sobota, 4 lipca 2015

Bo to brzydka i nieszczęśliwa kobieta jest.

Wokół feminizmu panuje wiele stereotypów, które wyraźnie do niego zniechęcają. Jak pisze Naomi Wolf w "Micie urody" już "młode dziewczyny odziedziczyły  dwudziestoletnia propagandę i karykaturę brzydkiej feministki. Jestem kobietą, ale nie jestem feministką - mówi studentka ostatniego roku w raporcie magazynu "Time"; Feministka to ktoś, kto jest męski i nie goli nóg. Wiele młodych dziewcząt nie zdaje sobie sprawy, że inni przedstawiają feministkę w taki karykaturalny sposób właśnie po to, że niektóre kobiety obwiniają feminizm o wymierzoną weń reakcję urody"

Tymczasem to nie jest tak, że feminizm jest domeną brzydkich i nieszczęśliwych kobiet, którym nie udało się zbudować fajnego związku i krzyczą o prawo do własnego brzucha oraz wychodzą się innych niedorzecznych praw. 

Być może postrzeganie feministki jako brzydkiej kobiety o skrzywionej psychice wzięło się stąd, że podczas gdy kobiety wywalczyły sobie możliwość nauki oraz pójścia do pracy wymagano od nich kobiecego wyglądu w pracy. Nie byłoby w tym nic złego gdyby np. w miejscach pracy to dobry wygląd był konieczny do zatrudnienia, a później był nie tylko gwarantem utrzymania posady, ale również jawnym zaproszeniem do molestowania. W sądach sprawy o molestowanie kobiet były rozstrzygane z korzyścią na rzecz mężczyzny, który często był ich pracodawcą, ponieważ zdanie sądu zbyt kobiecy ubiór sam w sobie jest zaproszeniem do określonych rzeczy. Paradoksem jest to, że jeżeli kobieta nie ubierałaby się kobieco to mogłaby zostać zwolniona za zbyt mało kobiecy ubiór w miejscu pracy - ot chociażby za noszenie spodni. Przykładanie wagi do odpowiedniego wyglądu kobiet przejawiało się naturalnie nie tylko w miejscu pracy, ale to zaczynało się już w szkole, kiedy to ładniejsze i szczuplejsze dziewczynki były faworyzowane, a co za tym idzie miały lepsze wyniki. 

Moim zdaniem to właśnie walka ze zjawiskiem, który nosi miano mitu urody wywołała reakcję na działania feministek, które wzbudziły zamieszanie oraz poczucie zagrożenia w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Najłatwiej jest zagrać na kobiecym poczuciu estetyki - tego, że noszą w sobie przekonanie, że powinny wymagać od siebie bardzo dużo nawet w kwestii kobiecego wyglądu, który narzucony jest im przez otoczenie - w tym również media. Brak tutaj miejsca na inność i bycie sobą, co jest bardzo przykre. 

Pisząc ten post daleko mi do sugerowania Wam, że nagle powinnyśmy przestać nosić kobiece ubrania, malować się czy zwyczajnie dbać o siebie. Sama lubię chodzić w pomalowanych paznokciach oraz od czasu do czasu robić sobie makijaż. Jednak pamiętajcie, że każda z nas jest wyjątkowa i nikt nie ma prawa narzucać nam tego czym konkretnie jest kobiecy wybór, a już na pewno nikt nie ma prawa zmuszać nas, abyśmy wpasowały się w jakiś wzór, który narzucają nam inni. Bo mamy prawo być postrzegane bardziej za to jakie jesteśmy i co umiemy, a nie przez pryzmat takiego czy innego wyboru. 

Mimo to jednak wciąż mam wrażenie, że my kobiety wymagamy od siebie bardzo dużo, bo wciąż myślimy, że musimy wyglądać ładnie i elegancko nawet kosztem wygody czy wręcz własnego zdrowia. Jednak czy naprawdę nienaganny codzienny makijaż i zbytnie przywiązywanie wagi do stroju jest takie ważne? To kwestia nad którą warto się zastanowić. 

Temat mitu urody jest rozwinięty dużo bardziej przez Naomi Wolf, w jej książce pod tym samym tytułem. Zatem jeżeli chcecie bardziej zgłębić temat, to zapraszam Was po sięgnięcie po powyższą książkę. 

4 komentarze:

  1. To jest temat, który mnie mega fascynuje. Pogląd na temat kobiet i to jak są odbierane, przedstawiane, kreowane. Książka dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie ostatnia książka o tej tematyce jeżeli chodzi o mojego bloga, więc mam nadzieję, że jeszcze znajdziesz coś dla siebie ;)

      Usuń
  2. ostatnio miałem kontakt z jakimiś tam feministkami, same o sobie tak mówiły i mogę powiedzieć z ręku na sercu, że najgorsze stereotypy o nich okazały się prawdą, nie mówię o wszystkich feministkach tylko o tych na które się natknąłem przeglądając blog feministczny

    OdpowiedzUsuń
  3. chętnie bym się zapoznała z tą książką.

    OdpowiedzUsuń