niedziela, 25 stycznia 2015

Tess Gerritsen, "Osaczona"

                Jakiś czas temu pisałam Wam o „Czarnej loterii” T. Gerritsen, która spodobała mi się na tyle, że przy okazji wypożyczania książek z biblioteki sięgnęłam również po „Osaczoną” tejże autorki. W tej historii poznajemy Mirandę, która właśnie zakończyła romans ze swoim pracodawcą – Richardem Tremainem (właścicielem lokalnej gazety). Jednak dumny mężczyzna nie umie pogodzić się z jej decyzją i zadręcza ją telefonami, usiłując namówić ją na spotkanie. Pewnego dnia Richard, nie zważając na protesty kobiety, niespodziewanie zapowiada, że odwiedzi ją za kilkanaście minut. Miranda nie ma jednak ochoty na spotkanie z byłym kochankiem i chcąc uniknąć konfrontacji wybiera się a spacer. Jednakże po powrocie przed domem zastaje zaparkowany samochód mężczyzny. Po wejściu do domu zastaje w sypialni zabitego Richarda, a obok łóżka leży narzędzie zbrodni.
            Siłą rzeczy Miranda staje się główną podejrzaną i nikt nie wierzy w jej niewinność do czasu, w którym sama staje się celem tajemniczych ataków. Seria nieudanych zamachów na kobietę wzbudza podejrzenia brata zamordowanego, który zaczyna wątpić w jej winę oraz postanawia pomóc w rozwiązaniu sprawy.
Kiedy sięgałam po „Osaczoną” chciałam przeczytać coś lekkiego aczkolwiek niewymagającego, co pomogłoby mi dojść do siebie po lekturze „Patrz na mnie”. I się nie pomyliłam. Dostałam do ręki lekką powieść kryminalną z wątkiem miłosnym i siecią intryg. Tak samo jak „Czarną loterię” pochłonęłam w dwa wieczory.
Jednakże próżno oczekiwać od tej książki tego, że będzie ambitna, a jej  fabuła będzie bardzo skomplikowana. Mimo to do niewątpliwych zalet tejże powieści na pewno należy świetne budowanie napięcia, kilka fajnych zwrotów akcji i oczywiście zaskoczenie na koniec;).
„Osaczoną” mogę polecić tym z Was, którzy po wytężonym wysiłku umysłowym, albo długim dniu chcą się odprężyć i nie potrzebują wymagającej lektury. Myślę, że nie powinniście być zawiedzeni – szczególnie jeżeli jesteście miłośnikami wyżej wspomnianej autorki. 

1 komentarz:

  1. Lubię książki tej autorki i traktuję je właśnie tak, jak piszesz, na odprężenie:)

    OdpowiedzUsuń