"Madame Matisse", Sophie Haydock

"Madame Matisse" autorstwa Sophie Haydock to pełna pasji historia miłosna, a także opowieść o rywalizacji i sztuce.
To również historia tym, do czego mogą posunąć się kobiety w walce o mężczyznę, którego kochają.

Oto historia trzech z nich – jedna jest sierotą i uchodźczynią, która znajduje schronienie w pracowni sławnego francuskiego artysty; druga jest żoną i matką, która przez blisko czterdzieści lat trwa przy boku męża – malarza; trzecia jest jego córką, rozdartą pomiędzy lojalnością wobec ojca, którego bezgranicznie uwielbia, a jego żoną, która zastępuje jej matkę.

Amélie zawsze była wolnym duchem. W związku z Henrim Matisse’em znalazła sposób na ucieczkę od konwencjonalnego życia, którego po niej oczekiwano. Oczyma wyobraźni widziała ich wspólną wspaniałą przyszłość. Ambitna i zmotywowana, poświęciła wszystko dla męża i jego sztuki, nie szczędząc sił i środków, by utrzymać ich razem – przez lata zmagań i rozczarowań.

Lidia Delektorska była młodą emigrantką, która jako dziecko uciekła z Rosji po rewolucji październikowej i dziesięć lat spędziła w Chinach. Na Riwierze Francuskiej chciała odnaleźć swojej miejsce na świecie, wśród artystów, gwiazd filmowych i bajecznie bogatej elity. W końcu trafiła do domu Matisse’ów i jej życie w dramatyczny sposób splotło się z losami malarza i jego rodziny.

Marguerite, nieślubna córka Matisse’a, była traktowana przez jego żonę jak rodzone dziecko. Kiedy Amélie postawiła artyście ultimatum i zagroziła odejściem, Marguerite musiała określić swoje stanowisko wobec skłóconej pary i odnaleźć własną drogę na resztę życia.

Oparta na faktach „Madame Matisse” jest opowieścią o tragedii i zdradzie, o miłości namiętnej i wzniosłej, o blasku i o rozpaczy – rozgrywającą się we Francji, w kolebce ruchów artystycznych lat 30. XX wieku. Zarówno w sztuce, jak i w miłości, był to czas łamania wszelkich zasad.

Po "Madame Matisse" sięgnęłam przez lekturę "Antoniny" Katarzyny Ryrych, w której był wątek związku z artystą. Dzięki książce polskiej autorki zapragnęłam przeczytać coś bardziej skupionego na tym motywie, a że miałam w swoich zbiorach właśnie "Madame Matisse" to postanowiłam po nią sięgnąć. 

Wobec powieści pani Haudock nie miałam żadnych konkretnych oczekiwań, poza tym, że liczyłam na świetną historię, która pozostanie ze mną na długo. Tak też się stało. W "Madame Matisse" poznajemy perspektywę każdej z trzech wspomnianych w opisie fabuły kobiet. Doświadczenia każdej z nich rzucają nieco inne światło nie tylko na osobę pana Matissa, ale również na inne kobiety w jego życiu. Dzięki temu, że jest to zrobione umiejętnie powyższa historia nabiera większej głębi i odczułam ją dużo bardziej niż w przypadku, gdyby została opowiedziana z perspektywy jednej bohaterki lub w ogóle jakiegoś narratora w formie narracji trzecioosobowej. 

Każda z bohaterek jest silną osobowością i dla każdej z nich Matisse jest ważnym mężczyzną - chociaż w zgoła inny sposób. I ciężko jest pisać o emocjach, które nimi targają bez większych spojlerów. Jednak trzeba nadmienić, że każda z tych kobiet niewątpliwie rzuca nową perspektywę nie tylko na życie samego Matissa, ale także na relacje, które łączą go z innymi kobietami. 

Naturalnie w tle dzieje się historia - przychodzą kolejne wojny, a nasi bohaterowie są ich częścią. Dlatego każda z tych postaci ma za sobą wiele wydarzeń, które mocno na nie wpłynęły. 

"Madame Matisse" to niespieszna opowieść o namiętnościach, miłości, zazdrości, pasji i poświęceniu. To również historia o rozczarowaniu i zdradzie, a przede wszystkim o życiu u boku artysty. Mnie osobiście poruszyły losy tych kobiet, które trwały u boku mężczyzny, którego kochały, a miłość do niego była trudna i bywała bardzo bolesna. To była piękna podróż i wiem, że chciałabym przeczytać więcej podobnych historii. 

Komentarze