sobota, 5 marca 2016

Larry Gonick, "Algebra w obrazkach"

Nigdy nie byłam orłem matematycznym, jednak mimo to, to właśnie do algebry miałam słabość. Lubiłam rozwiązywać te wszystkie równania i bawić się tymi wszystkimi iksami oraz igrekami ;). 

Kiedy zaczęłam pracować w domu dziecka i zobaczyłam jak dzieciakom się nie chce i jak ciężko docierają do nich podstawowe wiadomości, to dość szybko zrozumiałam wysiłki czynione przez innych wychowawców, ku temu, aby chociaż trochę zmotywować dzieci do pracy oraz nie tyle zaciekawić o ile ułatwić im naukę w miarę swoich możliwości. Bo nie ulega wątpliwości, że czasem dzieciom się nie chce, bo albo mają zaległości, albo nie rozumieją materiału. Zatem kiedy zobaczyłam "Algebrę w obrazkach" pomyślałam, że to może być coś, co ułatwi mi nieco odrabianie lekcji z matematyki, z niektórymi dziećmi. 

Jednak zanim to nastąpiło sama wzięłam się za zapoznanie się z książką i muszę przyznać, że szkoda, że nie wydana została, jak sama chodziłam do szkoły i zaczęliśmy przerabiać algebrę. Larry Gonick w niezwykły sposób wprowadza nas w algebrę bardzo obrazowo przedstawiając nam poszczególne problemy tego działu, wcześniej przypominając nam podstawy arytmetyki ;). Przy każdym zagadnieniu jest dużo wyjaśnień, przykładów i obrazków, które ułatwiają przyswojenie wiedzy. Ja mogłam sobie odświeżyć pewne zagadnienia i już nie musiałam przy wychowankach przypominać sobie niektórych zagadnień ze szkoły. Mam wrażenie, że pewne rzeczy wchodziły im do głów nieco mniej opornie niż do tej pory.

"Algebra w obrazkach" to niezwykła publikacja, którą można wykorzystać w pracy nie tylko ze starszymi dziećmi, ale też tymi z podstawówki, które mają problem np. ze zrozumieniem ułamków. Myślę, że ta książka jest jak najbardziej do wykorzystania zarówno w pracy wychowawczej/naukowej z naszymi wychowankami czy uczniami na zajęciach wyrównawczych, ale też przyda się w domowej biblioteczce dziecka, które wkracza w świat matematyki. Niewątpliwie ta niepozornie wyglądająca książka ułatwia naukę i pomoc w niej. Osobiście zamierzam wykorzystywać ją zawsze kiedy się da, w pomocy nie tylko dzieciom, z którymi pracuję, ale też za kilka lat będę podsuwać swoim siostrzeńcom (bo raczej nie straci na aktualności;)). 

Na koniec jeszcze dodam, że gdyby wszystkie materiały do nauki matematyki były tak przygotowywane, ja może łatwiej bym ją przyswajała i nie miałabym do niej takiego urazu ;p. 

4 komentarze:

  1. To musi być super książeczka, dzieciaki pewnie byłyby zachwycone. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie tylko dzieciaki, w podstawówce pamiętam, że lubiłem matematykę, nawet byłem laureatem "kangura europejskiego" na poziomie wojewódzkim, to fajna książka, dorosły też może przy niej spędzić wiele czasu starając się rozwiązać ciekawe zagadki, lepsze niż pasjans czy pająk w telefonie

    OdpowiedzUsuń
  3. o, może zakupię bratu jako prezent na minione urodziny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tytuł spisałam, przyda się na przyszłość:)

    OdpowiedzUsuń