Witajcie,
zanim wprowadzę kącik
językowy (co planuję na jutro lub sobotę) mam dla Was recenzję książki, która
bardzo długo czekała na swoją kolej. Ostatnio skończyłam czytać Nie odchodź autorstwa L. Scottoline - powieść
podejmującą temat samotnego ojcostwa, który nie jest często podejmowany w
literaturze.
Sięgając
po tą książkę miałam nadzieję, że dostanę do ręki historię, która poruszy mnie
równie mocno jak Tańcząc
na rozbitym szkle czy też Dopóki
cię nie zdobędę, które
również podejmują trudny temat rodzicielstwa, które musi zmierzyć się z
trudnymi doświadczeniami. Wyżej wspomniane powieści będę pamiętać jeszcze
długo. Jednakże moje oczekiwania w stosunku do Nie odchodź chyba były zbyt wysokie, bo bardzo się rozczarowałam,
ponieważ dostałam do ręki książkę, która wprawdzie daje do myślenia, ale
nie wstrząsa tak bardzo jak wcześniej wspomniane przeze mnie historie.
W Nie odchodź poznajemy głównego bohatera jako
człowieka honoru, który stara się być w porządku wobec wartości, które
reprezentuje oraz wobec innych ludzi, jednakże w obliczu ciężkich doświadczeń
musi zmierzyć się ze swoimi słabościami oraz trudnościami, które spotyka
walcząc nie tylko o siebie, ale także o odzyskanie swojej córeczki oraz o
utraconą dumę. Autorka chciała pokazać Mike’a po prostu jako człowieka – razem z
jego odwagą, hartem ducha, jak również z wadami i słabościami, które kryją się
w każdym z nas. Mimo dramatycznych doświadczeń, które spotykają głównego
bohatera jego sytuacja mnie nie wzruszyła, ani nie wywołała emocji poza
irytacją i politowaniem dla niego. Jakoś nie umiałam dojrzeć w nim postaci z
jajami, która mimo swoich słabości robi wszystko, żeby zmierzyć się z sytuacją.
To właśnie jest najgorszą wadą w Nie
odchodź - brak tego czegoś, co sprawia, że czytelnik wstrzymuje oddech,
płacze ze wzruszenia, lub po prostu zostaje zaskakiwany. A szkoda, bo ta
historia naprawdę ma duży potencjał!
Posdumowując:
L. Scottoline serwuje nam
tak naprawdę bardzo przewidywalną historię, która mimo to, że podejmuje trudny
temat nie porywa tak jak chociażby te powieści, o których wspomniałam na
początku. Niemniej jednak Nie odchodź mimo wszystko skłania do myślenia i może
spowodować, że wielu rodziców docenia to życie, które ma. Nie mogę
jednoznacznie powiedzieć, że ta książka jest zła lub dobra. Dla mnie jest po prostu
przeciętna i z tego powodu czuję się zawiedziona, bo spodziewałam się czegoś
dużo lepszego, co wstrząśnie mną do reszty...może niepotrzebnie podchodziłam do
tej powieści z wysokimi oczekiwaniami?
Możliwe, choć wcale niekoniecznie ;) Przeciętna książka to przeciętna książka, bez względu na nasze oczekiwania ;) Autorka i powieść jest mi znana z recenzji na blogach, acz jeszcze nie czytałem.
OdpowiedzUsuńW sumie ja oprócz swojej recenzji natknęłam się jeszcze na jedną, która była napisana w dość podobnym tonie, jak moja notka...a co do reszty opinii to nie wiem jakie są...
UsuńOpis wydaje się znajomy wiec pewnie już gdzieś o niej czytałam. ostatnio też podeszłam do jednej książki oczekując świetnego kryminału a dostałam coś bardzo przeciętnego, więc rozumiem ten ból.
OdpowiedzUsuńCóż, takie życie...rozczarowania czają się na każdym kroku;]
UsuńBardzo fajna ; ) Super ; ) Muszę poczytać ; ) Zapraszam do siebie : http://spelniaj-swoje-marzenia.blogspot.com/ Obserwuję i Pozdrawiam Serdecznie ; *
OdpowiedzUsuńSzkoda, że przed napisaniem komentarza raczej nawet nie przejrzałaś tekstu;]
OdpowiedzUsuń