~*~
Autor przenosi nas do Wilna, na początku XX wieku. Między miastami Aliansu latają potężne sterowce, po ulicach jeżdżą karety parowe, a porządku pilnują golemy. Natomiast mechanicy konstruują automatony.
Wilno wyrwało się ze szponów Imperium Rosyjskiego i stało się wolnym miastem - ośrodkiem postępu, nauki oraz mistyki. Jednak grozi mu niebezpieczeństwo.
Opis fabuły, który znajduje się na okładce obiecuje nam, że w tej powieści znajdziemy tajemnice alchemiczne, przerażające potyczki i miłosne intrygi, a także natkniemy się na przebiegłych szpiegów i tajne organizacje. To brzmi jak obietnica przeżycia fascynującej przygody - pełnej grozy, napięcia i niebezpieczeństwa. Dlatego też po tej powieści spodziewałam się dość sporo - szczególnie mając w pamięci dwie z moich ulubionych serii, a mianowicie Materię Primę i Trylogię Nadzoru. Jednakże mam dość mieszane odczucia co do Wilczej godziny.
Wilno wyrwało się ze szponów Imperium Rosyjskiego i stało się wolnym miastem - ośrodkiem postępu, nauki oraz mistyki. Jednak grozi mu niebezpieczeństwo.
Opis fabuły, który znajduje się na okładce obiecuje nam, że w tej powieści znajdziemy tajemnice alchemiczne, przerażające potyczki i miłosne intrygi, a także natkniemy się na przebiegłych szpiegów i tajne organizacje. To brzmi jak obietnica przeżycia fascynującej przygody - pełnej grozy, napięcia i niebezpieczeństwa. Dlatego też po tej powieści spodziewałam się dość sporo - szczególnie mając w pamięci dwie z moich ulubionych serii, a mianowicie Materię Primę i Trylogię Nadzoru. Jednakże mam dość mieszane odczucia co do Wilczej godziny.
Niewątpliwym plusem jest pomysł na fabułę i świat ukazany w książce. Znalazłam tu wiele elementów, które kocham w steampunku i to one trzymały mnie przy tej książce. Czymś co może być plusem i minusem jednocześnie jest to, że historia, którą opowiada nam autor dzieje się na wielu płaszczyznach. Otóż obok elementów typowych dla steampunku znajdziemy tu wątek kryminalny, polityczny oraz w pewnym stopniu również społeczny. Ta wielowątkowość sprawia, że z jednej strony łatwiej jest nam wyobrazić sobie życie w świecie wykreowanym przez autora, ale z drugiej w moim przypadku miało to wpływ na spowolnienie fabuły - bo autor mało skupiał się ma elementach tej historii, które faktycznie mnie interesowały. To, że fabuła w Wilczej godzinie toczyła się wolno mnie osobiście uwierała i psuła rozrywkę. Ja w tego typu opowieściach wolę jednak wartką akcję i zwroty akcji, które są sprawnie podparte odpowiednio zbudowany światem. Jednak dla części czytelników zapewne będzie to plus. Dodatkowo akcja tocząca się na wielu płaszczyznach sprawia, że moim zdaniem klimat steampunk'a w zbyt wielu momentach się rozmywa. Chociażby dlatego, że autor sporo uwagi poświęca chociażby na intrygi polityczne. Często miałam wrażenie, że osadzenie historii w takim, a nie innym nurcie literatury jest autorowi potrzebne jedynie jako furtka umożliwiająca autorowi snucie historii, która może nieco odbiec od ówczesnych realiów historycznych czy tego jak wtedy faktycznie wyglądała sytuacja geopolityczna. A to nie jest coś, na co się nastawiałam sięgając po powyższą książkę. Mimo wszystko oczekiwałam lekkiej lektury, w steampunkowym klimacie z wartką akcją i licznymi zwrotami akcji, czego mi niestety zabrakło. Dodatkowo z technicznego punktu widzenia uwierało mnie mało światła na stronie, przez co tekst był dla mnie zbyt mocno zbity, przez co ciężko mi się czytało.
Poza tym coś, co mnie bardzo irytowało to, to, że na początku ciężko się odnaleźć w świecie wykreowanym przez autora. Jednak kiedy mi się to udało ze zdumieniem odkryłam, że ta książka zwyczajnie mnie nudzi. Autor skupiał się na mało istotnych kwestiach, jednocześnie nie rozwijając tych, które były naprawdę ważne - albo robiąc to bardzo nieudolnie. Chociażby zabrakło mi klimatu Wilna jako ośrodka nauki i mistycyzmu oraz podkreślanej przez autora wielokulturowości i otwartości na innych. A to mnie zabolało, bo historia zawarta w Wilczej godzinie ma ogromny potencjał, który niestety moim zdaniem został niewykorzystany. Odniosłam wrażenie, że autor chciał zbyt dużo upchać w tej powieści, przez co niestety straciła swój klimat, a ja zwyczajnie zmęczyłam tę książkę.
Bardzo żałuję, że Wilcza godzina mi zwyczajnie nie podeszła, bo bardzo lubię ten nurt w literaturze, w którym została napisana. Mam jednak nadzieję, że kolejne spotkania z literaturą tego typu będą dużo lepsze.
