niedziela, 7 lipca 2013

Ka Hancock "Tańcząc na rozbitym szkle" - moja opinia

Jeszcze do niedawna myślałam, że największym przejawem miłości do drugiej osoby jest pozwolenie jej żyć życiem mimo to, że wiąże się to z tym, że ta osoba będzie fizycznie nieobecna w naszym życiu, a nawet z czasem urwie się z nią/nim kontakt. Może to dlatego, że takie doświadczenie mam już za sobą i kiedy to przeżywałam było mi bardzo ciężko. Jednakże z czasem nauczyłam się, że miłość sama w sobie wymaga odwagi i siły, aby jej sprostać, szczególnie jeżeli jest to miłość trudna - z góry skazana na wiele prób. Tak było w przypadku Lucy i Mickey'a - bohaterów powieści Tańcząc na rozbitym szkle, autorstwa Ka Hancock

Lucy jest obciążona genetycznie ryzykiem zachorowania na raka, Mickey cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową. Ta dwójka nigdy nie powinna się w sobie zakochać, nie tylko ze względu na z góry określone trudności, ale także na ryzyko obciążenia genetycznego potencjalnego dziecka oraz ryzyko przedwczesnej utraty drugiej osoby. Jednak mimo obaw, wątpliwości i obrony przed rodzącym się między nimi uczuciem Lucy i Mickey zakładają rodzinę. Dla obojga jest to tytułowy taniec na rozbitym szkle ponieważ Lucy towarzyszy swojemu mężowi w każdorazowym napadzie jego choroby, co do łatwych i przyjemnych nie należy. Wymaga to od niej dużo miłości i siły oraz odwagi. Dodatkowo przy zachorowaniu na raka wcale nie jest takie oczywiste, że mąż będzie przy niej.
Dla dwójki bohaterów tej powieści najtrudniejszy czas nadchodzi w momencie gdy Lu zachodzi w ciążę. Na początku małżeństwu towarzyszy szok – przecież dołożyli wszelkich starań, żeby uniknąć poczęcia dziecka, a tu z niewiadomych przyczyn ono się pojawia. Szok, strach i wątpliwości przechodzą w miłość i radosne oczekiwanie na dziecko. Jednak ta historia zapowiada się, na opowieść bez szczęśliwego zakończenia, bowiem okazuje się, że w trakcie trwania ciąży u Lucy nastąpił nawrót raka - złośliwy i z przerzutami do płuc. W tym momencie główna bohaterka jest bliska dokonania aborcji...

Tańcząc na rozbitym szkle to poruszająca powieść o trudnej miłości, która zmusza bohaterów do podejmowania trudnych decyzji i walki z przeciwnościami losu, których ten im nie szczędzi. W powieści szczególnie dwójka głównych bohaterów staje przed moralnymi dylematami, które sprawiają, że każda podjęta decyzja wyda cierpkie owoce. To jak potoczy się historia Lu i Mickey'a musicie sprawdzić sami. Ja mogę Wam tylko zdradzić, że chciałabym być tak kochana jak Lucy i tak silna jak ona. Miłość, którą przeżywają główni bohaterowie jest trudna i wymaga od obojga wielu poświęceń, a to czego doświadcza ta literacka para często jest normalnie powodem do rozpadu związku – mimo wielkiej miłości i podejmowania licznych prób utrzymania relacji z kochaną osobą.

Powyższa powieść dołączyła do tych nielicznych historii, przy których wylałam sporo łez – a wzruszyć mnie nie jest łatwo. Będąc świeżo po lekturze tej książki zastanawiam się dlaczego tak długo kazałam jej na siebie czekać...możliwe, że po prostu ta powieść potrzebowała odpowiedniego czasu (chociaż po trosze bałam się, że to będzie kolejna z tych banalnych i mdłych historii, przez którą ciężko będzie mi przebrnąć). Teraz mogę Wam jedynie powiedzieć, że jeżeli wachacie się co do tego czy sięgnąć po tą pozycję to moim zdaniem powinniście ich się wyzbyć. Ale naturalnie ostateczna decyzja należy do Was...



13 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chcę przeczytać Tę książkę, a po Twojej recenzji jeszcze bardziej. Mam nadzieję,że uda mi się ją zdobyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że uda Ci się ją przeczytać - ja sama się zdziwiłam, że, aż tak mi się spodobała i wywołała takie, a nie inne emocje.

      Usuń
  3. Dość trudna tematyka, niewiele autorów potrafi sobie z czymś takim poradzić bez wpadanie w patetyczne tony, jestem trochę ciekawa jak to wypadło w tej książce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu jest opisane wszystko tak po ludzku. Narracja jest pierwszoosobowa i można zobaczyć sytuację z jej i z jego strony. Bardzo ciekawa książka, a ja popłakałam się jak bóbr;]

      Usuń
  4. uwielbiam wzruszac sie podczas cyztania, musze ta ksiazke miec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to w takim razie coś czuję, że ta może Ci się bardzo spodobać...

      Usuń
  5. bardzo lubię kiedy książka potrafi mnie poruszyć, a o tej jeszcze nigdy nie słyszałam, będę musiała sprawdzić na sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ukazała się całkiem niedawno, więc mogłaś o niej nie słyszeć, a ja o mało jej nie przegapiłam...ale dobrze, że tego nie zrobiłam

      Usuń
  6. Lubię takie niebanalne historie.Pewnie dodam ją do listy zakupów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja akurat nie waham się, tylko wypatruję tej pozycji na bibliotecznych półkach. Uwielbiam takie historie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie rzadko trafiają się tego typu historię, które faktycznie mnie poruszą.

      Usuń