środa, 7 stycznia 2015

Bomb Cosmetics, masło do ciała Rose Revolution

W okresie grzewczym moja skóra potrafi być bardzo trudna. W tym sensie, że bardzo trudno ją nawilżyć. I mimo to, że mam na to sprawdzone sposoby czasem lubię testować nowe rzeczy, w celu zwiększenia wyboru wśród produktów nawilżających. Ale od początku.

Dzisiaj kilka słów o maśle do ciała z Bomb Cosmetics - Rose Revolution. 

Dostępność: Sklepy internetowe. Ja dostałam na Aromatella.pl, ale widziałam, że już nie ma tej wersji zapachowej. Jednak wiem, że jest dostępna w innych miejscach, więc wystarczy tylko wpisać nazwę jeżeli będziecie zainteresowane. 
Cena: 39,99 zł. 
Pojemność: 200 ml

Z informacji, które znalazłam w internecie wynika, że to masło do ciała ma zawierać 30% czystego masła Shea oraz nawilżającego oleju słonecznikowego. Dodatkowo zawiera czyste olejki eteryczne z rozmarynu i geranium. Dodatkowo ma  ono głęboko nawilżać skórę i przywracać jej naturalny blask. 

Po otworzeniu opakowania atakuje nas pudrowo - różany zapach, który pokochamy lub znienawidzimy już po pierwszym niuchu. Jest dość intensywny, co może być uciążliwe, ale na skórze staje się delikatniejszy. 

Konsystencja tego masła jest dość gęsta i zbita, co utrudnia rozprowadzanie go na skórze. Mogłabym mu wybaczyć tą drobną niedogodność, gdyby był w stanie ją nawilżyć. Niestety ten kosmetyk w moim przypadku daje tylko chwilowe poczucie ulgi dla napiętej i wołającej o pomoc skóry. Sucha i bardzo sucha skóra niestety ma to do siebie, że każdy nawilżający produkt chłonie niczym gąbka wodę. Kiedy nakładałam to masło przed pójściem spać i budziłam się rano moja skóra była znów napięta, a najbardziej przesuszone miejsca, w ogóle nie były bardziej nawilżone jak wcześniej. Tak jakbym wieczorem nie nakładała nic:/ Zdaję sobie sprawę, że nie jestem wstanie nawilżyć bardzo suchych miejsc po jednym nałożeniu kosmetyku, ale oczekuję przynajmniej minimalnej poprawy. Niestety nie ma również żadnego efektu nawet przy regularnym stosowaniu powyższego produktu, a ja już mam go na dnie:/. Jeżeli chodzi o wydajność, to jest przeciętna - dużo lepiej sprawdzają się w tym przypadku (i nie tylko w tym) produkty z Bielendy czy Ziai, które są dużo tańsze i moim zdaniem są lepszej jakości. Ostatnio zaczęłam używać masła do ciała z Bielendy w wersji zapachowej czarna oliwka i sprawdza się o niebo lepiej. Przynajmniej moja skóra nie jest rano znowu wysuszona na wiór, tylko lekko nawilżona. Dlatego też zamierzam na razie używać tego masła na zmianę z czymś z Ziai. Tym bardziej, że w cenie jednego masła z Bomb Cosmetics mamy dwa z Bielendy i jeszcze nam zostaje;]. 

Jak już zdążyliście się domyśleć nie polecam tego produktu, chociaż być może sprawdzi się on przy normalnej skórze. 


6 komentarzy:

  1. Chyba to nie dla mnie, preferuję inne marki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masła tej marki trochę kuszą, ale świeczki bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kuszą mnie produkty tej firmy i coraz więcej o nich słyszę ostatnio :)

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam masła wszelakie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cena niemała, więc szkoda, że u Ciebie efekt nie był zadowalający.

    OdpowiedzUsuń