niedziela, 10 maja 2015

M. Kruger, "Karolcia"

Jeżeli chodzi o książki to mam tendencję do wyboru dość ciężkiej tematyki. Często sięgam po kryminały, horrory, thrillery czy fantastykę, ale także po pozycje dotyczące ciężkich społecznie tematów jak np. choroby psychiczne. Jednak w mojej osobistej biblioteczce znajduje się znikomy procent lekkiej literatury kobiecej i dziecięcej, która mnie czasem ratuje, kiedy potrzebuję czegoś lżejszego. 

Ostatnio sięgnęłam po "Karolcie" Marii Kruger, która prosiła się o nadrobienie już od kilku lat. Ostatnio postanowiłam w końcu po nią sięgnąć. 

Bohaterką książki jest niespełna 9cioletnia dziewczynka o imieniu Karolcia, która w dniu przeprowadzki do nowego mieszkania znajduje magiczny niebieski koralik. Rzeczony już koralik potrafi spełniać życzenia pod warunkiem, że trzyma się go w ręce. Dzięki swojemu znalezisku Karolcie spotyka wiele przygód, ponieważ jej życzenia, które są często nieprzemyślane i nieopatrznie wypowiedziane przynoszą jej wiele niespodzianek i poza nią zaskakują również jej otoczenie. Nie raz nasza tytułowa bohaterka wpada w niezłe tarapaty dzięki złej czarownicy, która usiłuje zdobyć koralik dla niecnych celów. Kolejnym powodem kłopotów Karolci jest to, że zdarza jej się gubić koralik w najbardziej nieoczekiwanych sytuacjach. Moc magicznego koralika nie jest niewyczerpana, albowiem z każdym życzeniem blednie i traci swoją siłę. Dlatego też dziewczynka musi uważać na to o co prosi, jednak od kiedy zrozumiała, że moc koralika jest na wyczerpaniu postanawia zrobić z niego użytek i zaczyna prosić o rzeczy nie tylko dla siebie...

"Karolcia", M. Kruger to historia bardzo dynamiczna, ponieważ co chwilę Karolcię spotyka coś nowego. Poza tym cała historia rozgrywa się w czasach, w których komputery nie były jeszcze tak dostępne tak jak dzisiaj więc ogromną zaletą tej książeczki jest to, że historia w niej zawarta może pokazać dzieciom, że są inne alternatywy spędzania czasu wolnego niż tylko elektroniczne zabawki, a dzieci które wychowywały się w czasach bez komputerów i Internetu też były szczęśliwe;). Dodatkowo "Karolcia" uczy wrażliwości na potrzeby innych oraz pokazuje, że myśląc o innych sami na tym zyskujemy. 

Dla dorosłego odbiorcy jest to infantylna i nieco głupiutka historyjka, jednak dziecko może wynieść z niej garstkę wiedzy o świecie i nauczyć się nieco wrażliwości. Dlatego warto podsunąć ją swojemu dziecku lub nawet przeczytać tą powiastkę razem z nim. To będzie świetna możliwość do rozmów o tym jak kiedyś wyglądało dzieciństwo i o tym co możemy zyskać robiąc coś dla innych. 

5 komentarzy:

  1. Uwielbiam Karolcie czytałam ją jako dziecko !

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam już dzieci w takim wieku, aby książeczka je zainteresowała. Skoro dla dorosłych jest nieodpowiednia - nie skusze się.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja sama mam ja ochotę przeczytac przymykajac oko na infantylność fabuły :>

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio przypomniała mi się ta książka i postanowiłam sięgnąć po nią kiedy tylko znajdę trochę wolnego czasu. Uwielbiałam ją w młodości i nawet przyznam się, że będąc dzieckiem sama miałam taką kulkę szklaną, o którą się troszczyłam i nigdy z nią nie rozstawałam haha. Szkoda tylko, że nie spełniała marzeń ale nie można mieć wszystkiego... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. jako dziecko uwielbiałam tą książkę:)

    OdpowiedzUsuń