Po tym jak objechałam poprzednią mgiełkę postanowiłam Wam napisać o zapachach na lato, które ja lubię i używam krótszy lub dłuższy czas.
Zacznę od mojego ulubionego psiukadła na cieplejsze pory roku. I chyba niewielu z Was zdziwi to, że jest to Elisabeth Arden Green Tea Tropical. Używam go już od ok 1,5 roku, przez co mam z nim wiele wspaniałych skojarzeń i pięknych wspomnień, które budzi.
Z informacji, które znalazłam na Stylistce wynika, że ten zapach otwiera liczi, które przechodzi w zieloną herbatę i chińską magnolię. Natomiast podstawę stanowi piżmo, tropikalne czarne porzeczki i morski mech.
Zapach kupowałam na szybko i zupełnie w ciemno, ale potrzebowałam czegoś jak wyjeżdżałam do Belgii i nie miałam czasu specjalnie za czymś się rozglądać, bo pochłaniały mnie przygotowania do wyjazdu i przedwyjazdowe spotkania z rodziną i znajomymi. Jednak ten produkt był strzałem w dziesiątkę. Mi pachnie zieloną herbatą i cytrusami - jest bardzo świeży i orzeźwiający, co sprawia, że bardzo przyjemnie się go nosi wiosną i latem. Jednakże chętnie używałam go również jesienią i zimą, kiedy miałam dość cięższych zapachów używanych stosownie do danej pory roku. Obecnie produktu mam już na dnie i używam go bardzo oszczędnie i naturalnie na wyjątkowe okazje. Na pewno będę do niego wracać, bo jak już wspominałam mam z nim wspaniałe skojarzenia i na pewno będę go używać dalej;). Minusem jest na pewno niska trwałość, jednak mogę mu to wybaczyć. W regularnej cenie 100 ml kosztuje coś ok. 100 zł, ale można ją często dostać po promocji jak się dobrze poszuka;).
Jeżeli chodzi o zapach to mi pachnie różanie - bez żadnych upiększeń czy dodatków, więc spodoba się tym z Was, które lubią produkty o tym zapachu.
Tego produktu używam głównie wieczorami, albo w chłodniejsze wiosenne lub letnie dni, ponieważ w cieplejsze dni najzwyczajniej w świecie by się nie sprawdził.
Z racji swojej pojemności zużyłam mniej niż 1/3 produktu (chociaż dużo robi też fakt, że nie używam jej na co dzień, bo mi szkoda ze względu na to, że jest trudno dostępna w mojej okolicy i muszę się postarać, żeby dostać mgiełki z tej firmy).
Ostatnią rzeczą, którą chciałabym Wam polecić jest mgiełka z Playboy z serii Play it Pin Up Collection.
W nucie głowy znajdziemy: bergamotkę, ananasa i nektar z dojrzałej brzoskwini;
Nutę serca stanowią: wata cukrowa, dzika róża i jaśmin,
A na bazę zapachu składa się: żywica Benzoin, drzewo sandałowe, paczula oraz subtelny aromat pralinek
Wzięłam ją nieco na tak zwanego czuja jak byłam na zakupach w Rossmanie i szczerze mówiąc nie była to miłość od pierwszego niuchnięcia.
Po powrocie do domu z zakupów stwierdziłam, że jak na lato jest to zbyt słodki zapach, który mi się nie przyda i będzie niepotrzebnie leżeć przez lato do jesieni, a do tego czasu o nim na pewno zapomnę. Jednakże postanowiłam dać szansę tej mgiełce i teraz noszę ją na co dzień;). Zaraz po spryskaniu się, faktycznie jest słodka i dusząca, jednak jak nieco wywietrzeje bardzo ładnie pachnie i wyczuwalny jest jaśmin, który tak bardzo lubię w zapachach;). Myślę, że jest to produkt, który z powodzeniem można używać przez cały rok:]. Minusem jest na pewno nienajlepsza trwałość, ale po mgiełkach nie ma co oczekiwać cudów. Jeżeli mi się będzie sprawdzać tak dalej zapewne zainwestuje w wodę toaletową o tym samym zapachu.
A poza tym nie wiem jak Wam, ale mnie bardzo podoba się szata graficzna etykietki;)
A Wy jakich zapachów używacie na lato?
nie znam tych zapachów,
OdpowiedzUsuńZAPOWIADAJĄ SIĘ CIEKAWIE, ALE JA OBECNIE MAM JUŻ DOPASOWANE DO SIEBIE I NA RAZIE NIE ZMIENIE ICH
OdpowiedzUsuńWierzę, ja np. tej pierwszej bym nie zmieniła na nic;]
UsuńRaczej nie używam mgiełek, bo są bardzo krótkotrwałe, ale dobrze wiedzieć, jakie zapachy warto kupić :) Ta z Playboya ma bardzo fajne składniki zapachowe!
OdpowiedzUsuńteż mi się podobają i cieszę się, że na nią trafiłam;]
UsuńJa aktualnie mam świeży zapach z Pumy. Idealny na lato :D
OdpowiedzUsuńA który dokładnie?, bo może się nim zainteresuję jak będę szukać czegoś nowego;]
UsuńJestem ciekawa tej mgiełki z VS, ale pewnie nie należy do najtańszych... :-)
OdpowiedzUsuńNo z tego co pamiętam to raczej nie była tania, ale i tak na szczęście miałam promocję z okazji urodzin:). Moim zdaniem ta mgiełka jest całkiem dobra. Pachnie naturalnie i nie czuć alkoholem po spryskaniu się, ma dużą pojemność, ale wiadomo, że nie jest tak trwała jak woda toaletowa czy perfumowana;]
Usuńmnie ostatnio zachwyciły piwoniowe perfumki z Avon :) a tak to zazwyczaj wybieram świeże, cytrusowe zapachy :) zieloną herbatę też lubię, dlatego też muszę zainteresować się zapachem, który opisujesz:)
OdpowiedzUsuńja go uwielbiam i nie wyobrażam sobie już, żeby go nie mieć - ostatnio chciałam sobie kupić kolejną buteleczkę, ale nigdzie nie mogę dostać, bo wyprzedane:(
UsuńArden miałam i się bardzo podobała. Za to nie mogę odżałować, że wycofali szarą Pumę, uwielbiałam ten zapach. Jedyne co pozostało mi to wąchanie od czasu do czasu pustego flakonika, chlip.
OdpowiedzUsuńMoja siostra też bardzo lubiła ten zapach i co jej się kończył to sobie dokupywała...też żałuje, że go już nie ma, więc nie jesteś sama;]
UsuńA zapomniałaś jeszcze o ulubionej mgiełce z Avonu ;) (Żartuję, oczywiście! ;) )
OdpowiedzUsuńdomyślam się;]...i bezkarnie ją pominęłam;)
UsuńNie używałam żadnego z przedstawianych przez Ciebie zapachów. Choć jestem ciekawa Elisabeth Arden Green Tea Tropical. Swego czasu używałam zielonej herbaty od Yves Rocher i bardzo miło ją wspominam. Teraz nie mam ulubionego zapachu na lato. Używam Grejpfrutowej mgiełki od Avon, ale nie przypadła mi za bardzo do gustu - może i odświeża, ale zapach nie pozostaje na długo.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Klaudyna
Widzę, że nie tylko mi mgiełki z Avon nie przypadły do gustu. Ja właśnie skonczyłam tą o zapachu fiołka i liczi, i nie dość, że śmierdziała mi okropnie to jeszcze była nietrwała;/
Usuńzieloną herbatę bardzo lubię ;)
OdpowiedzUsuńJa sobie nie wyobrażam bez niej wiosny, lata i początku jesieni;]
Usuń