"Wampirze cesarstwo" długo na mnie czekało. Jednakże chciałam, żeby na rynku była cała trylogia, tak abym po kolejne części sięgnąć w każdym możliwym momencie. A, że w zapowiedziach na marzec tego roku pojawił się już trzeci tom to pod koniec zeszłego roku postanowiłam sięgnąć właśnie po tę książkę.
Ze świętego kielicha blask święty się sączy.
Ład na świecie wyjdzie spod wiernego ręki, a przed obliczem męczeńskiej siódemki szary człowiek noc bezkresną zakończy.
Od ostatniego wschodu słońca upłynęło dwadzieścia siedem długich lat. Niemal trzy dekady temu wampiry wypowiedziały ludziom wojnę, by zbudować swoje wieczne cesarstwo na zgliszczach naszego. W morzu ciemności tlą się dziś tylko nieliczne iskierki światła.
Gabriel de León jest srebroświętym, członkiem świętego bractwa, które przysięgło bronić cesarstwa i Kościoła przed istotami nocy. Ale kiedy zabrakło światła dziennego, nawet Srebrny Zakon nie był w stanie powstrzymać naporu bestii. Teraz został tylko Gabriel.
Uwięziony przez potwory, które poprzysiągł zniszczyć, Ostatni Srebroświęty zostaje zmuszony do opowiedzenia dziejów swojego życia, historii legendarnych bitew i zakazanej miłości, utraconej wiary i nawiązanych przyjaźni, Wojen Krwi, Wiecznotrwałego Króla i pogoni za ostatnią nadzieją ludzkości: Świętym Graalem.
~*~
"Wampirze cesarstwo" już na początku przywiodło mi na myśl "Wywiad z wampirem" oraz niektóre wątki z "Gry o tron" - a mianowicie te rozgrywające się na Północy i za murem. Dlatego też praktycznie od razu bardzo polubiłam te powieść i gdybym miała na tyle czasu i siły zatopiłabym się w niej bez reszty.
Z ust samego Gabriela poznajemy historię nie tylko jego samego, ale także prawdy o okrutnym świecie, w którym żyje. Ze względu na swoje korzenie mężczyzna został odrzucony właściwie przez wszystkich - z wyjątkiem matki i swojego rodzeństwa. Mężczyzna wiódł surowe życie wojownika, który szuka swojego miejsca, i który nigdzie nie pasuje. W końcu nie jest tak do końca człowiekiem, ale też nie jest wampirem. W Gabrielu fascynujący jest hart ducha, wierność swoim przekonaniom i niezwykła wrażliwość oraz dobroć i lojalność wobec tych, których kocha. W tym wszystkim jest wyczulony na wszelakiego rodzaju hipokryzję i niesprawiedliwość, a także wykorzystywanie swojej władzy i/lub siły do krzywdzenia innych.
Cała ta historia osadzona jest w okrutnym świecie, w którym panuje bezdzień, a ludzie żyją w coraz większym strachu przed umarłymi, którzy pozwalają sobie na coraz śmielsze polowania. A w trakcie czytania tej historii autor sprawia, że zadawałam sobie takie pytania jak, np. czy moralne jest poświęcanie jednostki dla dobra ogółu - nawet jeżeli intencje w założeniu są dobre? Czy walka o przetrwanie ludzkości jest w stanie usprawiedliwić każdy czyn - nawet ten najokrutniejszy? W końcu czy ślepe oddanie zasadom wiary oraz bogu sprawia, że wolno nam wszystko, bo w końcu Wszechmocny nas rozliczy?
Myślę, że w tym miejscu należy również podkreślić to, co bardzo mocno wybrzmiewa w tej książce. Autor sprawnie wplata w swoją historię wątki, które dość dobitnie nawiązują do Kościoła Katolickiego i jego historii. Mamy tu zatem m. in. inkwizycję, testamenty, czy sakramenty nawiązujące do tych znanych z obrzędów KK. W dodatku wśród zakonników i sióstr znajdziemy też rzeszę fanatyków, którzy idąc ślepo za prawdami swojej wiary nie powstrzymają się przed skrzywdzeniem niewinnej osoby, jeżeli uznają, że robią to dla wyższego dobra.
Jay Kristoff w swojej historii wykorzystuje dobrze znane motywy, w których dość łatwo było mi się odnaleźć. Chociaż muszę przyznać, że ze względu na obszerność tej powieści na początku trudno było mi się w nią wciągnąć. Jednak jak już się wciągnęłam to przepadłam.
Czytając "Wampirze cesarstwo" nie raz się wzruszyłam, a moje serce nie raz się złamało przy niektórych scenach - szczególnie przy plot twistach, których jest kilka pod koniec tej powieści.
Myślę, że w tej historii odnajdą się czytelnicy o różnych upodobaniach. A to dlatego, że "Wampirze cesarstwo" to nie do końca opowieść o wampirach. Przede wszystkim to historia o ludzkiej naturze - o tym jak dobry i jak okrutny potrafi być człowiek, a także o jego sile i słabościach, które go definiują. W efekcie dostajemy do ręki piękną i przerażającą wielowarstwową powieść, która karze czytelnikowi zastanowić się nad ludzką naturą oraz nad tym co ważne. Podczas czytania tej książki towarzyszyła mi cała paleta emocji związanych z tym co czytam. Najbardziej wzruszały mnie losy Gabriela oraz jego relacje z innymi ludźmi...a także historia nie jednej, a przynajmniej dwóch miłości, które przewijają się w tej historii.
"Wampirze cesarstwo" to niezwykła powieść, która złamała mi serce przynajmniej trzykrotnie. Dlatego cieszę się, że po kolejną część będę mogła sięgnąć niebawem, chociaż nie wiem czy to jest taki dobry pomysł - w końcu drugi tom może sprawić, że moje serce pęknie jeszcze bardziej...chociaż podobno ono tylko boli, a nie pęka.

Komentarze
Prześlij komentarz
W związku z ustawą RODO o ochronie danych osobowych, informuję, że na tej stronie używane są pliki cookie Google oraz inne technologie do ulepszania i dostosowywania treści, analizy ruchu, dostarczania reklam oraz ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym dostępem. Zostawiając komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych i informacji zawartych w plikach cookies.