piątek, 18 sierpnia 2017

Stephen King, "Rok wilkołaka" | książka

Rok wilkołaka, Stephen King
Stephen King to jeden z pierwszych autorów, po którego sięgnęłam, kiedy mogłam już skorzystać z biblioteki dla dorosłych. Pamiętam, że pierwszym moim spotkaniem z twórczością tego autora było "Miasteczko Salem"

Po kilkunastu latach kontynuuję moją znajomość z panem Kingiem i tym razem sięgnęłam po "Rok wilkołaka". 

O czym jest "Rok wilkołaka"? 

W małym miasteczku Tarker Mills za każdym razem gdy nadchodzi pełnia, nawiedza groza. Kiedy na niebie płonie krągła tarcza księżyca, wszystkich mieszkańców Tarker Mills ogarnia paraliżujący strach. Bo wiatr niesie ze sobą skowyt, w którym słychać ludzkie słowa, a wokół widać ślady bestii. 

Ofiarą potwora może stać się każdy i każdego miesiąca podczas pełni wszyscy drżą ze strachu. Nie można przewidzieć, kto następny będzie ofiarą, a apetyt bestii jest niezaspokojony. 

Czy warto sięgnąć? 

"Rok wilkołaka" ma ten klimat, który najbardziej lubię w Kingu. A mianowicie jest w nim obecna groza, która sprawia, że mimo woli odczuwa się niepokój. Mimo tego, że historia jest przewidywalna i wydaje się być w pewnym sensie banalna, to wdziera się nam do świadomości i w niej się zagnieżdża. Tak jak kiedyś po "Miasteczku Salem" podskakiwałam, kiedy wieczorem gałęzie drzewa stukały mi w okno, tak teraz wieczorem podskakuję, kiedy chociażby przeciąg sprawi, że gdzieś w mieszkaniu trzasną drzwi. 

Mimo swojej banalności i przewidywalności ta książka jest jedną tych, które najbardziej polubiłam ostatnio. Uwielbiam ją za klimat oraz o prosty przekaz, który w niej jest. A mianowicie taki, że największe zło potrafi czaić się tam, gdzie najmniej się go spodziewamy, a bohaterem może być nawet najmniejszy z maluczkich.

Pamiętam, że kiedy na zakupach zahaczyliśmy o księgarnie to ta książka przykuła moją uwagę. Jednak mój mąż stwierdził, że nie opłaca się jej kupować, bo...jest za cienka. 

Jednak ja zakochałam się w okładce i rysunkach w środku. A opis z tyłu obiecywał mi niezwykły klimat i przyprawiony grozą. Wiedziałam już, że zasili moją domową biblioteczkę i tak się stało. Dziś nie żałuję, że ją kupiłam - tym bardziej, że okazała się spełniać moje oczekiwania i na pewno będę do niej wracać. 

2 komentarze:

  1. Nigdy do tej pory nie przeczytałam żadnej z książek Kinga i czuję, że muszę to nadrobić ;) Tyle dobrych opinii na jego temat znajduję na każdym kroku, że aż wstyd nie znać!

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię się bać! To nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń