Ostatnio jeżeli zaczynam jakąś serię to czytam lub słucham kilka książek pod rząd. Zatem niedawno skończyłam czytać "Śmierć Dulath" czyli III tom Kronik Riyrii, który przeczytałam bezpośrednio po "Róży i cierniu". Jednak zacznijmy jak zawsze, czyli od fabuły...
Trzy razy próbowano ją zabić. Potem wynajęto zawodowca. A także Riyrię. Kiedy ostatnia przedstawicielka najstarszego rodu w Avrynie staje się celem zamachów, Royce i Hadrian zostają wynajęci, żeby udaremnić spisek. Minęły trzy lata odkąd Hadrian, znużony wojną najemnik i Royce, cyniczny były zabójca, połączyli siły i zostali łotrami do wynajęcia. Wszystko układało się dobrze, dopóki nie poproszono ich, aby pomogli zapobiec morderstwu. Teraz muszę udać się do starodawnego zakątka świata, żeby ocalić tajemniczą kobietę, która wie więcej na temat Royce’a niż to bezpieczne i mniej dba o własne bezpieczeństwo, niż nakazuje zdrowy rozsądek. Trzeci tom "Kronik Riyrii" bestsellerowego pisarza. Chociaż stanowi część cyklu, został pomyślany tak, żeby dobrze bawili się przy nim zarówno nowi czytelnicy, szukający zabawnej powieści o fantasy o wartkiej akcji, jak i weterani Riyrii, którzy chcą ponownie spotkać starych przyjaciół. Dla tych, którzy chcą poznać całą sagę Riyrii, istnieją dwie opcje porządku czytania: chronologiczny (zaczyna się od „Wieży Koronnej“) lub publikacji (zaczyna się od tomu „Królewska krew. Wieża elfów“).
Trzy razy próbowano ją zabić. Potem wynajęto zawodowca. A także Riyrię. Kiedy ostatnia przedstawicielka najstarszego rodu w Avrynie staje się celem zamachów, Royce i Hadrian zostają wynajęci, żeby udaremnić spisek. Minęły trzy lata odkąd Hadrian, znużony wojną najemnik i Royce, cyniczny były zabójca, połączyli siły i zostali łotrami do wynajęcia. Wszystko układało się dobrze, dopóki nie poproszono ich, aby pomogli zapobiec morderstwu. Teraz muszę udać się do starodawnego zakątka świata, żeby ocalić tajemniczą kobietę, która wie więcej na temat Royce’a niż to bezpieczne i mniej dba o własne bezpieczeństwo, niż nakazuje zdrowy rozsądek. Trzeci tom "Kronik Riyrii" bestsellerowego pisarza. Chociaż stanowi część cyklu, został pomyślany tak, żeby dobrze bawili się przy nim zarówno nowi czytelnicy, szukający zabawnej powieści o fantasy o wartkiej akcji, jak i weterani Riyrii, którzy chcą ponownie spotkać starych przyjaciół. Dla tych, którzy chcą poznać całą sagę Riyrii, istnieją dwie opcje porządku czytania: chronologiczny (zaczyna się od „Wieży Koronnej“) lub publikacji (zaczyna się od tomu „Królewska krew. Wieża elfów“).
Właściwie to nawet nie zauważyłam, kiedy zżyłam się z dwójką głównych bohaterów. "Śmierć Dulgath" pozwoliła mi nie tylko na śledzenie kolejnej z ich przygód (która wciągnęła mnie bardziej niż dwie poprzednie), ale także na lepszym ich poznaniu - szczególnie tego bardziej tajemniczego z nich. To kim okazał się jeden z dwójki głównych bohaterów oraz fakt, że było tu więcej fantastyki w fantastyce sprawiło, że to jak na razie moja ulubiona część. W dodatku znalazłam tu jeden z moich ulubionych motywów - małe miasteczko i dość zamknięta społeczność. Dlatego czytało mi się tę książkę naprawdę dobrze.
W książkach z tej serii intrygi są bardzo przewidywalne, więc poleciłabym te powieści komuś, kto nie szuka niczego skomplikowanego i potrzebuje się po prostu zrelaksować. Jednak ogromną zaletą historii snutych przez autora jest to, że nie wykłada nam wszystkich kart na stół - przynajmniej odnośnie przeszłości głównych bohaterów, bo jak dla mnie próg wejścia mógłby być trochę wyższy. Jednakże mam nadzieję, że z każdą kolejną książką będzie lepiej pod względem elementów z gatunku fantasy.
W książkach z tej serii intrygi są bardzo przewidywalne, więc poleciłabym te powieści komuś, kto nie szuka niczego skomplikowanego i potrzebuje się po prostu zrelaksować. Jednak ogromną zaletą historii snutych przez autora jest to, że nie wykłada nam wszystkich kart na stół - przynajmniej odnośnie przeszłości głównych bohaterów, bo jak dla mnie próg wejścia mógłby być trochę wyższy. Jednakże mam nadzieję, że z każdą kolejną książką będzie lepiej pod względem elementów z gatunku fantasy.
Reasumując...zarówno ta, jak i poprzednie tomy "Kronik Riyrii" są świetne na początek przygody z fantastyką lub w momencie, kiedy nie czytacie fantastyki na co dzień, ale chcecie wyjść ze swojej czytelniczej bańki. Są to książki lekkie i wciągające, które czyta się dla relaksu, więc możecie po nie sięgać jeśli macie taką potrzebę.

Jestem ciekawa czy i mnie ta seria przypadnie do gustu.
OdpowiedzUsuńTeż jestem ciekawa czy Ci się spodoba.
UsuńBędę mieć cały cykl na uwadze, pozdrawiam po zabieganym poranku, a w wolnej chwili zapraszam na Historycznika - reaktywowałem go na razie na próbę, zobaczymy jak będzie ;-) .
OdpowiedzUsuńW takim razie cieszę się, że udało mi się Ciebie zainteresować. :)
UsuńBrzmi to bardzo ciekawie, choć przyznam szczerze, że fantastyka to zupełnie nie moje klimaty i tej serii kompletnie nie znam. Ale po Twoim opisie widzę, że to idealna rzecz dla kogoś z moich bliskich, komu na pewno podsunę ten tytuł. Dzięki za polecenie.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że ten post okazał się i dla Ciebie w jakiś sposób przydatny. :)
UsuńWiem, że mamy różne gusta czytelnicze, ale jakbyś kiedyś chciała wyjść ze swojej czytelniczej strefy komfortu i spróbować z fantastyką to m. in. ta seria jest dość fajna na początek - takie lekkie low fantasy z bardzo niskim progiem wejścia.
Przyznaję, że nie znam serii, ale podziwiam, że czytasz od razu kilka książek - u mnie się to nie sprawdza, bo w pewnym momencie czuję przesyt i mam trochę dość autora lub narracji..
OdpowiedzUsuńWłaściwie z tym czytaniem kilku książek pod rząd z jednej serii to u mnie różnie. Zazwyczaj przeplatam sobie różne książki. Ale ostatnio mam tak, że jedną książkę np. czytam w papierze, a jeszcze inną w audiobooku, więc może dlatego mnie to jakoś nie nudzi.
UsuńBrzmi ciekawie, ale fantastyka to raczej nie jest gatunek dla mnie :) też zdarza mi się czytać, np. dwie książki jedną papierową, a drugą elektroniczną, szczególnie, jeśli akcja toczy się powoli :)
OdpowiedzUsuń