Jakiś czas w notce o kosmetykach, które mi się nie sprawdziły wspominałam Wam o peelingu, który nie robił z moją skórą zupełnie nic. Tamten kosmetyk niestety szybko poszedł do kosza i równie szybko sięgnęłam po coś innego.
Jest to scrub do ciała z Soap&Glory, który chciałam przetestować już od dawna.
Powyższy kosmetyk nie dość, że świetnie sobie radzi ze zrogowaciałym naskórkiem, to jeszcze moja skóra nie jest nawet przesuszona po tym produkcie, a o podrażnieniu czy uczuleniu nie wspominając. Wręcz przeciwnie miałam poczucie, że ten peeling troszeczkę nawilża mi skórę. Jednak używam go nie częściej niż 1 - 2 razy w tygodniu (najczęściej idzie w ruch tylko raz w tygodniu), żeby nie przedobrzyć.
Jedynym minusem jest cena, bo za produkt o pojemności 200 ml w sklepie GlamBeauty zapłacimy 43 zł. Poza tym nie pachnie tak ładnie jak inne produkty Soap&Glory, ale działanie rekompensuje mi to wystarczająco. Jak na produkt tego typu to całkiem sporo, ale polubiłam go na tyle, że będę do niego wracać.
W tk-max był zestaw z tej serii wraz z myjką kusilo mnie ale sprawdzając zapach wiem że nie jest dla mnie :(
OdpowiedzUsuńSłyszałam o tej firmie, ale jeszcze nie miałam okazji jej przetestować. Trochę ta cena mnie odstrasza, ale kiedyś na pewno się skuszę na jakiś kosmetyk Soap&Glory. :)
OdpowiedzUsuńCiekawi mnie ta marka. Polecam najlepszy wg mnie peeling (jaki miałam) mango i zielona herbata z Natural Secrets ❤ Świetnie usuwa martwy naskórek i pozostawia skórę jędrną i nawilżoną ;)
OdpowiedzUsuńO kurczę :D Chętnie go wypróbuję
OdpowiedzUsuńFajne ma opakowanie ;)
OdpowiedzUsuńJestem mega ciekawa tych produktów, wszyscy zachwalają zapach :P Choć szkoda też ten produkt pod tym względem od nich odbiega :/
OdpowiedzUsuń