środa, 28 stycznia 2015

Jeśli zapomnę o Nich, Ty Boże na niebie, zapomnij o mnie...

1 sierpnia 1944 roku. Tą datę chyba każdy kojarzy jednoznacznie – z wybuchem Powstania Warszawskiego. Kilka miesięcy temu z okazji 70. rocznicy wybuchu Powstania pojawiły się nowe publikacje dotyczące tego wydarzenia. Jedną z nich były „Bohaterki Powstańczej Warszawy”, o których już Wam pisałam. Inną książką bardzo podobną do powyższej jest ta zatytułowana „Dziewczyny z Powstania”, po które chciałam sięgnąć już od dawna.
Jak wiecie Powstanie Warszawskie miało trwać kilka dni, a godzina „W” zastała kobiety (i nie tylko je) w codziennych sytuacjach. Każda z nich walczyła na swój własny sposób – ratowały rannych, chroniły własne dzieci, a czasem nawet chwytały za broń. Jednak w cieniu spadających bomb również umawiały się na randki i brały śluby w białych kitlach sanitariuszek zamiast sukien.
Dla mnie „Dziewczyny z Powstania” to kolejna porcja poruszających historii o osobistych dramatach związanych z wojną i Powstaniem. Każda z nich niesie ze sobą widmo cierpienia, straty, bólu i straconych szans, nadziei i miłości. Jedną z historii, która najwięcej dała mi do myślenia jest ta opowiedziana przez Annę Branicką – Wolską, bo chyba najbardziej obrazowo pokazuje zmiany jakie zaszły nie tylko w Polsce, ale i w naszym narodzie. Kobieta, która wywodziła się z szlacheckiego rodu robiła co mogła, aby włączyć się do walk tak jak inni. W swojej relacji opowiada nie tylko o powstaniu i swoim życiu przed wojną, ale również o więzieniach w Rosji Radzieckiej oraz tym, że w powojennej Polsce wcale nie miała lepiej – w końcu był wtedy komunizm, który piętnował wszelakie nierówności społeczne i promował nienawiść do szlachty. W historii Pani Anny uderzyło mnie to, że nie mogła wrócić do swojego domu – do pałacu w Wilanowie, gdzie obecnie jest teraz muzeum. Nie wiem jak Wy, ale ja osobiście nie znałam historii tego budynku i rodziny, która w niej mieszkała. Jak napisałam wcześniej to właśnie ta historia najbardziej uświadamiała mi obraz strat i zmian w trakcie wojny i tuż po niej. Co nie zmienia faktu, że każda inna opowieść zawarta w tej książce zawiera garść faktów, które przedstawiają okrutne i bezlitosne oblicze wojny i ludzi.

Moim zdaniem „Dziewczyny z Powstania” to kolejna obowiązkowa pozycja na liście każdego z nas, której po prostu nie da się i nie można przeoczyć. Uważam, że naszą powinnością jest pamiętanie o własnej historii – szczególnie tej niedawnej, która tak bardzo nas dotknęła i nas zmieniła. I tak sobie myślę, że bardzo bym chciała jeszcze raz odwiedzić Muzeum Powstania Warszawskiego, Kopiec Powstania Warszawskiego i inne miejsca w naszej stolicy, które są naznaczone tym wydarzeniem. Mam nadzieję, że kiedyś mi się to uda...

10 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawią mnie właśnie tego typu książki - pokazujące losy kobiet w czasie wielkich wydarzeń historycznych. O walkach i mężczyznach z bronią mówiono już bardzo dużo, odnoszę wrażenie, że rolę kobiet zepchnięto trochę na bok. Brzmi to feministycznie, ale ja na lekcjach historii usłyszałam może z dwa zdania o losach cywili. A przecież to też ważne. Dlatego cieszę się, że ostatnio pojawia się coraz więcej takich książek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno jest to lektura bardzo ciekawa i poruszająca. Tego typu książki otwierają nam oczy na życie zwykłych bohaterów historii, która często skupia się tylko na wielkich postaciach.
    Nie wiem czy jest to lektura obowiązkowa. Musiałabym zobaczyć na jakiej podstawie została napisana, żeby wiedzieć jak bardzo wiarygodne informacje podaje. Niemniej takie wydawnictwa są bardzo potrzebne, bo też m.in. popularyzują historię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem to książka jest oparta na wspomnieniach poszczególnych kobiet. Wszystko opatrzone zdjęciami i wygląda to całkiem wiarygodnie. Więc myślę, że chociażby dla tych samych wspomnień warto się z nią zapoznać.

      Usuń
  3. Ostatnio również bardzo zainteresowałam sie drugą wojną światową i szukam na jej temat wszelkich informacji. o Powstaniu Warszawskim już co nieco wiem, ale chętnie zapoznam sie z recenzowaną przez Ciebie książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka nieco zmienia myślenie o Powstaniu, więc warto:)

      Usuń
  4. Mam ogromną ochotę przeczytać tę książkę. Wydaje się być naprawdę wartościową pozycją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka jest. Na pewno pozwala uświadomić sobie, że Powstanie to nie tylko walka i przemykające sanitariuszki. Pozwala się bliżej przyjrzeć tym kobietom, które były nie tylko sanitariuszkami, ale robiły co mogły, żeby włączyć się w powstanie.

      Usuń
  5. To niesamowita książka:) jedna z lepszych , jakie przeczytałam w tamtym roku:) z pewnością jeszcze nie raz do niej wrócę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. To ważna książka, którą koniecznie muszę przeczytać. Wpisuję na listę.

    OdpowiedzUsuń
  7. prawdziwych kobiet już nie ma, powracają we wspomnieniach zapisanych w takich książkach, dzisiejsze dziewczyny mogą się tylko uczyć jak powinna zachowywać się kobieta

    OdpowiedzUsuń