Otóż,
autorka stworzyła trzy wspaniałe kobiece bohaterki. Ich odwaga i determinacja,
z jaką podjęły się swojego zadania jest godna podziwu. Te kobiety
zapoczątkowały nieodwracalną zmianę nie tylko w funkcjonowaniu poszczególnych
mieszkańców miasta, ale również w swoim własnym. Na pierwszy plan wysuwa się tu
przede wszystkim temat segregacji rasowej w latach 60. ubiegłego wieku. Jednakże
w tle również mamy niezwykłą opowieść o własnych ograniczeniach, którym
podlegamy i które pragniemy znieść.
Aibileen
na co dzień prowadzi swoją małą wojnę o to by cokolwiek się zmieniło w
podejściu do osób czarnoskórych. Służąc u białej pani, która źle traktuje swoją
córeczkę już od najmłodszych lat mówi jej, ze jest piękna, dobra i ważna. Kiedy
dziewczynka wchodzi w wiek, w którym więcej rozumie czarna służąca zaczyna jej
opowiadać kolorowe opowieści, które mają nauczyć dziecko, że to, iż ktoś ma
inny kolor skóry wcale nie jest gorszy.
„Chcę krzyczeć tak głośno, coby usłyszała mnie Malutka, że brudny
nie znaczy kolorowy, a choroba to nie murzyńska dzielnica. Chcę powstrzymać tą
chwilę, co przychodzi w życiu każdego jednego białego dziecka, jak zaczyna
myśleć, że kolorowy nie jest taki dobry jak biały.”
K. Stockett „Służące”
W
„Służących” poznajemy też inną pomoc – Minny. I to właśnie ją polubiłam
najbardziej. Może dlatego, że jest bardzo ogarniętą, dobrą, ciepłą i...pyskatą
kobietą;]. Przez swój niewyparzony język często traci pracę. Jednak jej życie
zmienia się kiedy trafia do kobiety, która mieszka pod miastem i nie dotarła do
niej opinia o Minny. Dla mnie ta kobieta jest niezwykle odważna i troszczy się
o innych dużo bardziej niż o siebie, przez to co robi podczas pisania książki, dotyczącej
tego, jak to jest być czarną pomocą u białej pani. Szczegółów będziecie musieli
dowiedzieć się z książki.
K.
Stockett przedstawia nam również inną kobietę – panienkę Skeeter, która chce
coś zmienić nie tylko w swoim życiu, ale również w myśleniu mieszkańców miasta.
Kiedy wraca ze studiów do domu ma dość tego, że otoczenie wymaga od niej tylko
tego, żeby ładnie wyglądała, założyła rodzinę i udzielała się charytatywnie.
Ona chce mieć wybór i wpływ na swoje życie – nie chce robić czegoś tylko
dlatego, że inni tego od niej wymagają, ale dlatego, że chce i jest na to
gotowa. Pewnego dnia postanawia napisać książkę o czarnych służących i białych
państwa.
Jak
się domyślacie panience Skeeter pomagają Aibileen i Minny. Jednak co sprawiło,
że dogi tych trzech kobiet się połączyły i dlaczego we trójkę zaczęły pracę nad
książką? Tego będziecie musieli dowiedzieć się sięgając po powyższą powieść.
Dla
mnie „Służące” to niezwykła powieść przepełniona ciepłem i chęcią zmiany czegoś
w swoim życiu i otoczeniu. Jest to też niesamowita opowieść o odwadze, miłości
i poszukiwaniu... Czytając tą książkę nie jeden raz uśmiechałam się, wzruszałam
i bałam o poszczególne bohaterki. Jednak najbardziej podziwiała je za ich
odwagę i determinację w walce o zmiany. Osobiście żałuję, że sięgnęłam po nią
tak późno, jednak chyba musiałam do niej po prostu dojrzeć.
