Grzechy kościoła, seryjny morderca rok rocznie składający ofiarę i sztuka artystycznego profilowania. To główne motywy, które znajdziecie w tejże książce.
Brat Hektor otrzymuje od biskupa bardzo delikatną misję. Ma przekonać pewnego księdza do zrezygnowania z kapłaństwa oraz wyznania swojego mrocznego sekretu.
Tymczasem zbliża się dzień, w którym Jubileuszowy Morderca składa swoją coroczną ofiarę, a śledczy od lat za wszelką cenę chcą go powstrzymać. Jednocześnie komisarz Sara Adam prowadzi sprawę tajemniczego samobójstwa nastolatki i prosi o pomoc Manuela - artystę wykonujące niezwykłe profile przestępców.
Losy ich wszystkich połączy przerażająca zbrodnia, a każde z nich ma swoje głęboko skrywane tajemnice. A seryjny morderca nazywający się Achillesem zna je wszystkie...
"Czas śmierci" to moje drugie spotkanie z twórczością Czornyja i w sumie muszę stwierdzić, że tym razem mam mieszane odczucia jeżeli chodzi o lekturę jego powieści. Z jednej strony podobał mi się wątek z morderstwami i to kim okazał się zabójca. Jednak ogromnym minusem było dla mnie to, że brat Hektor w moich oczach jest taką polską wersją tego mnicha z Opus Dei z "Aniołów i Demonów" Dana Browna. Natomiast relacja Hektora i pani detektyw niebezpiecznie przypomina mi tą analogiczną z serialu "Lucyfer". Zresztą Hektor jest dla mnie mieszanką wyżej wspomnianego mnicha i Lucyfera z serialu. Te skojarzenia nie mogły mi wyjść z głowy - i być może coś w tym jest skoro tylko na ich podstawie byłam w stanie przewidzieć kilka scen. Chociaż może swoją drogą swego czasu przeczytałam na tyle dużo książek z tego gatunku, że niewiele jest już w stanie mnie zaskoczyć. Czymś, co może przeszkadzać to dość sugestywne opisy i parę razy musiałam ominąć te fragmenty, które wzbudzają we mnie zbyt duże obrzydzenie i odruch wymiotny.
Generalnie mimo wszystko jestem bardzo ciekawa co za tajemnicę skrywa Hektor, więc sięgnę po kontynuację tej książki - jednak, jeżeli moje przewidywania się sprawdzą będę mocno zawiedziona.
Nie wiem co mogłabym więcej napisać - właściwie to typowy kryminał, z inteligentnym mordercą, który w ogólnym rozrachunku nie jest jakimś wielkim zaskoczeniem.

Czornyja - czytałem "Córkę nazisty" i byłem pod wrażeniem. Książka powędrowała do Publicznej. Powyższą recenzowaną przez Ciebie będę miał na uwadze, pozdrowienia .
OdpowiedzUsuńTej książki Czornyja jeszcze nie czytałam. Póki co nie mam jej w swoich planach.
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś trafi w moje ręce ta książka.
OdpowiedzUsuńLubię książki tego autora, czytałam drugą część tej książki i średnio przypadła mi do gustu.
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam Twój tekst i mam podobne odczucia – „Czas śmierci” to powieść, która wciąga, ale jednocześnie niektóre wątki trudno było mi przyjąć bez porównań do innych znanych historii. Faktycznie Hektor ma w sobie coś znajomego z postaci mnicha czy bohaterów z seriali, co czasem odciągało mnie od samej fabuły. Z drugiej strony, motyw Jubileuszowego Mordercy i sposób, w jaki Czornyj buduje napięcie wokół jego działań, robi wrażenie i trzyma w ciekawości, choć pewnie nie zaskoczy doświadczonego czytelnika kryminałów.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się natomiast, że książka nie boi się pokazywać ciemniejszych stron człowieka i nie idealizuje bohaterów. Te momenty, które są trudne do czytania, choć odpychające, dodają historii pewnej autentyczności i sprawiają, że zbrodnia staje się realniejsza, a nie tylko „fabularną zagadką”.
Myślę, że kontynuacja może być ciekawa, bo tajemnica Hektora rzeczywiście zachęca do dalszej lektury – mimo że przewidywalność pewnych scen bywa irytująca, ciekawość i napięcie wciąż trzymają przy książce. Dla mnie jest to lektura, przy której trudno się nudzić, choć trzeba się liczyć z mocnymi momentami.
Przyznam, że jeszcze nie poznałam książek autora.
OdpowiedzUsuńKsiążka trafia w mój gust, znam autora i będą ją miała na uwadze do przeczytania w nowym roku :)
OdpowiedzUsuńAutor ma z reguły wciągające powieści.
OdpowiedzUsuńTak właśnie słyszałam - dlatego zaczęłam po nie sięgać. :)
UsuńA ja jakoś nie mogę się przekonać, by sięgnąć po jakąś książkę autora. Swego czasu miałam nawet u siebie sporą część jednej z jego serii, ale jakoś przestało mnie do jego powieści ciągnąć.
OdpowiedzUsuń