piątek, 30 sierpnia 2013

Gregory Funaro, "Palownik" - moja opinia

Kiedy skończyłam czytać Rzeźbiarza autorstwa G. Funaro wiedziałam, że jeżeli ukarze się coś jeszcze jego pióra to na pewno po to sięgnę. Tak też się stało. Kiedy pojawiła się okazja na przeczytanie Palownika bez wahania sięgnęłam po tą powieść. W końcu kryminały z masowymi zabójcami to jedna z tych rzeczy, które kryminolożki lubią najbardziej;). 

~*~

Świat jest pełny tajnych przekazów. Zwykłe słowa tworzą anagramy pełne ukrytych znaczeń,  a wydarzenia są podporządkowane matematycznemu równaniu, natomiast mityczne postacie ożywają, aby prowadzić Palownika do celu. Wróciłem - to przekaz, który zabójca zostawił na ciele ofiary. W dodatku jest to wiadomość zapisana za pomocą babilońskiego pisma klinowego i egipskich hieroglifów  oraz w języku  języku arabskim, aramejskim, hebrajskim i greckim.

Sam Markham w ramach śledztwa będzie musiał się zagłębić w astronomię i starożytne mity - ale czy to wystarczy do tego, żeby złapać mordercę? 

Wald Palownik - tak ochrzciła sprawcę policja i opinia publiczna. W końcu wszelakie tropy wskazują na to, że to właśnie do pierwowzoru najbardziej znanego wampira (nie - nie Edwarda;p) uciekają się śledczy, aby zrozumieć działanie sprawcy. Jednak czy to oby na pewno dobry pomysł? W końcu pozory mogą mylić, a wśród dowodów może się czaić inna legendarna postać. 

Palownik to kryminał, który przyciągał mnie do siebie wzmiankami o astrologii i nawiązań do legendarnych postaci i mimo tego, że nie zmusił mnie do myślenia to skutecznie zaprzątał moje myśli wtedy kiedy było trzeba. Autor powoli odsłania przed nami fakty dotyczące mordercy. Daje nam wszystko po troszeczku, żeby jeszcze bardziej wzmożyć apetyt i rozbudzić ciekawość. Apogeum akcji następuje pod koniec powieści i to właśnie wtedy najciężej jest się od niej oderwać. To właśnie w kluczowych momentach wstrzymywałam oddech i mimo to, że wiedziałam, że pewnie i tak morderca zostanie w jakiś sposób unieszkodliwiony to i tak często łapałam się na tym, że czytam Palownika na wdechu. Może i G. Funaro nie zmuszał mnie do wysiłku intelektualnego, ale sprawił, że czas z jego książką był ciekawym i zajmującym doświadczeniem.  
Mnie osobiście pozostaje nadzieja na to, ze autor ma w planach jeszcze kilka książek i jeszcze nie raz będę mogła sięgnąć po powieść jego autorstwa.

A Wy mieliście już kontakt z autorem i jego Zabójczą serią?

12 komentarzy:

  1. O książce już słyszałam, ale jeszcze nie miałam okazji czytać. Mam nadzieję, że wkrótce wpadnie mi w ręce, szczególnie, że narobiłaś mi apetytu na nią tym stwierdzeniem o czytaniu na wdechu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O no widzisz:)
      Bardzo mi miło, że Cię w jakiś sposób zainteresowałam:))

      Usuń
  2. Wygląda na to, że to kolejna książka, którą powinnam dodać do swojej listy czytelniczej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie brzmi choć nie przepadam za takimi książkami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt - jednak trzeba lubić ten gatunek.

      Usuń
  4. Niestety w ogóle nie znam nazwiska tego autora, ale musze to zmienic i zapoznac sie z jakims jego dziełem, bo jako kryminaloholik (słowo wymyslone przeze mnie na poczekaniu!) uwielbiam takie historie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak jesteś kryminoholikiem to jest coś dla Ciebie:)

      Usuń
  5. Seryjni mordercy, tajemnicze symbole i nawiązania do Vlada Tepesa? Coś czuję, że nowy gość zawita na moim czytniku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam - może niewymagające, ale dobre;)

      Usuń
  6. Pierwszy raz słyszę o tej książce i jestem nią mile zaskoczony. To coś zdecydowanie dla mnie! Uwielbiam kryminały i ten dreszczyk emocji oraz strachu, a czasami nawet gęsia skórka podczas czytania :P Będę musiał poszukać tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. W prawdzie to książka będąca częścią z serii, ale z tego co zdążyłam zauważyć można czytać te książki bez problemu w różnej kolejności:)

      Usuń