaj drewnianą łyżką lub łopatk…

Obssesion Night od CK i Incandessence od Avon - dwa ulubione zapachy na jesień i zimę.

Witajcie,  chciałabym Wam w kilku słowach opowiedzieć o dwóch najczęściej używanych przeze mnie zapachach w czasie jesienno zimowym. Pierwszym z nich jest Obssesion Night od Calvina Kleina. Nuty zapachowe tego zapachu to: bergamotka, gorzka pomarańcza, mandarynka, białe kwiaty, dzięgiel, gardenia, róża, konwalia, jaśmin, wanilia, bób Tonka, ambra, poziewnik polny, drzewo sandałowe, drzewo kaszmirowe. Powyższy zapach mam już ponad rok, jednakże przekonanie się do niego trochę trwało. Natomiast teraz noszę go dość często i zazwyczaj zabieram jak gdzieś jadę na weekend. Dla mnie jest to zapach silny i dość drzewny, więc może nie spodobać się miłośnikom lekkich zapachów. Spotkałam się z opiniami, że Obssesion NIght zakrawa o męski zapach, jednak po kilku chwilach staje się bardziej subtelny i kobiecy.

Niewątpliwym plusem Obssesion Night jest trwałość, przez co wydajność jest całkiem niezła, dzięki czemu nie żal mi używać tego zapachu na co dzień, bo wystarcza na bardzo długo.
Obecnie nie pami…

M. Warda, "Miasto z lodu",

Miasto z lodu, to kolejna książka z serii Kobiety to czytają, która ukazuje się nakładem wydawnictwa Prószyński i Sk-a. Może nie jestem wielką fanką tej serii, jednakże czasem lubię sięgać po powieści z tego cyklu. 
Miastu z lodu kazałam dość długo na siebie czekać, bo powyższa książka czekała na moim czytniku już od września. Zapalone mole książkowe chyba wiedzą o co chodzi. Często mimo to, że chcemy coś przeczytać wkrada nam się przed daną publikację powieść, którą chcemy przeczytać dużo bardziej. Jednak na szczęście w końcu przyszedł czas, kiedy zlitowałam się nad powyższą książką i postanowiłam po nią sięgnąć.
Fabuła zbudowana jest wokół trzynastoletniej Agaty i jej matki, której tak na prawdę nie zna. Poznajemy je w chwili, kiedy wyruszają w podróż po Polsce, w celu nawiązania ze sobą kontaktu. Pewnego dnia osiedlają się w małym górskim mieście. Jednakże choroba Teresy (matki Agaty) wcale nie ułatwia ich relacji oraz codziennego życia. Dodatkowo piękna i samotna kobieta już od pier…

Stosik książkowy. Listopad 2014, cz.1

Listopad jest dla mnie bardzo łaskawy jeżeli chodzi o nowe książki, bo jak na razie dotarło do mnie 5, a to jeszcze nie koniec (przynajmniej taką mam nadzieję), bo czekam jeszcze na kilka pozycji;]. Dlatego też, prawdopodobnie będzie jeszcze ciąg dalszy poniższego stosu:)


Zaczynając od góry:  M. K. Piekarska "Kurs dziennikarstwa dla samouków" recenzja,James Dashner "Lek na śmierć", Collen Hoover "Hopeless"Colin Woodard "Republika Piratów" - prawdziwa historia piratów z Karaibów :DJames Frey, Nils Johnson - Shelton "Entgame. Wezwanie"Cóż Wam rzec? Zacne książki do mnie przybyły i nie mogę się doczekać, aż po nie sięgnę, chociaż przed "Lekiem na śmierć" czekają mnie jeszcze "Próby ognia", czego też się nie mogę doczekać, bo "Więzień Labiryntu" o dziwo bardzo mnie wciągnął... Póki co na razie czytam dwie recenzenckie książki, bo już mi głupio, że tyle czekają na teksty o sobie...ale coś czuję, że szybko się uwi…