Książka na pewno jest ciekawa, ale to raczej nie moje klimaty. Lepiej coś późno przeczytać niż wcale. ;) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTrudno...w sumie sama nie wiesz co tracisz;). Ale w sumie każdy ma swoje upodobania.
UsuńJuż od tak dawna chciałam przeczytać tą książkę, jednak do tej pory nie było mi dane - a to nei ma jej w bibliotece, a to mam coś pilniejszego do kupienia. Chyba muszę się zebrać w sobie i w końcu nabyć własny egzemplarz, bo tak to nigdy na siebie nie trafimy :)
OdpowiedzUsuńW bibliotekach, do których ja chodzę też ciężko trafić na tą książkę;/
UsuńPrzypomniałaś mi o tej powieści :) Kiedyś bardzo chciałam ją poznać, a potem jakoś minęło trochę czasu i zapał ostygł. Widzę jednak, że warto poznać "Służące", dlatego postaram się to zrobić :)
OdpowiedzUsuńOj i to bardzo:). Ja pewnie będę wracać do "Służących" jeszcze nie raz.
UsuńMam wielką ochotę poznać tę książkę, bo historia, którą opowiada bardzo mnie zaciekawiła :) Tylko jak to zwykle bywa - zawsze wpadnie coś innego w ręce i czasami niektóre tytuły są tak odwlekane w czasie...
OdpowiedzUsuńZnam to uczucie. Ta niekończąca się kolejka i zmiany w kolejności, bo coś ciekawszego się trafi;]
UsuńOd kiedy wyszedł film mam ochotę na tę książkę. Niestety trudno ją dorwać. a filmu nie obejrzę zanim nie przeczytam. I tak czekam i czekam.
OdpowiedzUsuńCoś o tym wiem, bo u mnie jest tak samo i też mam zasadę, że najpierw książka, a później film:).
UsuńFilm był świetny, więc po książkę kiedyś na pewno sięgnę:)
OdpowiedzUsuńJa czekałam z filmem do momentu, w którym będę po książce. Zatem już niebawem czeka mnie mały seans filmowy:)
UsuńChętnie zapoznałabym sie z tą historią poprzez wersje papierową, ponieważ do tej pory udało mi się jedynie obejrzeć film i fabuła szalenie mnie zaintrygowała :)
OdpowiedzUsuńTo ja jestem w odwrotnej sytuacji, a to tylko dlatego, że czekałam z filmem do momentu, w którym przeczytam książkę;)
UsuńMam nadzieję, że kiedyś na nią trafię;)
OdpowiedzUsuńSłyszałam już co nieco o tej książce. Widziałam nawet kawałek filmu. Na razie niekoniecznie mam ochotę, ale myślę, że kiedyś spróbuję :))
OdpowiedzUsuńU mnie ta książka też czekała na swój czas, ale w końcu po nią sięgnęłam i nie żałuję.
UsuńOglądałam film - bardzo poruszający. Nie wiedziałam, że jest książka!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że dzisiaj uda mi się obejrzeć ten film. Tymczasem książkę polecam - mi w kilku miejscach oczy zrobiły się mokre...
UsuńRaczej nie przeczytam, bo nie jest w moim guście :)
OdpowiedzUsuńrecenzjemysterieux.blogspot.com
Rozumiem. Też bym nie sięgnęła po coś co mi nie leży.
UsuńNiedawno kupiłam tę książkę i zamierzam niebawem ją przeczytać. To jeden z tych tytułów, do których przeczytania mobilizuje mnie chęć obejrzenia filmu, ale oczywiście w pierwszej kolejności chcę poznać książkę.
OdpowiedzUsuńTeż czekałam z obejrzeniem tego filmu do momentu jak przeczytam książkę. Teraz już nie muszę się powstrzymywać ;D
UsuńWiele pozytywnych opinii słyszałam o tej książce ale osobiście się jeszcze waham przed jej zakupem.
OdpowiedzUsuń