wtorek, 18 lutego 2014

"Cud w celi nr 7" - recenzja filmu

Natalia w końcu pozwoliła mi dodać kolejną gościnną notkę. Długo nie myślałem o czym napisać. Pora na film produkcji koreańskiej "Cud w celi nr 7".

Głównymi postaciami w filmie są upośledzony umysłowo Lee Young-Gu i jego około 6-cio letnia córka Yesung. Lee mimo ułomności ciężko pracuje i robi wszystko by niczego nie zabrakło jego latorośli. Oboje bardzo się kochają, a taką zażyłość jak u nich ciężko nawet spotkać w relacjach matki z córką.

Ojciec w wyniku fatalnego zbiegu okoliczności zostaje posądzony o gwałt i morderstwo na córce wysoko postawionego urzędnika. Policja działając pod wpływem nacisków opinii społecznej a przede wszystkim nacisków "z góry" w ekspresowym tempie musi przeprowadzić śledztwo i złapać sprawcę. Szeroko pojęty wymiar sprawiedliwości: sąd, prokuratura i policja, wykorzystuje upośledzenie ojca nie sprawdzając wszystkich dowodów oraz działając pośpiesznie i jak wspomniałem pod wpływem nacisków za winnego uznają Lee Young-Gu.

Lee zostaje skazany na śmierć. Córka trafia do domu dziecka. Lee ma oczekiwać na karę śmierci w tytułowej celi nr 7, w której odsiaduje wyrok z czwórka innych więźniów. Początkowo Lee z łatką gwałciciela i mordercy dzieci nie ma łatwo. Szybko jednak dzięki swojej postawie, dobroduszności i odwadze zyskuje sympatię innych skazanych. Na tyle, że postanawiają mu pomóc w umożliwieniu spotkań z córką - czego on i jego córka pragną ponad wszystko.

Brzmi jak jeden z reportaży typu "Uwaga"? Trochę tak, ale w filmie jest też mnóstwo elementów z dobrej komedii, np można popłakać się ze śmiechu gdy Yesung uczy czytać groźnego więźnia. Poza tym film wyciska z człowieka łzy. Natalia przynajmniej w dwóch momentach filmu się popłakała. Mi również zakręciła się łezka na jednym epizodzie z filmu tzn. na próbie ucieczki balonem z więzienia. Natalia chyba jednak nie dostrzegła tych łez, za bardzo zwracała uwagę na to co się dzieje na ekranie.

Film poza dawką fajnej rozrywki niesie ze sobą przesłanie i rodzi dużo pytań. Jak to możliwe, że w cywilizowanym kraju, w demokracji niewinny człowiek może być niesłusznie posądzony o zbrodnie i skazany na śmierć? Jak wiele władzy mają niektórzy ludzie, urzędnicy i wymiar sprawiedliwości? Władza jest po to żeby utrzymywać porządek, dbać o to żeby nam żyło się lepiej, ale władza sprawowana przez nieodpowiednią osobę może przecież tak łatwo wyrządzić potężne i nieodwracalne szkody. Tyle się słyszy o fatalnej pracy policji, opieszałości urzędników, widocznych na zdrowy, chłopski rozum złych wyrokach sądów. Tak dużo się słyszy o tego typu sprawach w mediach, że już przestaliśmy zwracać na to uwagę. Przynajmniej nie zwracamy uwagi do momentu aż zostaniemy skrzywdzeni przez państwo.

Uważam, że scenariusz z tego filmu powinien być wykorzystany w jednej z polskich produkcji. To jest temat według mnie wart poruszenia w polskim filmie. Chciałbym bardzo zobaczyć Piotra Adamczyka w roli upośledzonego umysłowo ojca, który robi miny jak Jackie Chan, zamiast w kolejnej pseudokomedii. Tomasz Karolak mógłby grać więźnia, któremu mięknie serce pod wpływem małej dziewczynki. Natomiast Tomasz Kot mógłby zagrać komendanta więziennego, który początkowo jest przygłupi i nie wie co się dzieje, ale następnie postanawia walczyć z patologią wymiaru sprawiedliwości. Eh rozmarzyłem się...

Film jest bardzo dobry, sprawia, że człowiek zaczyna się zastanawiać, ale nie brakuje w nim również elementów komedii, choć tematyka jest jak najbardziej poważna. Według mnie spokojnie mogą go obejrzeć wszyscy. Już po raz któryś trafiam na film azjatycki i ponownie się nie zawiodłem. Chyba Azjaci powoli zaczynają robić lepsze filmy niż amerykanie. Przynajmniej jeżeli chodzi o scenariusz. Jednakże ta produkcja też ma wady, chociażby z tego względu, że ciężko mi się patrzy na te azjatyckie miny w stylu Jackie Chana. Tak jak bym oglądał teletubisie albo jakiś inny program dla dzieci do lat 5. Poza tym film jest przydługawy ale to nie jest aż takie złe.

Ogólna moja ocena 9/10.

5 komentarzy:

  1. Azjaci faktycznie mają specyficzny sposób bycia, to i ich aktorstwo może nam wydawać się niecodzienne. Ale nie można im ująć talentu do tworzenia świetnych fabuł, zarówno filmów, jak i np. mang i anime.

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam się, że azjaci tworzą świetne fabuły, manga i anime są już bardzo popularne, ale z kinem koreańskim dopiero od niedawna mam styczność, obejrzałem już może 3, 4 filmy z tego kraju, nie zawiodłem się jeszcze

    OdpowiedzUsuń
  3. To mnie zaciekawiłeś tym filmem, chociaż tematyka jakoś nie jest mi bliska.
    strasznie jestem ciekawa zakończenia.

    A filmu azjatyckiego jeszcze chyba nie oglądałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto obejrzeć, bo na prawdę wyciska łzy. A film wybrał Rafał i przyznam się, że na początku byłam wobec niego bardzo sceptyczna, ale dałam mu szansę i bardzo się opłacało:)

      Usuń
  4. Uwielbiam ten film.
    Oglądałam go już wieelee razy, ale i tak za każdym razem płakałam. Lubię azjatycki sposób gry i nie przeszkadza mi długość.
    Polecam :)

    OdpowiedzUsuń