środa, 12 lutego 2014

Anais Nin "Delta Wenus" - recenzja

Jakiś czas temu sięgnęłam po pozycję Delta Wenus autorstwa Anais Nin. Jest to przełomowa antologia opowiadań erotycznych, gdyż autorka jest jedną z pierwszych kobiet, która zajęła się tematem seksualności. Na opisie zamieszczonym na okładce czytamy, że zmysłowa i pełna pasji proza Nin przywołuje esencję kobiecej seksualności w świecie, w którym tylko miłość ma znaczenie. Świat stworzony przez autorkę ma być wytworny i magiczny, a zamieszkujący go bohaterowie jej wyobraźni są targani najbardziej oryginalnymi namiętnościami. W książce znajdziemy węgierskiego niebieskiego ptaka, uwodzącego kobiety i ulatniającego się z ich pieniędzmi; tajemniczą kobietę skrywającą twarz za woalką, która wybiera sobie ofiary w restauracji; paryską modystkę Matyldę, która postanawia porzucić męża dla opiumowych nocy w Peru i kilka innych postaci. 


Jak już wspomniałam Nin była jedną z pierwszych piszących kobiet, które przełamały tabu kobiecej seksualności i to chyba główny powód dla którego warto sięgnąć po tą pozycję. A to dlatego, żeby zobaczyć jakie było podejście kobiet z pierwszej połowy XX w. do spraw związanych z seksualnością. Jednakże nie jest to zbiór opowiadań dla wszystkich, ponieważ moim zdaniem autorka posługuje się bardzo specyficznym językiem, który nie wszystkim przypadnie do gustu (mnie się nie spodobał - chociażby przez wzgląd na to, że posługiwała się określeniem płeć dla tego miejsca kobiety, które można by nazywać tak, aby nie raziło to tak bardzo). Poza tym moim zdaniem autorka często prześlizgiwała się po scenach, którym powinna poświęcić więcej uwagi, a skupiała się na zbędnych rzeczach w przypadku tego typu tekstów. Dodatkowo miałam wrażenie, że autorka na siłę chce wzbudzić kontrowersje opisując różne aspekty seksualności - nawet te, które szokują do dziś. 

Niestety zawiodłam się na tej książce, bo to kolejna pozycja, która wydaje mi się strasznie infantylna...chociaż może po przeczytaniu Teleny,ego Oscara Wilde'a nic nie jest takie samo...tylko zastanawiam się czy trafię jeszcze na coś, co nie tylko ma na celu zszokować (i ewentualnie zdenerwować), ale też sprawi, że wyobraźnia zacznie działać...

4 komentarze:

  1. tak czy tak zaciekawiłaś mnie pozycją - nie czytałam o niej wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jak po nią sięgniesz to Tobie spodoba się bardziej niż mnie.

      Usuń
  2. Mi tam język niestraszny, czytam listy z XVI wieku, nic mi już nie jest straszne, zapisuje sobie do zapamiętania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też - lubię np. siostry Bronte i literature z XIXwieku, ale tego nie zdzierżyłam;]

      Usuń