piątek, 2 grudnia 2011

Strajk krajowy

Dzisiaj w Belgi mieliśmy strajk krajowy. W sumie myślałam, że Bruksela będzie sparaliżowana, ale tak nie było. Miałam szczęście, bo metro dojeżdżało do mojego przystanka na którym przesiadam się w tramwaj, ale nie jeździło ok. połowy moich tramwajów i  był niesamowity ścisk, więc ciężko było w ogóle wejść do tramwaju. Dodatkową oznaką tego, że jest strajk było to, że dopilnowano, żeby wszyscy wysiedli na danej stacji. Pan w garniturze i z czerwoną wstążką, i kulturalnie przypomniał o tym, że ty trzeba wysiąść. Na szczęście żyję i mam się dobrze:). Jakoś ogarniam się z klaustrofobią i lękiem przed tłumami - innego wyjścia nie mam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz