"Niedom", Magdalena Bajor

Czytelniczo nadal jestem w okołowojennych klimatach. Tym razem mam za sobą "Niedom", Magdaleny Bajor. 

Akcja powieści toczy się zaraz po wojnie, kiedy Helena i Henryk pakują swój skromny dobytek i ruszają z Małopolski na ziemie odzyskane. Osiadują w Strupicach koło Jeleniej Góry, gdzie mają jedynie nadzieję i siebie oraz czekają na drugą córkę. 

Jednak Dolny Śląsk tuż po wojnie to tygiel, w którym mieszają się języki, zwyczaje i traumy ludzi zewsząd. Tam nowa Polska okazuje się inna od tej wymarzonej. Powojenny chaos i niebezpieczna mieszanka ludzkich potraw, lęków oraz krzywd doprowadzają do tragedii, która okazuje się trudniejsza do zniesienia niż sama wojna. Jej ciężar przechodzi na kolejne pokolenie. 

Chociaż akcja tej książki rozgrywa się głównie na Dolnym Śląsku to opowiada ona o doświadczeniach, które mogły się wydarzyć wszędzie tam, gdzie wojna wystawiła ludzi na próbę. Natomiast marzenia bohaterów nie sięgają wielkości, ale sprowadzają się do najprostszego i zarazem najtrudniejszego pragnienia, by po prostu żyć.

"Niedom" to historia o tym czym jest dom, który trzeba stworzyć i który się traci. To również opowieść o więzi matki i dziecka, o fiasku, o nadziei budowanej uparcie na gruzach i o tym, że skutki każdej wojny trwają długo po tym, gdy milkną strzały. 

~*~

Uwielbiam powieści z tłem historycznym. Dzięki nim często uzupełniam sobie pewne braki w wiedzy, której nie dostarczyła mi szkoła i której sama jakośdo tej pory nie zdobyłam. "Niedom" zainteresował mnie przede wszystkim dlatego, że akcja powieści rozgrywa się tuż po wojnie. A o tym w szkole mówi się bardo mało, albo wcale. Owszem może coś tam było o wyzwoleniu niemieckich obozów koncentracyjnych i wielkiej polityce. Ale mało przyziemnych sprawach związanych z historią regionalną - nawet jeżeli miałaby to być historia nie tylko z mojego regionu. 

"Niedom" uświadomił mi, że o historii zwykłych ludzi, ich życiu oraz tym jak było na i zaraz po wojnie najwięcej wiedziałam od dziadków - ludzi, którzy podobno sami myśleli nad przeprowadzeniem się na Śląsk po wojnie. Teraz nie tylko mogłam sobie wyobrazić, jak wyglądało życie zwyczajnych ludzi na śląsku, ale również zobaczyłam co mogli żyć. Polska po wojnie nadal była miejscem, w którym żyło wiele osób różnej narodowości. W dodatku "Niedom" pokazuje nie tylko uprzedzenia i podejście Polaków do Niemców po wojnie, ale także pokazuje jak funkcjonowało komunistyczne państwo we wczesnych latach tego ustroju. 

Tak jak napisałam wyżej koniec wojny, nie oznaczał końca traum i strachu. To był dopiero początek radzenia sobie z powojenną rzeczywistością oraz wychodzenia z traum, które właściwie są pokoleniowe. Kiedyś nie rozumiałam uprzedzeń starszych ludzi do naszych zachodnich i części naszych wschodnich sąsiadów. Jednak rozmowy z dziadkami i lektura tego typu książek, nie tylko poszerzają moją świadomość na ten temat, ale również poniekąd kształtują moją tożsamość. 

"Niedom" nie jest idealną książką. Ja ją widzę bardziej jako zbiór wspomnień, które niekoniecznie tworzą liniową historię. To mnie nieco uwierało i wymagało nieco większego skupienia na lekturze. 

W każdym razie powyższa książka nie jest lekturą łatwą, jednak autorka podejmuje na tyle ważne tematy, że warto się nad nią pochylić. 
 

Komentarze