"Dom Starlingów", Alix E. Harrow

"Dom Starlingów", Alix E. Harrow
Jesienią i zimą uwielbiam duszne i mroczne opowieści, które toczą się niespiesznie. Uwielbiam je czytać szczególnie w mgliste wieczory - szczególnie, jeżeli w tych historiach jest jakieś małe miasteczko i/lub opuszczony tudzież nawiedzony dom. Dlatego, "Dom Starlingów" był na mojej liście czytelniczej już od dłuższego czasu - tym bardziej, że "Dawne i przyszłe wiedźmy" tej autorki bardzo mi się podobały. Jednak zacznijmy tradycyjnie - od opisu fabuły. 

Otóż "Dom Starlingów" to gotycka opowieść o małym miasteczku nawiedzonym przez tajemnice, które od lat nie mogą zostać pogrzebane.

Eden właściwie jest jedną z wielu umierających i pechowych miejscowości w Kentucky, gdzie woda jest ciężka od metalu, a powietrze pełne lotnych popiołów z pobliskich kopalni. Jedynym powodem, dla którego ktoś mógł słyszeć o tym miejscu jest legenda o Eleanor Starling - XIX wiecznej autorce i ilustratorce, która napisała popularną dziecięcą powieść, pt. "Kraina Pod". Kobieta w pewnym momencie zniknęła i słuch o niej zaginął. Jednak zanim do tego doszło wybudowała niezwykły dom.

Współcześnie mieszkańcy Eden są zgodni, że najlepiej byłoby dom Starlingów wraz z jego ostatnim mieszkańcem po prostu zgnił. Jedna z mieszkanek wie, że lepiej nie zadzierać z nawiedzonymi domami i ponurymi, tajemniczymi mężczyznami. Mimo tego, niespodziewana oferta pracy może być jej ostatnią szansą na lepszą przyszłość dla jej brata. Rezydencja Starlingów dość szybko zaczyna przypominać jej coś czego nigdy nie miała - dom. Dlatego gdy złowrogie siły zbliżają się do Eden, Opal i Arthur Starling muszą dokonać wyboru: odkopać pogrzebane sekrety przeszłości i stawić czoła własnym lękom czy pozwolić, aby miasteczko zostało przejęte przez koszmary. 

"Dom Starlingów" nie jest obszerną powieścią, bo ma zaledwie 448 stron, jednak jest tak cudownie wielowymiarowy, że naprawdę świetnie mi się go czytało. Z jednej strony widziałam mroczne nawiązanie do Alicji w Krainie Czarów, ponieważ zawiera historię dziewczynki, która przeszła przez swoistą króliczą norę do krainy, w której w końcu czuła się chciana i u siebie. Jednak z drugiej strony w tej opowieści widzimy również historię ludzi, którzy muszą zmagać się ze swoim życiem oraz konsekwencjami wyborów swoich bliskich. Eden miał być swoistym rajem na ziemi - miejscem, w którym wszyscy czują się dobrze. Jednakże zdaje się, że każdy z mieszkańców toczy swoistą walkę z własnymi potworami, które bardzo często dopadają ich w bardzo okrutny sposób. W końcu jest to też historia o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi - domu, miłości i również swego rodzaju sprawiedliwości. I mimo tego, że "Dom Starlingów" jest powieścią, którą można określić jako fantasy z elementami grozy to okazuje się, że tak naprawdę największymi potworami znów okazują się ludzie. 

I znów w podsumowaniu moich rozważań o książce mogę spokojnie napisać, że nie trzeba być miłośniczką fantastyki czy literatury grozy, żeby sięgnąć po powyższą powieść. "Dom Starlingów" jest według mnie piękną historią o walce, o swoich bliskich, jak również o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi i swoich korzeni. Ja raczej zakwalifikowałabym tę książkę jako powieść z gatunku literatury pięknej lub obyczajowej z elementami fantasy i powieści grozy. Zatem tę książkę poleciłabym nie tylko miłośnikom fantastyki i literatury grozy, ale także osobom, które na co dzień czytają literaturę obyczajową i/lub piękną i chcą wyjść poza swoją czytelniczą strefę komfortu. 

Komentarze

  1. Jestem zainteresowany tą książką, mimo, że teraz czytam ściśle historyczne, pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to super - myślę, że może być całkiem ciekawą odmianą dla historycznych książek.

      Usuń
  2. Ja też lubię takie mroczne opowieści. W szczgólności dobrze mi się je czyta jesiennymi wieczorami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, chociaż myślę, że "Dom Starlingów", świetnie czyta się też zimowymi wieczorami - szczególnie jak np. sypie śnieg, albo jest brzydka pogoda.

      Usuń
  3. Bardzo zachęcający opis. Choć na co dzień nie przepadam za fantastyką, to te duszne elementy grozy i mroczny klimat miasteczka bardzo do mnie przemawiają. Brzmi jak świetna lektura na zimowe wieczory.

    Przy okazji serdecznie zapraszam Cię też do siebie na bloga – wiesz, gdzie mnie szukać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak ta książka świetnie spisze się na zimowe wieczory - szczególnie kiedy za oknem jest śnieg i szaro.

      Usuń
  4. O, jestem zaintrygowana! Zapisuję sobie tytuł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mam nadzieję, że uda Ci się sięgnąć po ten tytuł i Ci się spodoba. :)

      Usuń
  5. Miałam na oku, ale nie byłam pewna, czy mi się spodoba. Dzięki Tobie wiem, że wpasuje się w mój gust.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się Ciebie przekonać do tej książki i mam nadzieję, że się nie zawiedziesz kiedy po nią sięgniesz.

      Usuń
  6. Nie jestem fanką fantastyki, ale Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła do przeczytania tej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i mam nadzieję, że sięgniesz i nie pożałujesz.

      Usuń
  7. Zwykle nie sięgam po tego typu powieści, ale może tym razem się skuszę.
    Wszystkiego dobrego 🙂

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

W związku z ustawą RODO o ochronie danych osobowych, informuję, że na tej stronie używane są pliki cookie Google oraz inne technologie do ulepszania i dostosowywania treści, analizy ruchu, dostarczania reklam oraz ochrony przed spamem, złośliwym oprogramowaniem i nieuprawnionym dostępem. Zostawiając komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych i informacji zawartych w plikach cookies.