M. Karolina Piekarska "Kurs dziennikarstwa dla samouków", kilka słów

Pierwszego bloga założyłam jakieś 10 lat temu. Dekada w internecie oznacza niesamowite zmiany, co tym bardziej nie ominęło również blogosfery. Blog teraz to nie tylko internetowy pamiętnik, ale także miejsce, w którym kreuje się pewne rzeczy i bardzo często sposób na życie. Dlatego też wielu blogerów stawia sobie za punkt honoru samorozwój, chociażby przez sięganie po odpowiednie publikacje. 
Głównie dzięki recenzji jednej z blogerek trafiła do mnie publikacja Kurs dziennikarstwa dla samouków autorstwa Małgorzaty Karoliny Piekarskiej. 
Wiadomo, że bloger to nie dziennikarz, jednakże moim zdaniem jeżeli ktoś zabiera się za publikowanie swoich tekstów, powinien zwracać uwagę na to co i jak pisze. Dlatego też postanowiłam dołożyć kolejną cegiełkę to mojej wiedzy i sięgnąć po tą książeczkę. Tym bardziej, że idealna nie jestem. 
Ta małych rozmiarów książeczka zawiera w sobie kilka informacji, które mogą być pomocne blogerom. Albowiem znajdziemy tu rozdziały dotyczące: recenzji, tekstu reklamow…

Kącik kulinarny #7 Charakterystyka kuchni różnych regionów Siedmiu Królestw

W kąciku kulinarnym odeszłam na chwilę od kuchni książkowej na rzecz tej dla zabieganych. Jednak dzisiaj najwyższy czas zacząć powoli wracać do Uczty Lodu i Ognia
Jednak przyznam się Wam w tajemnicy, że plan, aby iść z przepisami po kolei od Muru po obszar za Wąskim Morzem legł w gruzach. Dlatego też zanim przejdę do dalszych przepisów chciałabym Wam krótko scharakteryzować kuchnię poszczególnych z Gry o tron
O Murze już Wam pisałam w podlinkowanej na początku postu notce, zatem nie będę się powtarzać i przejdę od razu do Północy. 
Północ
Otóż jak zapewne wiecie Północ to przepastna kraina, wielkością dorównująca pozostałym królestwom Westeros razem wziętym. To właśnie tu rządzą Starkowie z Winterfell. Ich stoły uginają się pod ciężarem pieczonej zwierzyny, warzyw korzennych i wszelakich wypieków. W ich kuchni nie brakuje jabłek, jagód, dyń oraz owoców morza. Od czasu do czasu trafiają do nich dobra pochodzące z innych części Westeros, co tłumaczy słabość Sansy do cytrynowych ciastecz…

Warszawa ma swój marsz, my mamy swój bieg...

Witajcie,  dzisiaj jak co roku w moim mieście został zorganizowany Bieg Niepodległości. Jest to wydarzenie, które nie tylko ma upamiętnić Dzień Niepodległości, ale również promować uprawianie sportu wśród mieszkańców miasta. 
Jak byłam dużo młodsza na to wydarzenie przychodziło dużo ludzi. Dziś niestety była tylko garstka - przynajmniej tak to wyglądało w porównaniu do tego co pamiętam. Ja z sentymentem wspominam kramarzy tego dnia oraz to, że można było spotkać na tym biegu kilku znajomych. Dziś minęło mnie zaledwie dwoje, którzy nie zabawili zbyt długo. Poza tym kramarzy było jak na lekarstwo, zaledwie jedno dość ubogie stanowisko + pani z balonami. Kiedyś kramarze stali wzdłuż jednego z chodników i był ktoś z watą cukrową, ale to niestety się zmienia:(. 
Poniżej znajdziecie kilka zdjęć, które udało mi się zrobić z przyczajki: 










Kiedy dochodziliśmy na miejsce kończyły się biegi najmłodszych. Dzieciaczki brały udział w biegu z rodzicami i muszę przyznać, że najmłodsi uczestnicy byli bardz…

