„Biały wróbel” już od dawna kusił
mnie obietnicą gotyckiego klimatu i dobrej historii.
W końcu ostatnio przyszedł ten dzień, w którym po niego sięgnęłam.
W książce poznajemy Arletę, która
widzie normalne życie nastolatki, do czasu pożaru, w którym giną jej bliscy, a ona sama cudem ocalała. Po tym tragicznym zdarzeniu adoptowała ją francuska polskiego
pochodzenia. Mimo tego, że nowa opiekunka nastolatki stara się jej
zapewnić jak najlepsze życie, a przede wszystkim stworzyć rodzinę, dziewczyna
nie jest wstanie odzyskać równowagi psychicznej. Okazuje się jednak, że jej trudności w dojściu do siebie po tragicznym pożarze nie są związane z wydarzeniami z tego dnia, ale tym, że jest Hybrydą Lodu. To sprawia, że zarówno Podziemie, jak i dobre Żywiołaki chętnie widzieliby dziewczynę w swoich szeregach.

Jak już wspominałam "Biały wróbel" to powieść, kusząca gotyckim klimatem. Autorka usiłuje go utrzymać przez większość swojej powieści, ale moim zdaniem nie zawsze jej się to udaje. Mimo to, to właśnie on sprawia, że ta książka jest znośna.
Sam pomysł na fabułę "Białego wróbla" jest bardzo ciekawy. Jednak uważam, że ta książka jest bardzo nierówna. Są momenty, w których nie możemy się oderwać od czytanego tekstu, ale często zdarza się, że jej akcja jest prowadzona w monotonny sposób, który zaczynał mnie nudzić. Dodatkowo miałam wrażenie, że nawet te złe postacie są cukierkowe i jakieś takie...jednowymiarowe, a co za tym idzie bardzo przewidywalne. Muszę Wam przyznać, że były momenty, w których zastanawiałam się nad tym czy autorka po prostu nie poświęciła wystarczająco dużo uwagi postaciom, które tworzy czy jednak ma na nie jakiś pomysł i mnie jeszcze czymś zaskoczy. No muszę Wam powiedzieć, że nie zaskoczyła.
Chociażby Arleta - Hybryda Lodu, która jest podobno bardzo potężną i groźną istotą przez całe życie nie zorientowała się, że coś jest nie tak. A kiedy już wszystko w jej życiu przewraca się do góry nogami ona...po prostu jest, a wszyscy ją kochają i walczą, żeby mieć ją po swojej stronie. Cały czas miałam wrażenie, że Arleta bezwiednie i bez żadnej relfleksji poddaje się temu co ją spotyka. Dodatkowo postacie z Podziemia - są niczym zbuntowane nastolatki, które bardzo chcą pokazać jak bardzo są złe, ale tak na prawdę są infantylne, rozpieszczone i rozkapryszone. Natomiast po tej dobrej stronie niestety jest sztywno i wieje nudą.
Szkoda, bo mam wrażenie, że jeśli książka zostałaby nieco bardziej dopracowana już chociażby odnośnie postaci byłaby znacznie lepsza. Jednak z drugiej strony target wiekowy "Białego wróbla" to raczej nastolatki, więc ja już dawno się w nim nie mieszczę. A co za tym idzie mam inne oczekiwania odnośnie tego co znajduję w książkach. Zapewne jako nastolatka byłabym nią zachwycona, jednak teraz dobre tło powieści i ciekawy pomysł to zbyt mało żebym uznała książkę za dobrą.
Moim zdaniem "Biały wróbel" to dość przeciętna książka, której za jakiś czas pewnie nie będę pamiętać. Jednak może spodobać się nastolatkom i młodym dorosłym, którzy mają nieco inne wymagania odnośnie książek niż ja i nie będą zwracać uwagi na pewne rzeczy. Książka nie jest zła i ma zadatki na dobrą, ale to jak dla mnie nie jest jeszcze czymś do czego bym wracała lub wspomniała znajomym w rozmowie. Mimo to 3mam kciuki za panią Gabrielę i mam nadzieję, że za jakiś czas wyda książkę, która bardziej trafi w moje gusta.
Nie znam tej autorki i to chyba nie moje klimaty literackie - ale polecę książkę siostrze. Ona akurat lubi takie lektury :)
OdpowiedzUsuńW takim razie poleć - może faktycznie jej się spodoba ;).
UsuńPo twojej recenzji, mogę powiedzieć, że ta książka też nie wpasuje się w moje gusta.
OdpowiedzUsuńFantastyka to nie moje klimaty i również nastolatką byłam dawno temu więc raczej nie zagłębię się w przygody Arlety 😄 Niemniej jednak, bardzo przyjemnie czytało się Twoją recenzję. Dobrej nocy 😘
OdpowiedzUsuńJak dla mnie lekki kosmos :) Oryginalna fabuła, choć nie do końca w moim klimacie.
OdpowiedzUsuńNie znam tej ksiązki, ale okładkaskradłąmojeserce ;)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że książka jest przeciętna. Jednak ten gotycki klimat mnie kusi. Jeszcze się nad nią zastanowię. :)
OdpowiedzUsuń