sobota, 26 listopada 2011

Melancholicznie

W ostatnim tygodniu miałam wiele oznak tego jak bardzo brakuje mnie w Stalowej Woli wśród ludzi, z którymi się spotykałam. Poczułam się na prawdę ważna, kiedy czytałam wszystkie miłe słowa Stalowych Czytaczy na grupie dyskusyjnej na FB i kiedy czytałam te wszystkie maile i odbierałam telefony z zapytaniem czy oby na pewno jestem już w Brukseli, bo jest sprawa...
Jakoś tak dzisiaj to się skumulowało we mnie i zatęskniłam za tym wszystkim co robiłam i za ludźmi, z którymi przebywałam. Jednak udało mi się znaleźć sposób na otrząśnięcie się i poprawę humoru. Postanowiłam wybrać się na spacer pod Łuk Tryumfalny - to ode mnie zaledwie dwa przystanki metrem, więc zeszłam na dół, kupiłam sobie bilet i powędrowałam na stacje metra. Kiedy znalazłam się pod samym Łukiem nie mogłam wyjść z wrażenia i na prawdę żałowałam, że nie mam ze sobą w Brukseli aparatu. Mam nadzieję, że jak wrócę tu po świętach to będę miała czas i możliwość zrobić zdjęcia tych miejsc, które już mnie tak zachwyciły. Za samym Łukiem Tryumfalnym jest śliczny park, więc jeszcze się po nim przeszłam. Byłam tam, kiedy się ściemniało i kolor nieba nad Brukselą mnie zafascynował - ciężko oddać to słowami dlatego też nawet nie będę próbowała, bo za cienka w uszach do tego jestem.
W samym parku towarzyszył mi głos pewnego bardzo popularnego doktorka:

A kiedy wracałam na mieszkanie na mojej twarzy gościł lekki uśmiech, a humor bardzo się poprawił:). Jutro zamierzam wyciągnąć sąsiadkę na spacer:)). A tymczasem idę poczytać;)

2 komentarze:

  1. Tęsknota jest całkiem normalna. Prawdopodobnie dotknie cię jeszcze nie raz. Ale staraj się sobie właśnie szukać pozytywów... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem i nastawiałam się na to, ale całe szczęście trafiłam na niesamowitych ludzi i jakoś tak łatwiej jest się z tym uporać dzięki nim.

    OdpowiedzUsuń