Poza tym moim zdaniem ta część "Gry o tron" była jak do tej pory najsłabsza i nie wiem czy zdecydowałabym się na sięgnięcie po dalsze części, gdyby nie to, że znam serial i jestem ciekawa jak się rozwiną poszczególne książki - tym bardziej, że niektóre z nich są całkiem inne w książce i seriali, co poniekąd zawodzi, ale z drugiej strony tylko podsyca moją ciekawość. Poza tym jakże bym mogła porzucić Jona i Tyriona..oraz wspomnianą wcześniej Matkę Smoków?
Jeżeli tak jak ja czytacie tą serię równolegle z oglądaniem serialu doskonale wiecie, że poszczególny sezon w telewizji miesza wątki z różnych części książkowej historii. Tak więc poprzedni sezon łączył wydarzenia z książkowej "Nawałnicy mieczy" i "Uczty dla wron", a ten sezon łączy "Ucztę dla wron" z "Tańcem ze smokami"...cóż zrobić? Nic nie zrobić... Jednakże to nie zmienia faktu, że z ciekawością będę podchodzić do każdego kolejnego tomu i z niecierpliwością będę czekać na "Wichry zimy"...
Jakie wątki znacząco różnią się w książce i w serialu?
- Sam Zabójca - jakże było moje zdziwienie, kiedy losy tego bohatera okazały się tylko nieznacznie ze sobą zbieżne...i to jest chyba jedyny wątek, który bardziej podobał mi się w książce niż w serialu.
- Loras - wyobraźcie sobie, że w książce został ranny, a nie uwięziony - za to jego siostra została uwięziona z zupełnie innych powodów niż w serialu,
- Jaime - zupełnie inaczej toczą się jego losy w książce i w serialu. Niestety te w książce to flaki z olejem.
- Brienne - tu różnice nie są takie wielkie, chociaż ten, kto jest z serialem na bieżąco szybko się ich dopatrzy.
Co mi się podobało?
- Intryga Królowej Matki i to, że sama na siebie kręci sznur.
- Wiara walcząca - nudnej całości dodaje smaczku.
- Tytułowa sieć spisków i precyzyjność, z którą poszczególne postacie muszą planować swoje działania.
Co mi się nie podobało?
- Brak moich ulubionych bohaterów - lub ich śladowe ilości.
- Ciągnąca się akcja - zupełnie niczym krówka mordoklejka :/
- Nieciekawe losy niektórych bohaterów - chociażby Brienne i Jaimego.
- To, że historie części bohaterów (Sam, Brienne) były historiami drogi, opisującymi podróż, podczas której zupełnie nic się nie działo.
Na pewno dam znać :-)
OdpowiedzUsuńTak bardzo mnie kusisz tą serią. :D Nie mogę się doczekać aż będę miała czas aby nareszcie się za nią wziąć!
OdpowiedzUsuńPoczątek jest mega, ale "Uczta dla wron" to masakra :/...w tym złym sensie niestety
UsuńCiekawe te porównania książki z serialem. Jedne rzeczy wychodzą na plus, inne na minus. Ja GOT znam jedynie z serialu, ale podziwiam go, bo jest niesamowity.
OdpowiedzUsuń