sobota, 19 marca 2016

Zamknięte klatki #1: Jak wygląda hodowla przemysłowa zwierząt?

Witajcie, 
hodowla przemysłowa zwierząt to temat, o którym jeszcze kilka miesięcy temu nie miałam zielonego pojęcia. Jej obraz wyłonił mi się z dwóch książek mojego życia, które wpłynęły na moje wybory i pewne zachowania. A do jedzenia mięsa już nigdy nie będę podchodzić tak samo jak wcześniej. Z racji tych zmian chciałabym z Wami podzielić się tym co wywarło na mnie tak wielkie wrażenie. Marzy mi się, żeby wystarczyło mi motywacji, aby ta noka dała początek nowemu cyklowi, który odmieni życie chociaż jednej osoby. 


To, że zwierzęta hodowane na mięso lub w celach dawania jajek czy mleka są trzymane w klatkach nie jest dla nikogo tajemnicą. Jednakże zapewne większość z nas ma takie wyobrażenie o tej hodowli, że wciąż jest w miarę humanitarna i zwierzęta nie mają tak źle. Też tak miałam - do momentu, w którym przeczytałam "W obronie zwierząt" P. Singera (red) oraz "Etyka a to co jemy" P. Singera i J. Masona. 

Na początek weźmy pod lupę hodowlę drobiu. 

Dzioby

W porządku dziennym jest praktykowanie przypalania lub przycinania dziobów. Ktoś odkrył, że straty powodowane dziobaniem oraz kanibalizmem można zredukować dzięki przypalania dziobów lampą lutowniczą. Niebawem również opatentowano maszynę do usuwania dziobów, którą zaczęto stosować masowo. W przypadku gęsi hodowanych na mięso dzioby przypala się gorącym nożem, co często powoduje chroniczny ból oraz osłabienie. 

Karmienie

W celu przyspieszenia wzrostu kurcząt, a także zwiększenia ilości "zbiorów" każdego roku zaczęto stosować bogatsze mieszanki paszowe. Do paszy zaczęto dodawać antybiotyki i sulfonamidy, które miały powstrzymywać rozwój chorób w brudnych i zatłoczonych zagrodach. Do pasz zaczęto też dodawać witaminę D, która sprawiła, że można było zacząć hodować drób bez światła dziennego. W przypadku kaczek hodowanych na mięso oraz stłuszczone wątroby (potrzebne do pasztetu foie gras), w przypadku karmienia są stosowane dość brutalne metody. Mniej więcej w wieku 4 miesięcy kaczki przeznaczone na foie gras zmyka się w małych kojcach lub unieruchamia się w małych, indywidualnych klatkach. Przez 2 - 3 tygodni wpuszcza się im do gardła jedzenie rurką dł. 30 - 40 cm. długości, która jest przymocowana do automatycznego dozownika. Z tego co zrozumiałam z tekstu, w taki sposób podaje się im na raz nawet 1kg. mieszanki kukurydziano - tłuszczowej. Ogromne ilości jedzenia powodują, że wątroba zwierzęcia powiększa się nawet dziesięciokrotnie, co daje kliniczny obraz stanu chorobowego. Wiele z tych zwierząt również ślepnie, kuleje, ma uszkodzenia gardła oraz pęknięcia wątroby. 

"Dobrostan" zwierząt w hodowli przemysłowej. 

Tak jak kury, gęsi również trzyma się je w ciemnych, zamkniętych pomieszczeniach, w których trzyma się tysiące ptaków. Jednakże kaczki jako ptaki wodne powinny mieć możliwość zanurzenia głowy pod wodę, co zapewnia zdrowie ich oczom. Jak wspomniałam kurom przycina się dzioby, natomiast gęsiom się je przypala - i wierzcie mi, mało kto przejmuje się jakimikolwiek znieczuleniami. W sumie tak sobie myślę, że trochę to tak jakby ktoś Wam wyrywał zęba bez znieczulenia. 
Jeżeli chodzi o kury nioski to producenci doszli do tego, że umieszczają po kilka kur niosek w jednej klatce i stawiają je nad kanałem do zbierania odchodów. W latach 60, XX wieku zaczęły powstawać podobne systemy hodowli trzody chlewnej, które są oparte o m. in. zamknięcie, masową produkcję czy zautomatyzowane karmienie - ale o hodowli przemysłowej innych zwierząt będę pisać w osobnej notce, bo już teraz zaczyna się to robić jakaś epopeja. P. Singer, w "W obronie zwierząt" pisze, że aktualnie 98% kur niosek w przemysłowej hodowli kur żyje w klatkach. Przemysłowa hodowla kur przewiduje mniej więcej 8 kur na klatkę, co daje pojedynczej kurze jakieś 0,03 m2.  
A wiecie co oznacza, że jaja są z wolnego wybiegu? Ano to, że owszem nie są w klatkach, ale nadal są ściśnięte w hali, w nieludzkich warunkach. Duszą się w smrodzie odchodów, nie mogą rozprostować skrzydeł czy nawet siąść, a na łapach robią się im bąble i odparzenia, o chorobach stawów nie wspominając. 

Wymuszanie pierzenia

Po roku spędzonym w klatkach wydajność kur maleje i trzymanie ich staje się nieopłacalne, zatem kierownik zarządza "przymusowe pierzenie" - procedurę, która sprawia, iż kurom wyrastają nowe pióra i dochodzi do przyspieszenia oraz synchronizacji kolejnego cyklu produkcji jaj. Zwykle osiąga się to przez zmniejszenie ilości światła oraz pozbawienia kur jedzenia przez 10 -14 dni. To sprawia, że wśród ptaków wzrasta śmiertelność. Pojawia się też u nich agresja. Po jednym czy dwóch dniach usuwa się te kury, które uważa się za "zużyte", aby zrobić miejsce dla następnego stada. 

Wielu z nas nawet już przy zakupie mięsa czy jajek, nie zastanawia się jaką drogę przeszły produkty, które trafiają do koszyka, a później na nasze talerze i do naszych żołądków. Jakoś mam wrażenie, że niekoniecznie zastanawiamy się nad tym co robimy, a już na pewno z jakiego źródła pochodzą produkty, po które sięgamy. Nie mówię już o samym pochodzeniu jedzenia, po jakie sięgamy, ale chociażby o warunkach hodowli zwierzęcia, od którego pochodzi to co wkładamy do naszych ust...im bardziej przyglądam się tej tematyce tym bardziej jestem przerażona. Jednak jest jeden plus - na bieżąco staram się wprowadzać pewne zmiany w swoje żywienie. Poza tym ostatnio coraz bardziej mam ochotę dzielić się z Wami wiedzą, która tak bardzo zmienia moje życie i am nadzieję, że zainspiruję do zmian chociażby jedną osobę - to będzie już dużo. 

Źródła: 
1. P. Singer, J. Mason, "Etyka a to, co jemy"
2. P. Singer (red.), "W obronie zwierząt" 

1 komentarz:

  1. Ja nie mogę nieść tego jak są traktowane zwierzęta dlatego cieszę się, że się o tym mówi głośno.

    OdpowiedzUsuń