Dajcie znać czy czytaliście tą książkę. A może możecie polecić mi inne powieści, które są utrzymane w steampunkowym klimacie?
Nie czytałem tej książki. W czasach istnienia Imperium Lektur 1 wiele podobnych recenzowałem, przeważnie bibliotecznych :-) . Serdecznie pozdrawiam, słabo znam litewską literaturę. Ale tę będę miał na uwadze, jeśli pojawi się w bibliotece. Może mi podejdzie ;-) .
OdpowiedzUsuńJeżeli chodzi o litewską literaturę to też ją słabo znam...właściwie chyba to była pierwsza książka litewskiego autora, którą przeczytałam.
UsuńNie planuję przeczytania tej książki, bo nie przepadam za fantastyką 😊
OdpowiedzUsuńW tym przypadku właściwie niewiele tracisz - bo to nie jest najlepsza książka, którą czytałam. :)
UsuńFantastyka nie jest dla mnie.
OdpowiedzUsuńRozumiem.
UsuńSzczerze mówiąc, to jeszcze nie czytałam książki w klimacie steampunk, ale po tej recenzji czuję że to jest coś totalnie dla mnie! Zwłaszcza, że mamy tutaj motywy alchemiczne, kurde no brzmi to mega!
OdpowiedzUsuńOj tak - steampunk w literaturze jest czymś niesamowitym. Dlatego, żałuję, że ta książka mnie rozczarowała. A jeżeli chodzi o motywy związane z alchemią to polecam "Adepta" Adama Przechrzty.
UsuńSzkoda, że książka nie okazała się dla Ciebie satysfakcjonującą lekturą. Sama nie miałam z nią styczności i raczej nie będę mieć, bo już mam wiele innych, potencjalnie dla mnie ciekawszych tytułów na oku.
OdpowiedzUsuńOj tak - jest tyle ciekawych książek, że nie ma co zawracać sobie głowy tymi, które są rozczarowujące lub nie w naszym guście.
UsuńWilno, początek XX wieku... to ciekawe tło. Szkoda, że książka Ci nie podeszła. Może kolejna lektura będzie lepsza. :) Chyba jedyna książka ocierająca się o stempunkowy klimat, jaką czytałam to "Papierowy Mag" Charlie N. Holmberg.
OdpowiedzUsuńTeż żałuję, bo zapowiadała się ciekawie. Dodatkowo bardzo lubię historie w klimacie steampunka. Na szczęście to co teraz czytam jak na razie mi się podoba.
UsuńBardzo dobra recenzja. Książki nie czytałam, ale może w przyszłości po nią sięgnę.
OdpowiedzUsuńW takim razie mam nadzieję, że Ci się bardziej spodoba niż mnie.
UsuńNa początek musiałam sobie wygugać ten steampunk :) Chyba nie są to moje klimaty, nawet gdyby książka była fascynująca i świetnie napisana.
OdpowiedzUsuńTo dość specyficzny nurt w literaturze i nie każdemu podchodzi, więc rozumiem. Ale to nie przeszkadza mi być zauroczoną tym nurtem, nawet pomimo to, że ta książka mnie rozczarowała.
UsuńNie czytam książek z tego gatunku i również wolę wartką akcję 😊
OdpowiedzUsuńA ja ostatnio coraz bardziej zakochuję się w tego typu powieściach - nawet pomimo to, że mnie czasem rozczarowują.
UsuńNa razie nie mam jej w planach :)
OdpowiedzUsuńPo przeczytanych minusach tej książki, czuję że nie przypadłaby mi ona do gustu.
OdpowiedzUsuńRobi wrażenie ta książka muszę przyznać :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
A mogłabyś rozwinąć tą myśl? Jakie konkretnie wrażenie robi ta książka - dobre? złe?
UsuńNapisz co miałaś na myśli pisząc ten komentarz.;)
Fiu fiu od kiedy czytam Twoje recenzje mam chęć na fantasy. Ta książka brzmi naprawdę kusząco. Chyba więcej przeczytałam/obejrzałam komiksów fantasy dla dorosłych niż prawdziwych powieści fantasy.
OdpowiedzUsuńA u mnie chyba zaczęło się od filmów i seriali. Później naturalną siłą rzeczy przeszło na książki.
UsuńJa ogólnie jestem mało książkowa. Jak książka nie wciągnie mnie od pierwszych dwóch stron tp idzie w odstawkę 🙈
OdpowiedzUsuńKiedyś też tak miałam. Dziś nie wyobrażam sobie życia bez książek, ale nie każdy musi lubić czytać tak jak ja.
UsuńSzkoda, że książka nie okazała się ciekawsza. Niewiele o niej słyszałam i jeszcze się zastanowię czy ją przeczytać. ;)
OdpowiedzUsuńTeż żałuję - tym bardziej, że została napisana w jednym z moich ulubionych nurtów literatury.
UsuńSzkoda, że Ci nie podeszła ta książka. Ja i tak bym po nią nie sięgnęła, bo nie są to moje klimaty :)
OdpowiedzUsuńTeż żałuję, że nie przypadła mi do gustu - tym bardziej, że lubię steampunk w literaturze. Jednak jest to dość specyficzny klimat w książkach, w którym nie każdy musi czuć się dobrze.
UsuńRaczej nie dla mnie, nie moje klimaty ;)
OdpowiedzUsuń