Ostatnio czas przecieka mi przez palce, co wywołane jest rozpoczęciem pracy. Jednak chaos związany ze zmianą w moim życiu zaczyna ustępować uporządkowanej codzienności.
Dzisiaj znalazłam dość dużo czasu na to, żeby napisać Wam coś nowego:). Tym razem będzie o dwufazowym płynie do demakijażu oczu z Floslek Laboratorium.
Poza tym na stronie Flosleku znalazłam informację, że ten produkt jest dobry dla osób noszących szkła kontaktowe - ja takowych nie noszę więc nie mogę się wypowiedzieć na temat czy faktycznie tak jest.
Zanim przejdę do wyrażania własnej opinii musicie wiedzieć, że ja nie maluję się zbyt często. Makijaż robię jedynie do pracy i ewentualnie na jakieś wyjścia ze znajomymi lub jak wiem, że będę musiała udzielić wywiadu do lokalnych mediów (co też jest związane poniekąd z moją pracą). Dlatego też wszelakie produkty do demakijażu starczają mi na bardzo długo. Poza tym musicie wiedzieć, że nigdy nie używałam też kosmetyków wodoodpornych, co sprawia, że nie wiem jak ten kosmetyk zachowa się w ich przypadku. Jedyne z czym miałam zazwyczaj problem to zmycie tuszu do rzęs.
Zatem jak już możecie się domyśleć powyższego płynu do demakijażu nie używałam codziennie, więc dlatego zwlekałam z napisaniem o nim czegokolwiek, bo chciałam dać mu szansę i doszukać się jakichś minusów. Jednak w moim przypadku takowych nie było:) Powyższy produkt bardzo dobrze sobie radził z ciemnym makijażem oczu oraz z tuszem do rzęs - co jak wspominałam w moim przypadku nie było takie łatwe. Poza tym ten płyn do demakijażu nie uczulił i nie podrażnił okolic moich oczu - o co u mnie jest bardzo łatwo. Po użyciu tego kosmetyku faktycznie miałam bardziej odżywioną skórę w okolicach oczu, co jest bardzo ważne, bo jak wiecie tu jest ona bardzo cienka.
Jak już wspominałam zwykle miałam problem ze zmywaniem tuszu do rzęs. Na szczęście teraz mam do wyboru dwa produkty, które na pewno sobie z tym poradzą:
1. Bezzapachowy olejek myjący z Biochemii Urody
2. Dwufazowy płyn do demakijażu oczu z Floslek Laboratorium:)
Jednakże produkt numer dwa jest dużo bardziej dostępny, bo można go kupić w drogeriach, a olejek z BU z tego co się orientuje jest dostępny tylko na stronie internetowej.
Ja na pewno będę wracać do płynu do demakijażu oczu z Flosleku - no chyba, że najdzie mnie na testy i znajdę coś lepszego, albo będę mieć akurat olejek z Biochemii Urody. Moim zdaniem oba są porównywalne, chociaż ze względu na dostępność aktualnie bardziej skłaniam się ku produktowi z Flosleku.
A Wy znacie już ten produkt?
Nie przepadam za takimi płynami do demakijażu i najczęściej ich nie używam :)
OdpowiedzUsuńKażdy używa to co lubi, a u mnie tego typu płyny sprawdzają się najbardziej.
UsuńMiałam i faktycznie jest dobry :)
OdpowiedzUsuńJeszcze nigdy nic nie używałam z tej firmy ;)
OdpowiedzUsuńto wypróbuj coś od nich jak będziesz mieć okazje - bo to dobra polska firma;)
UsuńZnać znam ale nie używam. Mój sposób na zmywanie tuszu przeraża niektóre osoby, po latach prób i błędów wybrałam najszybszą i najskuteczniejszą metodę: wodę z mydłem ;D
OdpowiedzUsuńnajważniejsze, że działa:)
UsuńJeszcze go nie miałam,ale chętnie wypróbuję:)
OdpowiedzUsuńNie lubię dwufazówek ;)
OdpowiedzUsuńja w sumie też, ale ta mnie do siebie przekonała;)
Usuń