"Wilcze córki. Dora.", Katarzyna Ryrych

Żydówka Dora jest drugą z dziewczynek, które przychodzą na lekcje do Marii Wilczyńskiej. Od początku postanawia zbudować sobie inne życie, niż wiedli jej rodzice i krewni. Po zdobyciu podstawowej edukacji w domu dziedziczki Dora uczy się w gimnazjum w Łucku. Chodzi też na lekcje niemieckiego, jakby przeczuwała, że wkrótce ruszy na podbój świata i osiągnie prawdziwy sukces. Pozornie chłodna, zdystansowana, a do tego piękna bizneswoman przez całe życie pozostaje wierna swojej jedynej miłości do mężczyzny, który mógłby być jej dziadkiem.

Tworzy sieć hoteli w Europie i za oceanem, w Nowym Jorku, gdzie szaleńczo zakochany w niej syn rabina żyje wspomnieniami młodzieńczego uczucia, co w końcu doprowadza go do zaskakującej, groteskowej śmierci.

Druga część „Wilczych córek” opowiada o namiętności, wierności i zdradzie, które niczym trzy Parki rządzą ludzkim życiem.

Już podczas czytania pierwszej części pt. "Antonina" miałam sporo zastrzeżeń do tego jak Pani Ryrych prowadzi narracje - denerwowało mnie przede wszystkim to, że miałam wrażenie, że fabuła jest prowadzona bardzo pobieżnie i autorka m. in. przeskakuje pewne etapy w życiu głównej bohaterki lub traktuje je bardzo pobieżnie. Jednak z racji tego, że uważałam, iż ta seria ma potencjał postanowiłam dać szansę drugiemu tomowi, tym samym nie skreślając jeszcze twórczości autorki. 

W "Dorze" dostałam jednak powtórkę z rozrywki - chociaż tu dziury fabularne są jeszcze większe. Jednego dnia Dora uczy się jeszcze u pani Wilczyńskiej, by chwile później wrócić do wsi po skończonej szkole. I nic nie wiedziałam na temat jej życia tam - co ją spotkało? Jak sobie radziła z nauką i jak się zmieniała? Na te pytania autorka nam nie odpowiada. Tylko pędzi z wydarzeniami jakby chciała jak najszybciej tę książkę skończyć. Do tego dodajcie drętwe dialogi, które również ciężko się czyta. Ja osobiście nudziłam się na tyle i nie miałam okazji jakkolwiek zżyć się z bohaterami książki, że jeszcze przed jej połową odpuściłam sobie jej czytanie. Mój wolny czas i tak jest już na tyle mocno ograniczony, że jak już mam chwilę dla siebie wolę ją przeznaczyć na czytanie ciekawych książek lub chociaż tych, z których mogę się czegoś nauczyć. 

Bardzo żałuję, że nie udało mi się przekonać do książek pani Ryrych. Na szczęście jest wielu polskich autorów, których styl odpowiada mi dużo bardziej i po których mogę sięgać. 

Komentarze