Soap&Glory, The righteous butter body, recenzja

Soap&Glory to firma, która przez długi czas była niedostępna w Polsce. Jednak od jakiegoś czasu kosmetyki z tej firmy są dostępne w naszym kraju, co bardzo mnie ucieszyło. Tym razem ta informacja znalazła mnie sama;)
Balsam The righteous butter body jest jednym z pierwszych kosmetyków z Soap&Glory, które znalazły się w mojej kosmetyczce.
Ten produkt ma być idealny na łuszczącą się skórę. Zawiera w sobie m.in. masło shea, olejek migdałowy, aloes, nasiona dzikiej róży, glicerynę oraz witaminy. 
Pojemność: 500 ml,  Cena: 64 zł,  Dostępność: http://glambeauty.pl/ (Świetna obsługa - szybkie reakcje nawet - chyba zwłaszcza wtedy - jak coś dzieje się nie tak. Czuć, że dbają o klienta;))
Pierwszą rzeczą, która urzeka w tym produkcie jest opakowanie, które jest prześliczne. Moim zdaniem oprócz funkcji praktycznych bardzo ładnie wygląda w łazience, którą wręcz w pewien sposób ozdabia. Kiedy wyciągamy produkt z opakowania i go wąchamy czujemy bardzo intensywny zapach, w którym dominuje róża (p…

Czy jesteś psychopatą?

Psychopatia to jedno z zagadnień, które bardzo mnie interesowało już na studiach. Osoby cierpiące na tą przypadłość mają coś w sobie, co przyciąga do nich uwagę, chociaż bliższe spotkanie z takim człowiekiem grozi śmiercią - a i tak psychopata powie, że sam sobie jesteś winien;].
Dlatego, kiedy Czy jesteś psychopatą? autorstwa Jona Ronsona rzuciło mi się w oczy na bibliotecznej półce od mnie zainteresowała i bez wahania po nią sięgnęłam. Z okładki dowiadujemy się, że na kartach książki znajdziemy opowieść o obłędzie i ludziach, którzy na ten obłęd cierpią. Autor skupia swoje zainteresowanie przede wszystkim  na psychopatach, a jego książka jest wynikiem kilku spotkań, które miały mu pomóc w wyjaśnieniu tajemnicy tkwiącej w psychopatii. Ronson relacjonuje nam swoje spotkania z psychopatami oraz specjalistami i innymi ludźmi skupionymi wokół tematu (np. antypsychiatrycznych scjentologów). Okazuje się, że psychopatów znajdziemy nie tylko w więzieniach, ale także na wysokich stanowiskach w…

"Bądź paryżanką gdziekolwiek jesteś" A. Berest i in., recenzja

To żadna tajemnica, że bardzo często w mojej torebce lądują książki, po które zwykle mogę sięgnąć w wolnej chwili. Jadąc na święta do Rodziców również miałam w torebce książkę. Była to publikacja pod tytułem Bądź paryżanką gdziekolwiek jesteś autorstwa czterech kobiet: Anne Berest, Audrey Diwan, Caroline De Maigret oraz Sophie Mas.

Ta krótka książeczka jest do przeczytania w jeden wieczór. Znajdziemy w niej wyjaśnienia autorek (które są Francuzkami) na temat tego co to znaczy być współczesną paryżanką oraz czym jest paryski styl i szyk.

Ta książka napisana jest z humorem i dystansem do siebie, a przy okazji tak lekko, że ze zdziwieniem zauważamy jej koniec.

Moim zdaniem nie jest to publikacja nie wiadomo jak ambitna, ale dość relaksująca, a przy tym na tyle lekka, że spokojnie możemy ją wziąć do autobusu, pociągu czy metra. 
Ja trafiłam na kilka wzmianek, dzięki którym uśmiechnęłam się pod nosem. Chociażby weźmy pod uwagę taki fragment: 
Jeśli jesteś krótkowidzem, nie zakładaj okularów. Bę…