środa, 20 lipca 2016

Marlena de Blasi, "Tamtego lata na Sycylii"


Bardzo rzadko sięgam po tego typu literaturę. Po prostu zbyt często trafiałam na kiepskie powieści, które nie dość, że były napisane słabym językiem, to jeszcze nie wnosiły nic nowego. Jednak czytając opis tej książki stwierdziłam, że nie mogę odmówić sobie sięgnięcia po tą pozycję :). Znajdziemy w niej magiczny świat dawnej Sycylii pełen zapachów, smaków i miłości, który ożywa na łamach powyższej powieści. Autorka serwuje nam tajemniczą i subtelną opowieść o miłości, odwadze i marzeniach.

Górzyste rejony Sycylii to miejsce, w które podobno obcy rzadko się zapuszczają. Tam czas jakby się zatrzymał. A w dzikim sercu wyspy, ukryta pośród pól i ogrodów leży posiadłość o nazwie Villa Donnafugata. Jest to niezwykłe i fascynujące miejsce, gdzie w zgodzie i harmonii mieszkają wdowy i wdowcy z okolicy. Ci ludzie razem pracują, modlą się przygotowują jedzenie i dzielą się nim z biednymi. Ta historia pachnie świeżo upieczonym chlebem, olejkiem pomarańczowym, duszonymi pomidorami i ziołami; a panią i gospodynią tego miejsca jest piękna i tajemnicza Tosca - wychowanica byłego właściciela, księcia Leo d'Anjou. Kobieta trafiła tu, kiedy miała dziewięć lat, jako biedna, wiejska dziewczyna. 


"Tamtego lata na Sycylii" urzeka zapachami, lekkością i nutą tajemnicy, która obecna jest do końca opowieści. Historia snuta przez autorkę może wydawać się spokojna i monotonna, ale jest również pełna niejasności, tajemnic i zaskoczeń. Nie sposób oderwać od niej myśli, kiedy zaczęło się wgłębiać w historię mieszkańców miejsca takiego jak Villa Donnafugata... Tam dzień dzisiejszy przesiąknięty jest historią, która przekazywana jest następnym pokoleniom na bieżąco, a wszystko to doprawione jest miłością, marzeniami i cichą obecnością mafii. 

Nie sposób pisać o tej książce więcej unikając spojlerów. Po nią trzeba sięgnąć i najlepiej pochłonąć w jeden lub dwa wieczory...

1 komentarz: