środa, 25 lutego 2015

Wolontariat #1: Czym jest wolontariat?


Wolontariat jest dość ważną częścią mojego życia, która ukształtowała mnie nie tylko jako człowieka, ale też spowodowała, że podjęłam kilka ważnych decyzji...czy trafionych, to zostawiam dla siebie, ale na pewno dzięki temu wiele się nauczyłam. 

Aż dziw bierze, że do tej pory ten blog obszedł się bez cyklu wolontariackiego - zatem najwyższy czas to nadrobić. 

Zacznijmy od podstawowych rzeczy, a mianowicie od samej definicji wolontariatu. 

Definicja wolontariatu: 

Wolontariat to dobrowolna, bezpłatna oraz świadoma praca na rzecz innych lub całego społeczeństwa, która wykracza poza związki rodzinno-koleżeńsko-przyjacielskie. 

Wolontariat nigdy nie jest bezinteresowny, ponieważ każde działanie wolontarystyczne nam coś daje - począwszy od dowartościowania samego siebie, poprzez nawiązanie kontaktów, wypełnienie czasu wolnego po zwolnienie z praktyk na studiach oraz doświadczenie zawodowe. Jest też wiele innych korzyści, a dla każdego z wolontariuszy potrafią być one inne. Ja sama kilka razy dostałam pracę ponieważ ktoś kojarzył mnie z działań wolontarystycznych i pamiętał, że się sprawdzałam;). 

Wolontariat nie może być świadczony dla instytucji, które są nastawione na zarabianie, np. sklepy, wydawnictwa itp., ponieważ jest to najzwyczajniej w świecie wyzysk!

Kim jest wolontariusz? 

Zgodnie z definicją zawartą w ustawie działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, wolontariuszem jest każda osoba fizyczna, która dobrowolnie i bez wynagrodzenia wykonuje świadczenia na zasadach określonych w ustawie. Oznacza to, że angażuje się ona m.in. w działania na rzecz organizacji pozarządowych lub kościelnych, jak też administracji publicznej.

Musicie pamiętać, że nie każdy wolontariat jest dla każdego. Nie zapominajcie  o swoich predyspozycjach i zdolnościach oraz ograniczeniach, i za każdym razem zastanówcie się czy na pewno taka praca Wam odpowiada. Nikt nie może Was zmusić do określonej działalności wolontarystycznej więc nie bójcie się mówić nie i nie miejcie w tym przypadku żadnych wyrzutów sumienia.

Jeżeli chodzi o to czy wiek jest istotny, to i owszem ;]. Jeżeli jesteście niepełnoletni to potrzebujecie zgody rodzica na zaangażowanie się w wolontariat. Z moich doświadczeń wolontariackich wynika, że osoby bardzo młode np. w wieku do 15/16 lat dodatkowo mają przydzielonego dorosłego wolontariusza/opiekuna, który poniekąd nad nimi czuwa. Poza tym osoby bardzo młode często traktuje się nieco po macoszemu...chociażby z tego względu, że zakres działań, którym mogą podołać jest ograniczony. Na przykład wątpię czy ktoś w wieku 13 lat potrafił dobrze udzielić korepetycji lub będzie potrafiła pomóc przy osobie o znacznym stopniu niepełnosprawności. 

Aha i jeżeli Wasz wolontariat trwa min. 3 miesiące i wykonujecie działania wolontarystyczne regularnie to zawsze wołajcie o porozumienie o współpracy...ale o prawach i obowiązkach wolontariuszy napiszę Wam w jednej z kolejnych notek. Jak na pierwszy raz wystarczy Wam tych informacji;). 

Źródła:
4. własne doświadczenia

14 komentarzy:

  1. O kolejny cykl? Mam nadzieję, że pociągniesz go dłużej, bo widzę tendencję do zaczynania czegoś i porzucania prędko.

    Gdy piszesz, że wolontariat nie jest dobrowolny, bo każde działanie nam coś daje, mam wrażenie, a nawet pewnośc, że nie rozumiesz pojęcia dobrowolny. Znowu! piszesz używając słów bez znajomości ich znaczenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie wynikało z niezrozumienia tylko wkradł mi się błąd, bo miało być bezinteresowny. Widocznie "siedziałam" jeszcze w definicji wolontariatu i z rozpędu wsadziłam dobrowolny. A Ty może zamiast wyciągać wnioski zaczniesz po prostu myśleć nieco innymi kategoriami zamiast z góry zakładać, że każde źle użyte słowo wynika z mojego niezrozumienia. Błędy się zdarzają - nawet jeżeli wynikają z nieuwagi i mogą się zdarzyć każdemu.

      Usuń
  2. Akurat ja w ramach terapii będe udzielać się w wolontariacie. Szczerze? Od zawsze o tym marzyłam. Uwielbiam pomagać, a to wydaje mi się jak najlepszym rozwiązaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak pomaganie to świetne uczucie :)

      Usuń
  3. Bardzo fajny kolejny wpis :). Czekam na kolejne. Fajnie, że zaznaczyłaś Natalio, że wolontariat nie jest bezinteresowny (bo jednak jest dobrowolny, co bardzo "elegancko" i z "wielkim wyczuciem" zauważyła jedna z twoich fanek). Wiele osób sądzi, że ta forma pomagania nie wiąże się z (żadnymi) korzyściami. A ja nigdy w życiu nie robiłem wolontariatu, aby mieć "zerowy bilans". Zdarzało się, że dokładałem do interesu, ale najczęściej korzyści były na tyle fajne, że nie musiałem się obawiać, że robię to bezinteresownie.

    @Julka
    Kobieto - odpuść i wybacz sobie, a nie będziesz musiała sobie używać po Natalii. To, ze używasz grzeczniejszego języka wcale nie oznacza, że rezygnujesz z agresji (tyle, że jest ona w "białych rękawiczkach"). Pamiętaj, że może cię najbardziej u innych wkurzać to, na co sama się ze sobą nie zgadzasz (nie zawsze na poziomie świadomym). Tak więc życzę ci lepszego podejścia do słabości i wad własnych, tak abyś nie musiała ich przerzucać na innych. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Tomku:). Mam nadzieję, że uda mi się pociągnąć ten cykl i wspomnieć o wielu ważnych i potrzebnych sprawach:).

      I dziękuję za ten komentarz. Chyba właśnie to potrzebowałam przeczytać;)

      Usuń
    2. Natalia chyba najlepiej sobie radzi sama, np. rezygnując z publikacji "niewygodnych" komentarzy. Więc ten uczony wywód jest chyba niepotrzebny?

      Usuń
    3. Julio - nie mam obowiązku akceptować agresywnych, niekulturalnych i obrażających mnie lub innych komentarzy. I jeżeli Twoje takie będą to ja nie zamierzam ich akceptować. No chyba, że będą zawierać konstruktywną krytykę, która ma na celu mój rozwój, a nie obrażanie mnie.

      Usuń
  4. Nie wiem co zrobi Natalia (to JEJ decyzja), ale wiem co zrobię (a przynajmniej mogę zrobić) JA. A że troszkę znam Natalię, to postanowiłem zaryzykować i stanąć w jej obronie. Tak więc wywód uczony (albo uczonego wywód - brzmi lepiej) był potrzebny, albo jak wolisz - NIEZBĘDNY. Ciesz się, że taryfę ulgową zastosowałem, bo uwierz mi, że potrafię być paskudnie wredny i chamski - niemniej jedynie wtedy, gdy ktoś przegina i przekracza zasady, których przekraczać co najmniej nie wypada ;) :). Normalnie jednak jestem spokojnym, starszym człowiekiem, który lubi jak się ludzie szanują, wspierają oraz wzajemnie dopingują. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. taa.. nie ma to jak wyżyć się na innych; moim zdaniem te "błędy" Natalii to po prostu wypadek przy pracy, a postawa "koleżanki" świadczy tylko o niej samej; z mojego punktu widzenia to sama pod sobą dołki kopie zamiast wyluzować i wyjść z tego z twarzą;

    szkoda, że pod postem trzeba najpierw uczyć kogoś podstaw kultury zamiast po prostu podyskutować o temacie; zwłaszcza takim jak wolontariat; i nareszcie przechodząc do tematu - sama jestem wolontariuszką i mogę potwierdzić że to daje dużo satysfakcji i zmienia spojrzenie człowieka na rzeczywistość;
    choć wydaje mi się, że niektórzy aż za nadto interpretują dobrowolność w wolontariacie; mam tu na myśli osoby, które zaczynają powiedzmy chodzić do takiej starsze samotnej pani, która się do nich przywiązuje i wyczekuje, a tu ktoś nagle przestaje chodzić i co gorsza nie szuka nikogo na swoje miejsce; a to wszystko dlatego, że "przecież mnie nie zmuszą";przykre to, bo osoby korzystające z pomocy wolontariuszy cierpią z tego powodu, często obwiniając się za to, ze ktoś przestał do nich przychodzić;
    chciałam jedynie zwrócić uwagę na ten aspekt;
    czekam na kolejne posty o wolontariacie; pozdrawiam x]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ale jeszcze podobno moje notki wyglądają jak pisane na kolanie, bo mam parcie na wrzucenie "noci";p. No i oczywiście to ja jestem bardzo agresywna i nie umiem przyjąć krytyki. Cóż...ta dziewczyna? pani? pisała mi już o tym nie raz - m. in. w dość dosadny sposób, w komentarzu, którego śmiałam nie przepuścić ;p. Ale cóż...są ludzie, którzy nie potrafią sobie radzić z własnymi problemami i to nie mój interes.

      Co do wolontariatu to masz rację. Ja mogę nieco z innej strony...ja jako koordynator spotkałam się czasem z taką olewką, że ktoś mi mówił, że przyjdzie, albo coś zrobi i sobie to olał nawet nie informując mnie, że jednak tego nie zrobi lub się nie pojawi np. na szkoleniu, korepetycjach czy czymkolwiek innym...a kultura tego wymaga, żeby przynajmniej dać znać i nie marnować komuś czas lub robić niepotrzebne nadzieje...

      Usuń
    2. no widzisz, tak to już jest, prosto w oczy nikt ci nic nie powie, za to w internecie dowiesz się o sobie więcej niż myślisz x]

      właśnie o to chodzi, wydaje się chyba niektórym, że skoro to nie żadna instytucja to nie są zobowiązani nawet do przyzwoitości;a szkoda, bo niestety czasem czyjaś zła opinia przekłada się na resztę wolontariuszy, którzy się starają;

      Usuń
    3. Dokładnie;p

      A co do wolontariuszy to szkoda, że niektórzy psują nam opinię...bo wielu jest takich co odwala kawał na prawdę dobrej roboty.

      Usuń
  6. Wolontariat jest dobrowolny, więc z uwagi na to nie ma przymusu, aby ktoś dotrzymywał postanowień, które normalnie (czytaj PŁATNIE w ramach pracy) obowiązują ;) :). Oczywiście w kolejnych wpisach o wolontariacie będzie zapewne to na co warto zwracać uwagę przy umawianiu się na pracę w ramach tej formy pomocy.

    A to o czym Alicja zapuściła wątek - to chyba odpowiedzialność oraz empatia i tak zwane poczucie dobrego smaku. Nieco bardziej ogólnie: my jako Polacy mamy często dość duże problemy z komunikowaniem się oraz wywiązywaniem się z zadań (pracy, słowa, obietnic, umów, itd.). Bardzo często także doskwiera nam niezmiernie to, że komuś się chce, udaje, potrafi... a nam nie - więc trzeba mu "pomóc", tak aby mu się odechciało ;) :). To już jednak temat na inny wątek - czym jest nasza mentalność i czemu akurat tak postępujemy (owszem, generalizuję - niemniej wyłącznie po to, aby pokazać pewien niebezpieczny i niepożądany trend). Taką postawę widzieliśmy w komentarzu jednej z "pani dobrej rady" - więc chyba nie muszę przekonywać, że to co mówię, to nie jedynie moje wymysły czy teoria :P

    OdpowiedzUsuń