niedziela, 11 października 2015

M. Ulatowska, J. Skowroński, "Pokój dla artysty"

Po lekturze "Autorki" autorstwa M. Ulatowskiej i J. Skowrońskiego wiedziałam już, że każdą kolejną książkę tego duetu będę brać w ciemno. Dlatego też kiedy ukazał się "Pokój dla artysty" nie mogłam sobie odmówić przyjemności sięgnięcia po tą powieść. I tym razem ta para pisarzy mnie nie zawiodła. 


Autorzy przedstawiają nam dwie pary bohaterów, a zatem dwie historie o rodzących się uczuciach. Jednak "Pokój dla artysty" to opowieść nie tylko o miłości, ale również o chciwości i wyrachowaniu, które popychają do zbrodni. Te pozornie niezwiązane ze sobą historie miłosne splatają się ze sobą w pewnym starym dworku, odkrytym przypadkiem przez parę pisarzy. Wbrew wszelkim przeciwnościom postanawiają go kupić, wyremontować i uczynić schronieniem dla zaprzyjaźnionych artystów oraz innych marzycieli. Nowi właściciele nie przypuszczają, że ich nowy dom już od pierwszych dni stanie się miejscem niecodziennych wydarzeń. Nad starym dworkiem krąży fatum, w wypadkach giną kolejni mieszkańcy, a okoliczności właściwie nie budzą podejrzeń...

Społeczność skupiona w Domu Pracy Twórczej w Nałęczowie stanowi nietypową mieszankę, ponieważ składają się na nią m. in. takie osobliwości jak: pozbawiony skrupułów prawnik, ekscentryczny malarz, dobiegający kresu życia autor bestsellerów, gotowa na wszystko aktorka, niespełniona pisarka, siostrzany duet piszący romanse, pewien producent filmowy i kloszard. 

Maria Ulatowska i Jacek Skowroński zabierają nas do świata, w którym wszystko pozornie toczy się spokojnie i powoli, a czytelnik odnosi wrażenie, że autorzy zaledwie ślizgają się po powierzchni i nie przykładają starań do zbudowania bohaterów i fabuły. Mimo to jak dla mnie w tej całej historii zostawione jest sporo miejsca na wyobraźnie czytelnika, a nierozwijanie pewnych wątków jest celowe i sptawia, że później otwieramy oczy ze zdziwienia, kiedy docieramy do tych fragmentów powieści, w których pewne rzeczy stają się jasne, a akcja nas bardzo zaskakuje. 

Autorzy pod pierzynką niespiesznej i jakby się wydawało mało skomplikowanej historii ukryli opowieść o mocnym przekazie, która pod koniec jest pełna zaskoczeń i odkryć. W "Pokoju dla artysty" w bardzo umiejętny sposób pokazane jest to, że zwykle nic nie jest tylko czarne, albo białe. A ludzka natura czasem potrafi zaskoczyć nas samych, bo mimo to, że znamy siebie bardzo dobrze w pewnych warunkach jesteśmy zdolni do rzeczy, o które siebie byśmy nie podejrzewali. 

Niekwestionowanym atutem powyższej powieści na pewno jest ta lekkość i aura tajemniczości otaczająca mieszkańców starego dworku. Dodatkowo klimat powieści jeszcze bardziej zachęca do tego, żeby zakopać się w ulubionym fotelu z herbatą w dłoni i odpłynąć w świat wykreowany przez dwójkę pisarzy. Mam tylko nadzieję, że ten duet wyda jeszcze nie jedną książkę, którą będę mogła się delektować. Póki co pozostało mi sięgnąć po te książki, które napisali samodzielnie, bo jestem coraz bardziej ciekawa czy są tak dobrzy osobno jak razem;). 

4 komentarze:

  1. Koniecznie muszę przeczytać, brzmi naprawdę zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekka i przyjemna, więc nic tylko czytać :)

      Usuń
  2. Hmm taką obyczajówkę skupioną na losach bohaterów i społeczności chętnie bym przygarnęła na jesień. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam na swojego FanPage, bo chyba zrobię konkurs, w którym będzie nagrodą :)

      Usuń