niedziela, 6 grudnia 2015

Książka dla smakoszy: Yi Mun-yol, "Nasz skrzywiony bohater"

Zawsze miałam słabość do egzotycznej literatury, tylko jakoś nie zawsze miałam możliwość do niej dotrzeć. Nie oszukujmy się - jest to literatura niszowa. Na szczęście jakiś czas temu na rynku pojawiło się wydawnictwo Kwiaty Orientu, które promuje kulturę i literaturę koreańską, co w pewnym stopniu zaspokaja moje zainteresowania. 

Ostatnio sięgnęłam po "Naszego skrzywionego bohatera" autorstwa Yi Mun-yol, którego byłam ciekawa od momentu, w którym opowiedziała o nim Olga z Wielkiego Buka.


Historia opowiada o 12-stoletnim chłopcu, który przenosi się z Seulu do miasteczka na prowincji. Tam też zaczyna naukę w szkole i jest przekonany, że zaimponuje nowym kolegom i zostanie liderem. Jednakże pada ofiarą charyzmatycznego i skorumpowanego gospodarza klasy - Om Sok-dae. Przemoc, zastraszanie i skomplikowane intrygi zapewniają mu sukces: chłopcy są posłuszni, a jego najwyższa pozycja w klasie pozostaje niezachwiana. 

Ta historia jest opowiedziana z perspektywy dorosłego człowieka, który musiał stoczyć brutalną walkę w poszukiwaniu sprawiedliwości oraz poszukiwaniu własnego "ja". 

Yi Mun-yol stworzył niesamowitą alegorię systemu politycznego i władzy. Zaczyna się ona jako prosta opowieść o dominacji w szkolnej klasie, a rozwija się w prostą przypowieść o żądzy władzy i rozpaczliwą walkę o akceptację. Wprawdzie rzecz się dzieje w Korei, ale przynajmniej część rzeczy można równie dobrze odnieść do bardziej znanego nam podwórka, a mianowicie do komunistycznej Polski. 

"Nasz skrzywiony bohater" urzekł mnie swoja prostotą i złożonością zarazem. I chyba to właśnie podoba mi się najbardziej w koreańskiej literaturze - swego rodzaju ascetyzm, za którą idzie silne przesłanie opowiedziane w prosty sposób, aczkolwiek nie w banalny sposób. Bardzo mnie cieszy, że są jeszcze autorzy, którzy piszą w taki sposób, że łatwo ich zrozumieć, a ani trochę nie ocierają się o kicz. Nie są to jednak banalne historie. I powyższa powieść wcale nie jest wyjątkiem, bo to znajdowałam w innych książkach autorów tego pochodzenia. Za każdym razem nie była to długa historia, co jeszcze bardziej wprawia mnie w zdumieniem, bo na prawdę trzeba mieć talent, żeby napisać prostą i krótką historię z przesłaniem, które do tego można przenieść na własne podwórko. 

Uważam jednak, że literatura koreańska nie jest dla wszystkich, ponieważ mimo to, że nie jest napisana w trudny sposób, to moim zdaniem często przesłanie zrozumie tylko ten czytelnik, który ma już jakiś czas do czynienia z literaturą oraz ma jakąś ogólną wiedzę o świecie. "Nas skrzywiony bohater" jest zatem książką, którą czyta się lekko, ale niekoniecznie spodoba się tym z Was, którzy oczekują lekkiej lektury, która Was odmóżdży (np. po ciężkim egzaminie czy okresie w pracy). Jest to raczej coś dla tych, którzy oczekują czegoś ambitnego podanego w niewymagający sposób. Wiem, że może to trochę dziwnie brzmi, ale trzeba sięgnąć po tą książkę, żeby zrozumieć o co mi chodzi ;). 

1 komentarz:

  1. Hmm, to raczej nie dla mnie choć byłoby to ciekawe doświadczenie. :-)

    OdpowiedzUsuń