sobota, 15 listopada 2014

M. Warda, "Miasto z lodu",

Miasto z lodu, to kolejna książka z serii Kobiety to czytają, która ukazuje się nakładem wydawnictwa Prószyński i Sk-a. Może nie jestem wielką fanką tej serii, jednakże czasem lubię sięgać po powieści z tego cyklu. 

Miastu z lodu kazałam dość długo na siebie czekać, bo powyższa książka czekała na moim czytniku już od września. Zapalone mole książkowe chyba wiedzą o co chodzi. Często mimo to, że chcemy coś przeczytać wkrada nam się przed daną publikację powieść, którą chcemy przeczytać dużo bardziej. Jednak na szczęście w końcu przyszedł czas, kiedy zlitowałam się nad powyższą książką i postanowiłam po nią sięgnąć.

Fabuła zbudowana jest wokół trzynastoletniej Agaty i jej matki, której tak na prawdę nie zna. Poznajemy je w chwili, kiedy wyruszają w podróż po Polsce, w celu nawiązania ze sobą kontaktu. Pewnego dnia osiedlają się w małym górskim mieście. Jednakże choroba Teresy (matki Agaty) wcale nie ułatwia ich relacji oraz codziennego życia. Dodatkowo piękna i samotna kobieta już od pierwszej chwili wzbudza zainteresowanie mężczyzn - zarówno tych wolnych, jak i żonatych. Dwie obce szybko zostają głównym tematem plotek, a wśród mieszkańców miasta rośnie wobec nich niechęć, a nawet wrogość. Pewnego dnia nastolatka zostaje znaleziona w górach, w stanie krytycznym i nie wiadomo co się jej stało. Podczas gdy lekarze walczą o jej życie, policja i dziennikarze rozpoczynają śledztwo. 

Małgorzata Warda sprawnie dawkuje nam informacje na temat poszczególnych bohaterów. Dzięki temu z każdą stroną odkrywamy ich oblicza, a cała historia z czasem nabiera dla nas nowego wymiaru. 

Miasto z lodu zmusza nas do refleksji i momentami wbija w fotel (czy w to, na czym akurat siedzimy). To historia o tym jak bardzo hermetyczne i okrutne potrafią być pewne środowiska, które zamiast otworzyć się na innych i nowe doświadczenia wolą zamknąć się w świecie, który doskonale znają. Przy tym wszystkim pozostają ślepi na tragedię innych ludzi, woląc dopasować inne wytłumaczenie do tego co widzą. Powyższa powieść jest również opowieścią o tym jak bardzo potrafimy być okrutni i małostkowi. W końcu często przymykamy oczy na ludzkie tragedie, a kiedy dochodzi do dramatycznych wydarzeń najłatwiej jest nam osądzać i wskazać winnych, którymi oczywiście są wszyscy tylko nie my.

Powyższa powieść nie jest łatwą lekturą, bo mówi o trudnych tematach, które wzbudzają silne emocje. Jednak styl pisarki sprawia, że Miasto z lodu jesteśmy w stanie pochłonąć w jeden wieczór. Jedyną rzeczą, która mi przeszkadzała były retrospekcje, które nieco utrudniały mi czytanie, ale jak już się do nich przyzwyczaiłam, to nie było tak źle, a wręcz nawet całkiem nieźle;]

Powyższa książka była moim drugim spotkaniem z twórczością Pani Małgorzaty Wardy. Pamiętam, że powieść Dziewczynka, która widziała zbyt wiele, nie przypadła mi zbytnio do gustu, chociażby z tego względu, że momentami wydawała mi się naciągana. Jednakże Miasto lodu sprawiło, że odniosłam wrażenie, iż z tej mąki może być chleb i na pewno jeszcze sięgnę po coś pióra Pani Wardy. 

3 komentarze:

  1. Nazwa serii sprawił, ze w głowie zapaliły mi się alarmowe lampki (romans! romans! trzymać z daleka!) ale opis sprawił, ze zaciekawiła mnie ta książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz...czasem człowiek się mile zaskoczy:).

      Usuń
  2. Oj, znam to bardzo dobrze, że książka musi poczekać na swoją kolejkę do przeczytania... :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń