sobota, 31 grudnia 2016

G. Grzegorzewska, "Topielica"

Gaja Grzegorzewska jest jedną z autorek, które odkryłam w tym roku. Jej "Topielica" to trzecia część z serii zapoczątkowana przez "Żniwiarza" Tym razem Julia Dobrowolska razem z Wiktorem jedzie na Mazury, aby przeprowadzić szkolenie dla początkujących detektywów. Po skończeniu kursu oboje planują spędzić spokojny urlop, jednak ich plan spełza na niczym, bo Julia wciąż przyciąga kłopoty. 

Już na samym początku wakacji kobieta spotyka swojego dawnego kochanka - Aarona Goldenthala wraz z jego nową dziewczyną, którzy wraz ze znajomymi wybrali się na żagle. Julia z przekory zgadza się popłynąć z nimi. Jakiś czas później znajduje w wodzie zwłoki. Dodatkowo między członkami załogi narastają napięcie oraz wzajemna podejrzliwość - jak się okazuje wielu z nich ma coś do ukrycia. 


Po Gaję Grzegorzewską sięgnęłam na rozruch, gdyż dopadł mnie marazm czytelniczy, z którego nie mogłam wyjść. "Topielica" okazała się być świetnym wyborem ze względu na lekki styl autorki. Pani Grzegorzewska prowadzi fabułę w taki sposób, że podsuwa nam pewne informacje o bohaterach i wydarzeniach, jednakże nie na tyle, żebyśmy byli w stanie rozszyfrować to, kto jest sprawcą. Jednakże nawet jeśli to zrobimy, często jesteśmy zaskakiwani pewnymi wątkami. 




W powyższej powieści spotykamy się nie tylko ze sprawą sprzed lat, ale także z chęcią zemsty, która potrafi zatruć życie. Dodatkowo Gaja Grzegorzewska jak zawsze wplotła do fabuły społecznie trudne tematy oraz przełamała swego rodzaju tabu związane nie tylko z pedofilią, ale również z ludzkimi słabościami oraz radzeniem sobie z traumą. Mimo to "Topielica" zaskakuje swoją lekkością i łatwością czytania jej w różnorakich warunkach. 

Powyższa powieść jest na pewno warta uwagi jeżeli polubiliście się z dwoma poprzednimi częściami tej serii. Jednakże tym razem będę wredna i się do czegoś przyczepię. Otóż w moim egzemplarzu książki dopatrzyłam się literówek i pewnego błędu, który jest na poziomie nauczania wczesnoszkolnego. Chodzi mi mianowicie o sytuację, w której główna bohaterka użerała się z nachalnym amantem i zastanawiała się czy ma mu przeliterować to, że ma się odczepić i wszystko byłoby świetnie, gdyby nie to, że powinno być... przegłoskować, a to z prostego powodu - literę się piszę, a głoskę wymawia, a w wyżej wymienionej sytuacji na pewno nie chodziło o graficzne znaki głosek. Ale tak na prawdę to już drobnostki. 

W każdym bądź razie "Topielica" dostarczyła mi kilku chwil rozrywki i na pewno sięgnę po inne książki Grzegorzewskiej. Jednakże, jak na razie zrobię sobie przerwę, żeby mi się zbytnio nie przejadło towarzystwo Julii, Wiktora i Aarona.

Inne książki z tej serii, które przeczytałam: 

1. G. Grzegorzewska, "Żniwiarz",
2. G. Grzegorzewska, "Noc z czwartku na niedzielę". 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz