Rok 1968. W angielskim szpitalu leży ciężko chora pacjentka o tajemniczej przeszłości, którą odsłania w swoich wspomnieniach...Jest rok 1925. Międzywojenna Warszawa, miasto o dwóch obliczach: europejskiej metropolii i miasta przestępców. W klubie gangstera i psychopaty, Maxa Korna, kwitnie handel młodymi kobietami, wysyłanymi stąd do domów publicznych w Ameryce Południowej.
Do walki z handlarzami żywym towarem zostaje powołana specjalna jednostka Polskiej Policji Kobiecej, zwana „złotą piątka”, pod dowództwem Stanisławy Paleolog.
Pięć kobiet, pięć charakterów i pięć różnych życiorysów: Nina – dziewczyna z biednej rodziny mająca dar jasnowidzenia, Ada – chemiczka, studentka Marii Skłodowskiej-Curie, Magda – ścisły umysł, szyfrantka i pilotka samolotów, Róża – córka zubożałego arystokraty i żydowskiej dziedziczki fortuny, Tatiana - rosyjska arystokratka, uciekinierka z Rosji, gdzie brutalnie wymordowano jej rodzinę. Wspierają je dwaj przystojni mężczyźni: młody patomorfolog i były ułan, którego życiorys pełen jest mrocznych sekretów.
W tle wielkie namiętności, pewien dom publiczny, młoda milionerka prowadząca podwójne życie, bezwzględny sowiecki szpieg, jasnowidz Ossowiecki, a także tajemnicza hodowczyni pająków.
~*~
Nie ukrywam, że miałam spore oczekiwania wobec tej książki, bo uwielbiam klimat międzywojnia - nie tylko w Polsce, ale i w ogóle w Europie i na świecie. Oczekiwałam zatem nie tylko ciekawej i emocjonującej historii, ale również opowieści, która dość wiernie odda klimat życia w tamtych latach.
Jakież było moje rozczarowanie, kiedy dostałam słabą historię, którą dużo lepiej napisałby mój siostrzeniec, który od września wybiera się do liceum.
Autorka opowiada swoją historię tak jakby poszczególni bohaterowie przeżywali swoje emocje bardzo beznamiętnie. Kiedy jednej z bohaterek umiera brat, a ona sama znajduje się w bardzo ciężkiej sytuacji nie umiem jej współczuć, ani przeżywać z nią żałoby. Nie umiem też empatyzować z inną kobiet, która ma ciężką sytuację w domu ze względu na chorą (właściwie umierającą już) matkę, a która nie do końca radzi sobie z tą sytuacją. Tak było z każdą inną bohaterką czy bohaterem tej książki. Nie umiałam przeżywać razem z nimi ich życia, bo styl autorki nie wywoływał we mnie żadnych emocji poza znudzeniem i irytacją.
Poza tym mnogość wątków, które pani Raspen ze sobą przeplatała sprawiła, że nie miałam nawet cienia szansy, na emocjonalne związanie się z którąkolwiek z postaci. Dodatkowo czasem miałam wrażenie, że autorka traktuje swoich odbiorców trochę jak debili, ze względu na to, że często powtarza pewne informacje, które czytelnik już dawno zdążył sobie zapamiętać. W moim odczuciu "Babel. Pocałunek śmierci" jest na poziomie przeciętnego wypracowania ucznia, który kończy podstawówkę.
Poza tym mnogość wątków, które pani Raspen ze sobą przeplatała sprawiła, że nie miałam nawet cienia szansy, na emocjonalne związanie się z którąkolwiek z postaci. Dodatkowo czasem miałam wrażenie, że autorka traktuje swoich odbiorców trochę jak debili, ze względu na to, że często powtarza pewne informacje, które czytelnik już dawno zdążył sobie zapamiętać. W moim odczuciu "Babel. Pocałunek śmierci" jest na poziomie przeciętnego wypracowania ucznia, który kończy podstawówkę.
Pani Raspen podjęła się napisania książki na trudne tematy, takie jak bieda, handel ludźmi, patologiczne środowisko itp. Jednak w moim przypadku te tematy nie miały szansy wybrzmieć, ponieważ zrobiłam DNF tuż przed połową książki. Stwierdziłam, że nie ma co się męczyć z powieścią, która zwyczajnie mnie nudzi - tym bardziej, że czasu na czytanie mam bardzo mało i wydzieram sobie go w ferworze codziennych obowiązków. Dlatego nie mam zamiaru marnować go na czytanie słabej książki, która nie pozostawi po sobie żadnych pozytywnych emocji czy wspomnień.
Szkoda, że tak bardzo rozczarowałam się tą książką, bo miałam nadzieję, że to będzie jedna z tych historii, którą będę polecać dalej i, do której będę wracać. Tak się jednak nie stanie.
Komentarze
Prześlij komentarz
W związku z ustawą RODO o ochronie danych osobowych, informuję, że na tej stronie używane są pliki cookie Google oraz inne technologie do ulepszania i dostosowywania treści, analizy ruchu, dostarczania reklam oraz ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym dostępem. Zostawiając komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych i informacji zawartych w plikach cookies.