poniedziałek, 6 lipca 2015

Melissa Meyer, "Cinder"

Nie wiem jak jest u Was, ale mój gust czytelniczy dopiero w ostatnich latach jakoś się ukształtował. Owszem wcześniej miałam jakieś określone typy książek, które lubię, jednak do niedawna miałam szersze zainteresowania jeżeli chodzi o literaturę i chętniej eksperymentowałam z książkami z gatunków, po które zwykle nie sięgam. Obecnie wyklarowały mi się zainteresowania i jestem bardziej świadoma jakie książki mi się podobają, a które nie.

Ostatnio również stwierdziłam, że życie jest zbyt krótkie, żeby poświęcać czas na powieści, które nie leżą w kręgach moich zainteresowań lub ledwo w nie się łapią. Dlatego też przestałam się nad sobą znęcać i sięgnęłam w końcu po "Cinder" Marissy Meyer.

Rzecz dzieje się w orientalnym Pekinie przyszłości, który przynosi barwny, hałaśliwy krajobraz miasta, który ciekawi wielu Europejczyków. Wraz z Cinder - główną bohaterką, która jest mechanikiem  znajdujemy się w zdziesiątkowanym przez śmiertelną plagę mieście. Dziewczyna jest cyborgiem o tajemniczej przeszłości, a jednocześnie obywatelem drugiej kategorii. Dodatkowo sprawę komplikuje nałożone piętno nałożone na nią przez macochę, jakoby była wina śmierci swojej przybranej siostry. W jej życiu niespodziewanie pojawia się książę, który nalega, aby wybrała się z nim na bal. To jednak niemożliwe chociażby ze względu na to, że jest cyborgiem. 

Powyższa historia zawiera w sobie tyle z oryginalnej baśni, że niesamowitą rozrywką jest już samo porównywanie obu opowieści. Wraz z Cinder przeżywamy jej rozterki oraz usiłujemy sobie poradzić z brutalną rzeczywistością. Świat wykreowany przez autorkę wciąga i sprawia, że chce się więcej i zdziwieniem reaguje się na szybki koniec... 

"Cinder" urzekła mnie dość mroczną i niepocieszającą wizją przyszłości, w której panuje przeludnienie i choroba, na którą tak na prawdę nie ma lekarstwa. Kiedy czytając tą powieść przymykałam oczy widziałam obraz futurystycznego, przepełnionego miasta, które jest zanieczyszczone, a jego mieszkańcy usiłują sobie radzić z otaczającą ich rzeczywistością. Jedyną oazą wydaje się pałac, bo z miejsca, na którym stoi Nowy Pekin nabiera blasku. 

Marissa Meyer stworzyła magiczną historię, w której obok ludzi funkcjonują cyborgi, androidy i kosmici. I mimo to, że główny motyw jest nam tak dobrze znany, to cala otoczka powieści nie pozwala o niej zapomnieć. Na pewno w dość szybkim tempie sięgnę po kolejną część "Sagi Księżycowej" i mam nadzieję, że mimo wszystko zostaną przetłumaczone kolejne części...inaczej będę musiała nadrobić zaległości z angielskiego i zaopatrzyć się w anglojęzyczne części;]

Tak swoją drogą Was też irytuje, jak wydawnictwa zaczynają publikować jakąś serie i jej nie kończą?

9 komentarzy:

  1. Tego tomu nie czytałam, ale czytam drugi. Ciekawa pozycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja drugiego tomu już nie mogę się doczekać ;)

      Usuń
  2. czasem aż boję się czytać takich książek-wyobraźnia pracuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo, ale tym razem bardzo podoba mi się to co wykreowała moja wyobraźnia ;]

      Usuń
  3. Nie przepadam za takimi ksiązkami szczerze mówiąc, a i ostatnio tez jakoś nie czytam zbyt wiele :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam, ale już mało z niej pamiętam:) Myślałam, że bardziej mnie wciągnie:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam ale słyszałam bardzo pozytywne opinie na temat tej książki i chociaż może nie jest to moja ukochana tematyka to jednak jestem zainteresowana!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytam ją właśnie, ale jakoś mnie nie wciąga, może jeszcze dalej coś z tego będzie. Wolę książki współczesne lub o przeszłości, przyszłość jakoś mnie nie kręci.

    OdpowiedzUsuń
  7. Och, uwielbiam! I z każdym tomem bardziej, bo później historia się rozkręca, rozgałęzia, jest bogatsza, bardziej wielowątkowa. I jest coraz więcej bohaterów, których po prostu kocham <3 Strasznie się wkręciłam ostatnio w tę serię. Czytałam "Cress" i "Fairest" po angielsku, "Winter" też tak przeczytam, bo nawet gdyby wydawnictwu coś się odwidziało, to nie chce mi się czekać. A chyba się nie odwidzi, była petycja, podpisało ponad tysiąc osób, a oni odpisali tylko, że nie wydadzą :/

    OdpowiedzUsuń