"Ta, która stała się słońcem", Shelley Parker-Chan

"Tę, która stała się słońcem" pierwszy raz czytałam 3 lata temu. Ostatnio chciałam sięgnąć po jej kontynuację i zrozumiałam jak niewiele z niej pamiętam. Dlatego też postanowiłam zrobić sobie ponowne czytanie zanim sięgnę po drugą część.

W powyższej historii poznajemy bohaterkę, której przepowiedziano nicość. Miała umrzeć z głodu w pyle rodzinnej prowincji, zapomnianej przez bogów i ludzi. Jednak żar przepełniający jej duszę oraz niepowstrzymane pragnienie życia, popchnęły ją do walki. Ukryła się za imieniem zmarłego brata z nadzieją, że Niebiosa nie zauważą jej oszustwa. Pewnego dnia ruszyła spełnić przeznaczenie brata - pełne nie tylko wielkości, ale również bólu.


Autorka oddała w nasze ręce opowieść, w której "wielkość" może oznaczać cokolwiek a drogi do niej pełne są cierpienia, złamanych ślubów oraz wyborów, których nikt nie powinien dokonywać. Jednak nie ma ceny, której Zhu nie zapłaci za nakarmienie ognia, który w niej płonie - dzikiej, nieokiełznanej żądzy życia.

W powyższej powieści śledzimy losy bohaterki, która pragnie wielkości i nie godzi się na z góry zaplanowany los, który niewątpliwie czekałby ją, gdyby nie zaczęła walczyć o swoje marzenia o wielkości. Niewątpliwie jest to historia o determinacji, buncie oraz potrzebie bycia zauważoną i ważną. Główna bohaterka, tak jak większość dziewczynek i później kobiet były dużo mniej wartościowe od mężczyzn. Dlatego też musiały sobie radzić tak jak potrafiły - niejednokrotnie wykazując się ogromną odwagą oraz sprytem, którego nie powstydziłby się żaden doskonały strateg. 

Przyznam szczerze, że z zapartym tchem śledziłam losy nie tylko głównej bohaterki, ale również tych, których spotykała na swojej drodze. Jednak czymś, co najbardziej interesowało mnie w tej książce to relacje między postaciami oraz ich motywacje do działania, które nie zawsze były nam podane na talerzu. Mam jedynie nadzieję, że kontynuacja tej książki mnie nie zawiedzie. 

Komentarze