wtorek, 22 września 2015

T. Hayes, "Pielgrzym"

Są książki, które można przeczytać jednym tchem, jednak czasem nie pozwala nam na to nasz ograniczony czas. Tak u mnie było z "Pielgrzymem" Terry'ego Hayes'a. Ze względu na pracę niestety nie miałam czasu jej czytać tyle ile chciałam i wtedy kiedy chciałam. Ale dzięki temu miałam dawkowaną przyjemność z lektury. 

Pielgrzym to kryptonim człowieka, który oficjalnie nie istnieje. Swego czasu dowodził tajnym wydziałem wewnętrznym amerykańskiego wywiadu. Zanim się wycofał i zniknął zawarł swoje zawodowe doświadczenie w książce o technikach śledczych. Jednak nie przewidział, że posłuży ona jako podręcznik mordercy. To zabójstwo jest dopiero początkiem wydarzeń, które przeplatają się i łączą w nadzwyczajny sposób. Bowiem okazuje się, że młodą kobietę zabitą w podrzędnym hotelu na Manhattanie łączy coś z publicznie ściętym mężczyzną w Arabii Saudyjskiej, skradzionymi oczami żywemu człowiekowi w tajnym syryjskim laboratorium badawczym oraz dymiącymi ludzkimi szczątkami w Hindukszu.

Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie człowieka, który nienawidzi kultury zachodu i chce ją zniszczyć w imię tego w co wierzy. Szuka sposobu i go znajduje. Przy okazji jest samotnikiem, co czyni go człowiekiem duchem i obiektem, którego ciężko namierzyć. I to właśnie dlatego, że ciemny charakter jest tak trudny do namierzenia sprawia, że "Pielgrzym" jest tak ekscytującą powieścią.

Terry Hayes uknuł niezwykły, przerażający oraz bardzo realny spisek, którego sednem jest przerażająca zbrodnia przeciw ludzkości. A jedynym człowiekiem, który może sprostać zadaniu jest Pielgrzym.

Po tą książkę sięgnęłam pod wpływem zachwytów, które są wszechobecne w Internetach. Zwykle bardzo sceptycznie podchodzę do książek, które wszyscy chwalą, bo bardzo często okazuje się, że trafiam na totalnie beznadziejną w moich oczach powieść. Jednak tym razem z jakichś powodów było inaczej. Intuicyjnie czułam, że tym razem to może być to i tak własnie było. 

"Pielgrzym" ma w sobie wszystko czego można oczekiwać od dobrej powieści szpiegowskiej, a mianowicie:
  • liczne zwroty akcji, 
  • ciekawi bohaterowie, 
  • przemyślana fabuła, 
  • wiele zaskoczeń, 
  • akcja trzymająca w napięciu,
  • świetny warsztat autora. 
Poza tym Hayes rzuca nas po świecie - nie tylko zabiera nas do Paryża czy Bodrum, ale ciągnie nas do pustkowi ukrytych gdzieś w arabskim świecie... Książka ma niezwykły klimat, a autor pisze takim językiem, że potrafi zaciekawić i nie pozwala o sobie zapomnieć. 

Niestety powieść mimo pokaźnych rozmiarów zostawia po sobie niedosyt. Jak dla mnie jest to jedna z tych powieści, które chce się czytać dalej mimo tego, że dość wyczerpująco traktują temat. Na szczęście doszły mnie słuchy, że Hayes coś pisze i prawdopodobnie niebawem ma się coś ukazać (w przyszłym roku o ile mnie pamięć nie zawodzi).

4 komentarze:

  1. Cieszę się, że powieść Ci się spodobała, ja byłam pod wielkim wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę się doczekać aż sięgnę po tę książkę, z tego co zauważyłam to jest najgorętszy tytuł ostatniego czasu. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, bo ta książka jest genialna. Dawno nie czytałam tak dobrej książki.

      Usuń
  3. A tytuł przynajmniej dla mnie nie kojarzy się z niczym szpiegowskim.

    OdpowiedzUsuń