"Krwawe dziedzictwo", Kristen Ciccarelli jest kontynuacją "Szkarłatnej ćmy", którą czytałam w sierpniu 2024. Pomimo przeciętności pierwszego tomu postanowiłam dać szansę II części tej dylogii. I mimo tego, że spodziewałam się, że to nie będzie literatura wysokich lotów, to nie sądziłam, że będzie to historia tak zła, że zrobię pierwszego od dawna dnf-a, ale zacznijmy od początku, czyli od tego o czym jest ta książka.
Gideon Sharpe powrócił, by dokończyć to, czego nie zdołał zrobić wcześniej: zabić Szkarłatną Ćmę. Nie zamierzał popełnić żadnego błędu. Przynajmniej taki miał plan. Ale gdy spojrzał w oczy Rune Winters, zawahał się - i to doprowadziło go do zguby…
Rune przez chwilę wierzyła, że u boku królowej Cressidy będzie bezpieczna. Zawarła sojusze, które miały zapewnić czarownicom przewagę, ale to nie wystarczyło, by zakończyć wojnę i udowodnić swoją lojalność. Choć Szkarłatna Ćma przestała istnieć, Rune musi nałożyć kolejną maskę i zrobić coś, czego najbardziej się obawia: ponownie zaufać Gideonowi.
On zna wszystkie jej słabości. Ona – jego sekrety. Każdy ich krok oznacza ryzyko. Każde spojrzenie to wyzwanie. A każdy dotyk – granica, której nie powinni przekraczać.
Teraz muszą iść ramię w ramię, mimo że to może ich kosztować życie.
Finał nieprzewidywalnej i brutalnej historii, którą pokochały setki tysięcy czytelników na całym świecie. Dokładnie taki, na jaki czekaliście.
~*~
Właściwie ciężko jest mi cokolwiek napisać o tej książce...to co się dzieje między głównymi postaciami to jest jakieś nieporozumienie. Z jednej strony chcą się pozabijać, ale z drugiej strony między Gideonem i Rune jest swego rodzaju pożądanie. I to mogłoby być całkiem ciekawie rozpisane, gdyby nie to, że oboje zachowują się jak dzieci w przedszkolu, które nie potrafią siąść i odbyć ze sobą jednej porządnej rozmowy, która wiele by wyjaśniła. Tymczasem wiele scen jest tak absurdalnie głupich, że nie da się ich czytać. On jest o nią wręcz chorobliwie zazdrosny, lecz chce ją wydać władzom państwa, którego są obywatelami. Ona jest o niego zazdrosna, ale jest czarownicą i jest rozdarta między lojalnością dla królowej wiedźm, a miłością do Gideona, który jeszcze nie tak dawno wydał ją na śmierć. I to jak bardzo ona go pożąda pomimo tego jak bardzo ją skrzywdził jest wręcz żałosne.
Być może, gdybym czytała to w wieku 16stu lat to dużo inaczej bym odebrała nie tylko tę książkę, ale również poprzedni tom. Jednak czytając "Krwawe dziedzictwo" jako dojrzała kobieta i śledząc to co dzieje się pomiędzy Gideon'em a Run nie mogłam zdzierżyć tej historii na tyle, że porzuciłam ją w połowie i dziś sama się sobie dziwę, że tyle wytrzymałam - tym bardziej, że ta powieść nie ma niczego, co sprawiłoby, że chciałabym ją czytać dalej. A szkoda, bo potencjał był przeogromny, a tymczasem jestem tą serią ogromnie rozczarowana.

Komentarze
Prześlij komentarz
W związku z ustawą RODO o ochronie danych osobowych, informuję, że na tej stronie używane są pliki cookie Google oraz inne technologie do ulepszania i dostosowywania treści, analizy ruchu, dostarczania reklam oraz ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym dostępem. Zostawiając komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych i informacji zawartych w plikach cookies.